06/05/2026
Czy na wakacjach łatwiej przytyć?
To zależy. Ale najpierw coś ważnego.
Ten wyjazd nie był po to, żeby się odchudzać.
Nie liczyłam kalorii.
Nie jechałam „robić formy”.
Pojechałam spędzić czas z rodziną.
Świętować zbliżające się urodziny (to już jutro😉), odpocząć.
Podczas wyjazdu chodziłam ze smartwatchem liczącym kroki — bardziej z ciekawości, żeby sprawdzić, ile realnie się poruszamy.
Na co dzień nie monitoruję w ten sposób swojej aktywności.
Warto pamiętać, że zegarki mają swoje granice błędu — to dane szacunkowe.
Efekt tych dwóch tygodni:
📊 163 km
👣 215 000 kroków
🔥 10 076 kcal wydatku z aktywności
⚖️ – 2 kg
Co tu zadziałało?
1. Bilans energetyczny.
2. NEAT — czyli spontaniczna aktywność w ciągu dnia (chodzenie, zwiedzanie, ruch „przy okazji”).
Nie były to treningi.
To był naturalny efekt zwiększonego ruchu w codziennym życiu.
Hotel z opcją HB.
Normalne posiłki.
Desery.
Plaża.
Rodzinne tempo (dzieci 6 i 11 lat — więc bez wyczynów 😉)
I bardzo ważne:
Nie namawiam nikogo do restrykcji na wakacjach.
Wakacje są od cieszenia się życiem.
Jeśli waga po urlopie lekko wzrośnie — to często kwestia wody, soli czy zmiany rytmu, a nie nagłego przyrostu tkanki tłuszczowej.
Najważniejsze jest to, co dzieje się po powrocie.
Wracasz do swoich nawyków — i organizm wraca do równowagi.
W Ajurwedzie zdrowie to rytm, nie kontrola.
Czas świętowania i czas powrotu do codzienności są równie ważne.
Równowaga to nie perfekcja.
To umiejętność wracania do swojego rytmu — spokojnie i z czułością.
Jeśli chcesz nauczyć się redukować w taki sposób — bez restrykcji i w realnym życiu — napisz do mnie.