17/06/2026
Marsz Wolności – Marsz w Nieznane ✨
Wróciłam. Choć prawda jest taka, że część mnie została jeszcze gdzieś na tych ścieżkach, pod rozgwieżdżonym niebem, przy szumie wiatru i dźwiękach natury.
To była jedna z tych podróży, których nie da się zaplanować ani przewidzieć. Każdy dzień przynosił coś nowego. Nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy spać, co wydarzy się za kolejnym zakrętem drogi, dokąd zaprowadzi nas intuicja. A jednak wszystko układało się idealnie. Dokładnie tak, jak miało się wydarzyć.
Przez kilka dni przemierzyliśmy wiele kilometrów, a jeden z dni przyniósł nam aż 25 km wędrówki. Każdy krok był jak modlitwa. Każdy oddech jak uwalnianie tego, co stare, ciężkie i już niepotrzebne. To był czas puszczania, oczyszczania i robienia miejsca na nowe.
Spaliśmy pod gołym niebem, każdej nocy w innym miejscu. Jedno piękniejsze od drugiego. Zasypialiśmy pod gwiazdami, budziliśmy się wraz ze słońcem. Bez planu. Bez zegarka. Bez kontroli. W deszczu, wietrze i słońcu. W pełnym zaufaniu do życia.
Towarzyszyła nam radość, lekkość i wolność. Czasami pojawiał się także strach, ale i on był częścią tej drogi. Pokazywał, gdzie jeszcze warto otworzyć serce i zaufać.
Ostatniej nocy usiedliśmy przy ogniu. Patrząc w płomienie, czułam, że ten ogień jest odbiciem naszego wewnętrznego ognia. Ognia transformacji, odwagi i życia. Tego, który spala stare historie, aby mogło narodzić się nowe.
W drodze powrotnej ponownie ruszyłyśmy do Chartres. Jakby droga nie chciała nas jeszcze wypuścić. Wieczorem podziwiałyśmy niezwykłe iluminacje wyświetlane na murach katedry, a następnego dnia niemal cały dzień spędziłyśmy w jej wnętrzu.
Tam również trwał proces. Cichy, głęboki i poruszający. Dużo ustawień, dużo uwolnień, dużo oczyszczania. Każda minuta przynosiła kolejne zrozumienia. Każda chwila odsłaniała coś, co było gotowe, by zostać zobaczone, uzdrowione i puszczone.
Wracam inna. Z lżejszym sercem, większym zaufaniem i nowym spojrzeniem na siebie oraz życie. Wracam bogatsza nie o rzeczy, lecz o doświadczenia, spotkania, wzruszenia i prawdę, która może objawić się tylko wtedy, gdy odważymy się wejść w nieznane.
Dziękuję Francoise, Bruno, Paulinie i wszystkim współtowarzyszom tej niezwykłej drogi💝🌈🦋
✨ Czasem trzeba zgubić znaną ścieżkę, aby odnaleźć siebie. ✨
Foto :Dominik dziękuję za zdjęcia te i całą resztę 😉🌺❤️