09/09/2026
Dzisiaj mniej logopedycznie a bardziej od strony kultury języka. Wklejam post Mariusza Szczygła - taki trochę do przemyślenia i zastanowienia się. Czy Wasze odczucia są podobne do autora?
Ujawniono właśnie badanie, z którego wynika, że 24% polskich 15-latków nie rozumie tego, co czyta. Ciekawi mnie, kiedy takiemu badaniu zostaną poddani ludzie w moim wieku.
Napór nowych słów, bez których nie da się wyjaśnić relacji międzyludzkich, funkcjonowania w społeczeństwie i stanów psychicznych jest - przynajmniej dla mnie - zatrważający.
Na tym zdjęciu mam 30 lat. Nie używałem wtedy słów, z których dzisiejszy trzydziestolatek potrafi zbudować z cały opis swojego życia uczuciowego i psychicznego:
body shaming, boundaries, breadcrumbing, burnout, cancel, cancel culture, catfishing, comfort zone, coping, coping mechanism, creepy, cringe, crush, dealbreaker, feedback, friendzone, gaslighting, ghosting, green flag, hard launch, ick, love bombing, match, mindfulness, orbiting, overthinking, people pleaser, red flag, safe space, self-care, shaming, situationship, soft launch, support, toxic, toxic relationship, trigger, triggering, triggerować, vibe, victim blaming, wellbeing/well-being
Szczerze? Oszaleć można.
Angielski dostarczył nam całego aparatu do nazywania zachowań, dla których po polsku potrzebowaliśmy całego zdania albo w ogóle nie czuliśmy potrzeby, żeby je osobno nazywać.
Czy monolog współczesnego trzydziestolatka lub trzydziestolatki mógłby wyglądać tak:
„Na początku był super vibe, ale potem zobaczyłam kilka red flags. Trochę mnie love bombował, a kiedy postawiłam boundaries, zaczął mnie ghostować. W sumie to był bardziej situationship niż relationship. Cały czas overthinkowałam, czy przypadkiem nie jestem toxic, ale terapeutka powiedziała, że za bardzo jestem people pleaserem. Teraz skupiam się na self-care i swoim wellbeingu”.
Nie, żebym wyśmiewał ten styl autorefleksji, ale ciekawią mnie badania (jeśli są), czy dzięki angielszczyźnie staliśmy się tylko bardziej precyzyjni w opisywaniu uczuć, czy zaczęliśmy już każde zwyczajne zachowanie traktować jak Osobne Zjawisko Psychologiczne?
📸 Anna Biała