17/08/2026
Czasami trudno pozwolić sobie na nicnierobienie.
Zwłaszcza wtedy, kiedy przez lata poczucie własnej wartości mocno wiązało się z produktywnością, odpowiedzialnością, byciem potrzebnym czy skutecznym. Wtedy zatrzymanie może uruchamiać dyskomfort, poczucie winy, niepokój albo dobrze znaną myśl, że powinno się coś robić.
Istotnym jest także to iż działanie samo w sobie rownież może pełnić ważną funkcję regulacyjną. Organizuje przecież uwagę, daje strukturę, przewidywalność i poczucie, że nad czymś mamy kontrolę. Nawet więc jeśli jesteśmy zmęczeni, kolejne zadanie potrafi chwilowo utrzymać nas w pionie.
Co się dzieje, kiedy zwalniamy, albo chociaż próbujemy zwolnić ?
Część tej struktury znika.
I wtedy łatwiej zauważyć napięcie, zmęczenie, rozdrażnienie, smutek czy niepokój, które przez cały dzień były odsuwane na dalszy plan. Myślę, ze dlatego czasami mamy wrażenie, że odpoczynek na początku nie przynosi ulgi. Bo właśnie najpierw odsłania to, co wcześniej przykrywało działanie.
Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz, ciągłe bycie zajętym jest społecznie bardzo dobrze widziane. Osoba, która dużo robi, ogarnia, postrzegana jest jako odpowiedzialna, ambitna i taka, na której można polegać. Znacznie rzadziej zastanawiamy się nad kosztem takiego funkcjonowania.
Nic więc dziwnego, że dla części osób odpoczynek nie jest łatwy.
Odpoczęliście w długi weekend?