20/06/2025
Czym pachnie Twoje życie?- Niewidzialna opowieść w powietrzu.
Zapach to w istocie zbiór cząsteczek zapachowych, które unoszą się w powietrzu i wnikają do naszego nosa wywołując impuls nerwowy, aby potem trafić do układu limbicznego. Tyle teoria. A jak to wygląda w praktyce? To właśnie układ limbiczny odpowiada za emocje, pamięć i instynkty. Dlatego zapachy mogą przywołać wspomnienia z dzieciństwa, albo wywołać uczucie spokoju lub niepokoju, ale też sprawić, że ktoś stanie się dla nas natychmiast „znajomy” lub magnetyczny. Zapach to nie tylko związek lotnych cząsteczek, on maluje wspomnienia, buduje tożsamość, komunikuje.
Zapachy towarzyszą nam przez cały czas, od zarania dziejów. W wielu kulturach mają znaczenie duchowe, jak kadzidła czy olejki do namaszczenia. Nawet jeśli nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, wszystko pachnie. Ludzie potrafią rozróżnić nawet bilion różnych zapachów – znacznie więcej niż smaków czy dźwięków. I choć zapach nie ma „języka” jak słowa czy muzyka, to dotyka nas głębiej niż większość bodźców zmysłowych. Nieraz jest ładny, kuszący, nieraz wręcz przeciwnie. Ileż to razy czuliśmy w powietrzu zapach wiosny? Zapach świeżo skoszonej trawy, majowego deszczu, albo… benzyny. I większość z nas uznaje te zapachy za fajne, miłe. Być może podczas czytania tego tekstu, części z was mózg podsunie jakiś konkretny zapach, albo uśmiechacie się na samo wspomnienie o nich. Wiele zapachów przyjemnych dla nas, dla innych może być mniej miła. W końcu nie każdy musi lubić kokosy, róże czy wanilię. Każdy z nas ma swój własny niepowtarzalny, niepodrabialny zapach. Sami możemy nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, ale jest on wyczuwalny dla innych ludzi. Jest on połączeniem kosmetyków, których używamy, jak mydło czy szampon, balsam do ciała, perfumy, z płynami do prania i ph naszej skóry. Niejednokrotnie konkretny zapach mocno kojarzy nam się z daną osobą właśnie ze dlatego, że nie czujemy go nigdzie indziej. Te same perfumy mogą inaczej pachnieć na różnych osobach i absolutnie nie ma w tym nic dziwnego.
Dla człowieka zapach jest niemal tak unikatowy jak linie papilarne. Wnętrza naszych domów również mają całkiem szeroką gamę zapachów. Wiele z nich pachnie świeżo pieczonym ciastem, gotowanym obiadem, olejkiem z dyfuzora albo odświeżaczem powietrza i to też są bodźce charakterystyczne dla konkretnego miejsca. Osobiście nie znam dwóch domów, które pachniałyby tak samo. Każda pora roku ma swój, charakterystyczny tylko dla niej zapach. Jesteśmy otoczeni zapachami z każdej strony, nawet nie zdajemy sobie sprawy ile z nich dziennie dociera do naszego mózgu.
Wiedzieliście, że zapachem można kształtować nastrój? Na przykład teraz: pomyślcie o zapachu letniej łąki w południe. Uśmiechacie się? O to chodziło.
Albo o ulubionej potrawie przygotowanej przez mamę, czy babcię kiedy byliśmy małymi dziećmi. Czy też przenieśliście się w czasie do tamtych chwil?
Zapach ma wpływ na nasz nastrój i podobnie jak te pozytywne nas rozczulają, wywołują uśmiech i falę miłych wspomnień, są także zapachy które powodują w nas złość, irytację, drażnią.
Jedne są mocniejsze, od razu wysuwają się na pierwszy plan, inne delikatne, pojawiają się później, są ulotne, ledwo uchwytne, ale równie ważne. Są słodkie i świeże. Któż z nas nie oglądał kultowego filmu Pachnidło, gdzie główny bohater poszukuje idealnego zapachu definiującego piękno? Co prawda robił to w dosyć makabryczny sposób i osobiście nie polecam go naśladować.
Ja sama kocham piękne zapachy i nigdy nie umiem zdecydować się na jeden ulubiony, bo jest ich po prostu zbyt wiele. Uwielbiam wanilię, drzewo sandałowe, cytrusy, ylang-ylang, lawendę, rozmaryn i wiele, wiele innych. Jestem doskonałym przykładem tego, jak zapach ma wpływ na nastrój człowieka. Kiedy rozpylę jakiś mój ulubiony, od razu poprawia mi się humor. Mam zapachy, które dodają pewności siebie, relaksują, pobudzają czy pomagają w koncentracji. Mam też takie, które wyciszają, albo dodają energii. Wachlarz możliwości jest równie szeroki jak ich gama. Można je dowolnie łączyć i tworzyć nowe mieszanki, które zaskakują nieoczywistymi właściwościami.
Używam ich w codziennym życiu, do masażu, do kąpieli, zamiast perfum, do sprzątania, dodaję do wody pitnej, do jedzenia, do włosów i na wiele innych sposobów. Zimą częściej sięgam po otulające ciepłem waniliowo-korzenne nuty, goździki, rozgrzewający kardamon albo drzewo cedrowe. Latem po świeże zioła, cytrusy, spokój lasu z odrobiną słodyczy. Każdy z tych zapachów definiuje mnie. Z każdym się utożsamiam. Każdy uwielbiam i jeśli czuję się z nim dobrze, biorę go jako ‚swój’. Jesli dodać do tego zapach, którego nie lubią insekty, komary czy pająki, mamy całkiem praktyczne wykorzystanie ulubionych nut zapachowych. I po wielu latach takiego niezdecydowania mogę wreszcie z dumą stwierdzić, że nie ograniczam się do jednego ulubionego zapachu nie dlatego, że nie umiem się zdecydować, ale gdybym wybrała jeden jedyny zapach i przyjęła go jako ‚swój’, życie było by nudne. I nie, już nie szukam tego ideału którym chcę pachnieć do końca życia. Po prostu nie chcę się ograniczać do jednego. Kiedy mam wybór życie jest ciekawsze. A jak jest u Was?
Na zdjęciu jeden z moich ulubionych kwiatów. Bajecznie pachnący jaśmin. Ten konkretny tak pięknie wyrósł w Syrakuzach. 😀