Dziękujemy za przyłączenie się do tej grupy i kibicowanie Olkowi w walce o lepsze jutro. Oluś urodził się z krytyczną wrodzoną wadą serca pod postacią HLHS – ma pół serduszka. W skali roku w Polsce rodzi się od 80 do 100 takich maluchów. Olek pierwszą operację na otwartym sercu przeszedł mając zaledwie 2 tygodnie. Ze względu na zagrażające życiu komplikacje po kilku tygodniach poddany został kolej
nemu zabiegowi. Statystyki są zatrważające, bo ten etap leczenia przeżywa tylko około 65% małych pacjentów. Ze szpitala wyszliśmy, gdy synek skończył 3 miesiące. Po paru miesiącach spędzonych w domu odbyła się trzecia operacja, także z problemami. Po zakończonym drugim etapie leczenia wyszliśmy z kliniki na dłużej. Oluś w rozwoju fizycznym dogonił swoich rówieśników. Był pełnym życia kochanym urwisem. Cieszyliśmy się, że intelektualnie też bardzo dobrze się rozwija. Czekaliśmy na trzeci i ostatni etap operacyjny. Aleksander przeszedł kolejny zabieg na otwartym serduszku 2 lipca 2024 roku. Niestety znowu wystąpiły komplikacje, które uniemożliwiały nam wyjście do domu. Zapadła więc decyzja o piątej już operacji. Miała to być tylko korekta tego, co zostało poprzednio zrobione. Niestety zabieg miał drastyczny przebieg i trwał 9,5 godziny, które pod drzwiami bloku operacyjnego ciągnęły się w nieskończoność. Tamtego dnia Olek dosłownie balansował na granicy życia i śmierci. Jednak w ciągu kolejnych dni Oluś się nie wybudził. Stwierdzono śpiączkę i udar niedokrwienny mózgu, a nam zawalił się cały świat. Pozostało nam trzymanie go za rączkę i nadzieja. Ona ponoć umiera ostatnia. Pewnego dnia nastąpił przełom i Olek otworzył oczy. Po kilku tygodniach pojawił się pierwszy uśmiech. Zaczęliśmy wierzyć, że jeszcze będzie dobrze. I wtedy nieoczekiwanie, 8 listopada, synek doznał potężnego wylewu krwi do mózgu. Gdyby nie szybka reakcja personelu medycznego to odszedłby już tego samego dnia. Prognozy były fatalne, a nam przyszło się pożegnać. Ale mały Aleksander jest naprawdę Wielki i ma w sobie wolę walki. A my walczymy razem z nim. Tylko tyle, i aż tyle możemy. Najgorsza jest bezsilność…
Nie jest nam łatwo wychodzić ze swojej strefy komfortu, ale obecna sytuacja tego wymaga. Dlatego też powstało to konto z licytacjami dla naszego Olusia. Będzie nam bardzo miło, jeśli zdecydujecie się dorzucić swoją cegiełkę na leczenie i rehabilitację naszego synka. Dziękujemy! rodzice Olka