09/06/2026
Dzisiaj obudziłam się o 4:00 rano z powracającą myślą:
„Znowu im to powiedziałam...”
Nie, nie z satysfakcją. Nie z poczuciem, że mam rację. Raczej ze smutkiem, bo nie lubię mówić ludziom, co „powinni” robić. Nie lubię mówić, że czegoś jest za mało, że trzeba więcej, inaczej, lepiej.
A jednak wczoraj powiedziałam to pani A i pani B
Powiedziałam, że psychoterapia nie jest tym samym co wsparcie psychologiczne.
Oczywiście, w terapii jest miejsce na wsparcie. Staram się, aby każda osoba, która przychodzi do mojego gabinetu, czuła się zauważona, wysłuchana, ważna. Żeby miała przestrzeń na opowiedzenie o swoim życiu, trudnościach, emocjach. Żeby mogła doświadczyć akceptacji i uwagi.
Ale psychoterapia to coś więcej.
Jeżeli przez miesiące spotykamy się co tydzień, rozmawiamy o schematach myślenia, umawiamy się na obserwację siebie między sesjami, na ćwiczenia, na refleksję, a praca zaczyna się dopiero po wejściu do gabinetu — to trudno oczekiwać głębokiej zmiany.
Efekt psychoterapii zależy nie tylko od tego, co dzieje się podczas sesji. Zależy również od tego, co dzieje się pomiędzy nimi.
Lubię porównywać terapię do studiów. To studia nad własnymi emocjami, przekonaniami, sposobem myślenia i przeżywania świata. Godzina w tygodniu nie wystarczy, jeśli przez pozostałe dni nie wracamy do tego, czego się uczymy.
Czasami myślę też o terapii jak o operacji.
Przez lata budowaliśmy określony sposób myślenia o sobie i świecie. Przyzwyczajaliśmy mózg do konkretnych ścieżek. W terapii nie chodzi o to, żeby nauczyć się żyć wygodniej z tym samym układem. Czasem chodzi o to, żeby ten układ przebudować.
To bywa trudne. Bywa bolesne. Wymaga wysiłku.
Trochę jak trening mięśni. Zakwasy nie są przyjemne, ale są oznaką pracy. Podobnie jest z refleksją, analizą, konfrontowaniem się z własnymi przekonaniami.
To nie jest komfortowe, ale właśnie tam zaczyna się zmiana.
I chyba dlatego budzę się czasem o 4:00 rano.
Bo bardzo chciałabym pomóc.
Ale są granice tego, co mogę zrobić jako terapeuta.
Nie mogę przeżyć za Ciebie Twojej refleksji. Nie mogę za Ciebie obserwować Twoich emocji. Nie mogę za Ciebie wykonywać pracy między sesjami.
Mogę towarzyszyć. Mogę wspierać. Mogę wskazywać kierunek.
Ale Twoje życie należy do Ciebie.
I to właśnie Ty masz największy wpływ na to, czy coś się w nim zmieni.