Psychologia na co dzień - Aga Baran

Psychologia na co dzień - Aga Baran Psycholożka | Psychotraumatolożka
Konsultantka telefonów wsparcia

Zdrowie psychiczne • relacje • emocje
Psychoedukacja na co dzień

„Z a c z n i j. Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej,...
13/06/2026

„Z a c z n i j.

Tak się czyści zatrutą rzekę. Jeśli się boisz niepowodzenia, zacznij mimo to, a jeśli nie można inaczej, to ponieś klęskę, pozbieraj się i zacznij od nowa.

Jeśli znów się nie uda, to co z tego? Zacznij jeszcze raz. To nie porażka powstrzymuje- to niechęć do zaczynania od początku powoduje stagnację.

Co z tego, że się boisz? Jeśli się obawiasz, że coś wyskoczy i cię ugryzie, to niech się to wreszcie stanie. Niech twój strach wyjrzy z ciemności i cię ukąsi, żebyś miała to już za sobą i mogła się posuwać dalej.

Przezwyciężysz to. Strach minie. Lepiej, żebyś wyszła mu naprzeciw, poczuła go i pokonała, zamiast mieć w nim wieczną wymówkę do czyszczenia rzeki".

📚 Biegnąca z wilkami. Clarrisa Pinkola Estès

Objawy ADHD u dziewcząt i kobiet mogę przybierać zupełnie inną postać niż u chłopców i mężczyzn.Dzieje się tak zwłaszcza...
04/06/2026

Objawy ADHD u dziewcząt i kobiet mogę przybierać zupełnie inną postać niż u chłopców i mężczyzn.

Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku nadpobudliwości i impulsywności, czyli symptomów najczęściej kojarzonych z ADHD.

U mężczyzn nadpobudliwości często przejawia się niepokojem ruchowym i zachowaniami zakłócającymi porządek.

U nas, kobiet, wygląda to zupełnie inaczej.
Zamiast nieustannie wstawać z miejsca, często zwracamy się do wewnątrz, ku natłokowi myśli i nadpobudliwości umysłowej, lub nieustannie poprawiamy się na siedzeniu.

Takie objawy również wskazują na nadpobudliwość i impulsywność, jednak są znacznie trudniejsze do dostrzeżenia.

Cytat pochodzi z książki "Myślę szybciej, czuję mocniej. ADHD. Przewodnik dla kobiet .

Dlaczego tak często oczekujemy, że partner uleczy nasze rany z przeszłości?To jeden z trudniejszych tematów, który regul...
03/06/2026

Dlaczego tak często oczekujemy, że partner uleczy nasze rany z przeszłości?

To jeden z trudniejszych tematów, który regularnie wraca w rozmowach o relacjach i kryzysach w związku.

Często nieświadomie wnosimy do swoich dorosłych relacji scenariusze z domu rodzinnego. Sposób przeżywania bliskości, odrzucenia, zależności czy konfliktów kształtuje się w naszych pierwszych relacjach z opiekunami. Kiedy wchodzimy w dorosłość z niezaspokojonymi potrzebami z tamtego okresu, zaczynamy szukać ich ukojenia w drugim człowieku.

Zdarza się wtedy, że przypisujemy partnerowi role, których nie jest w stanie udźwignąć. Oczekujemy, że domyśli się naszych potrzeb bez słów, ukoi każdy lęk i zrekompensuje deficyty uwagi z dzieciństwa.

To potężna pułapka przeniesieniowa. Im większa jest przepaść między tym oczekiwaniem a rzeczywistością, tym większe bywa rozczarowanie. Kiedy partner nie spełnia tej niemożliwej do uniesienia roli, pojawia się frustracja, poczucie zawodu, a czasem także przekonanie, że nie kocha wystarczająco lub nie rozumie nas tak, jak powinien.

Dojrzałość relacyjna zaczyna się w miejscu, w którym puszczamy te nieświadome oczekiwania. Kiedy zamiast wchodzić w dawne, obronne schematy, zaczynamy ryzykować autentyczną bliskość.
Droga do tego prowadzi przez stopniowe rozpoznawanie własnych ran, żałobę po tym, czego zabrakło oraz budowaniu relacji opartej na kontakcie z realnym człowiekiem, a nie z wyobrażeniem o nim. Chodzi o opłakanie tego, czego nie dostaliśmy od rodziców, aby móc zobaczyć realnego partnera, zamiast rzutować na niego swoje stare rany.

Zobaczenie w partnerze po prostu drugiego, dorosłego człowieka, a nie kogoś, kto ma naprawić naszą przeszłość, to moment zwrotny. Bywa trudny, ale daje szansę na budowanie związku opartego na prawdzie, a nie na dawnych deficytach.

Najbardziej męczy udawanie, że wszystko jest w porządku.Czasem budujemy wokół siebie mur z przekonania, że tak będzie be...
29/05/2026

Najbardziej męczy udawanie, że wszystko jest w porządku.

Czasem budujemy wokół siebie mur z przekonania, że tak będzie bezpieczniej.

To częsty mechanizm obronny, który w przeszłości mógł nas chronić. Pomagać wtedy, gdy na emocje, bezradność albo potrzebę wsparcia nie było miejsca.

Kiedyś chronił przed oceną, zawstydzeniem, odrzuceniem albo kolejnym rozczarowaniem.
Z czasem ta sama strategia mogła jednak zacząć izolować.

Kiedy obiektywnie radzisz sobie dobrze, a pod spodem czujesz zmęczenie i wyczerpanie, pojawia się poczucie winy. Blokujesz swoje trudne emocje, bo na poziomie racjonalnym uważasz, że nie masz do nich prawa.

Ale emocje nie znikną od samego racjonalizowania. Ukryte pod powierzchnią, zaczynają karmić lęk i wracają w postaci chronicznego napięcia, drażliwości, bezsenności czy narastającego poczucia samotności. Udawanie przed światem i przed samą sobą, że wszystko gra, generuje ogromny koszt energetyczny i skutecznie odcina od własnego ciała.

Myślę, że to autentyczność leczy, a ukrywanie bezsilności karmi lęk. Dlatego pozwolenie sobie na to, by nie być okej, to moment, w którym wreszcie przestajesz dokładać sobie kolejny ciężar: konieczność wyglądania na osobę, która zawsze i ze wszystkim poradzi sobie sama.

Czasem naprawdę wystarczy zacząć od jednego uczciwego zdania przed sobą, np.
„Jest mi trudno”.

„Zdolność do odróżniania przez pacjenta stanu pobudzenia przez bodźce od stanu realnego zagrożenia jest podstawą terapii...
25/05/2026

„Zdolność do odróżniania przez pacjenta stanu pobudzenia przez bodźce od stanu realnego zagrożenia jest podstawą terapii traumy.

Musimy mieć świadomość, że teraz jesteśmy bezpieczni, by skutecznie poradzić sobie z tym, jak bardzo niebezpiecznie było wtedy.

Terapeuta musi zadać sobie pytanie: czy pacjent potrafi obiektywnie odróżnić traumę od bodźca? A może swoje pobudzenie odczytuje jako bieżące zagrożenie?

Gdy pacjent nie dysponuje wiedzą na temat zjawiska pamięci ukrytej, a jego kora przedczołowa nie jest w stanie przyswajać przekazywanych przez terapeutę informacji, wciąż dochodzi do aktywowania przez bodźce pourazowej dysregulacji, wzmożonej czujności, impulsywności i/lub odrętwienia".

📚Janina Fisher, „Terapia osób, które przetrwały traumy złożone”

„Tu i teraz czuję, jak moje stopy dotykają ziemi – widzę, gdzie jestem – to tylko chwila – zaraz przeminie”. Przeszłości...
14/05/2026

„Tu i teraz czuję, jak moje stopy dotykają ziemi – widzę, gdzie jestem – to tylko chwila – zaraz przeminie”.

Przeszłości nie trzeba zaprzeczać ani jej unikać. Ona po prostu jest.

Napomykanie o minionych zdarzeniach bez rozpamiętywania ich lub dostrzeganie przeszłości zakłócającej bieżące doświadczenie pozwala straumatyzowanym pacjentom odczuć, że terapeuta uznaje wagę ich problemów".

Terapia osób, które przetrwały traumy złożone. Jak przezwyciężyć mechanizmy wewnętrznej alienacji. Janina Fisher

Wiele osób potrafi zadbać o wszystkich wokół, ale wobec siebie wciąż stosuje zasadę: dam radę sam/a.Jak to więc jest, cz...
12/05/2026

Wiele osób potrafi zadbać o wszystkich wokół, ale wobec siebie wciąż stosuje zasadę: dam radę sam/a.

Jak to więc jest, czy „wypada” prosić o pomoc, gdy obiektywnie dobrze sobie radzimy?

To pytanie długo siedziało mi w głowie. Przez lata żyłam w schemacie, że wsparcie to towar deficytowy, zarezerwowany tylko dla osób będących pod ścianą. Wydawało mi się, że skoro moje życie wygląda stabilnie i daję radę, to nie mam prawa zajmować innym czasu swoimi trudnościami.

Dziś, z perspektywy psychologa i człowieka, widzę, jak bardzo to myślenie potrafi nas wyniszczać.

Czekanie na moment, w którym wyeksploatujemy wszystkie zasoby do zera, a organizm zacznie wysyłać sygnały alarmowe, jest jak ignorowanie kontrolki oleju w aucie. Samochód wciąż jedzie, ale jakim kosztem? I jak bolesny będzie moment, w którym w końcu stanie na środku autostrady?

Myślę, że proszenie o pomoc w chwilach, gdy jeszcze mamy siłę, to najwyższy wyraz dbałości o siebie. Nie musimy przecież doprowadzać się do granic wytrzymałości, by zasługiwać na wsparcie.

Można radzić sobie dobrze i nadal potrzebować, żeby ktoś potrzymał nam drabinę, po której się wspinamy. Dzięki temu nie zużywamy całej energii na samo przetrwanie.
Warto dać sobie to prawo wcześniej ❤️

Potrafisz prosić o pomoc? A może dopiero się tego uczysz?

Millenialsi vs Gen Z. Uwielbiam ten trend! 😉Jako rasowa millenialska oczywiście nie mogłam sobie odmówić i też musiałam ...
08/05/2026

Millenialsi vs Gen Z. Uwielbiam ten trend! 😉

Jako rasowa millenialska oczywiście nie mogłam sobie odmówić i też musiałam spróbować w niego wejść. Więc… zobaczmy, co z tego wyszło ;)

Zmienia się język, estetyka i sposób opowiadania o zdrowiu psychicznym. Ale pod spodem często kryją się bardzo podobne doświadczenia: chroniczne napięcie, przebodźcowanie, emocjonalne przeciążenie i potrzeba odzyskania równowagi.

Millenialsi mają tendencję do rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze. Analizują mechanizmy, szukają źródeł w historii życia, próbują zrozumieć dlaczego.

Gen Z częściej ubiera ten sam stan w krótkie hasło, które dziwnie dobrze oddaje całą rzeczywistość psychiczną ostatnich miesięcy ;)

Dwie narracje. Bardzo podobne emocje.

I chyba ostatecznie nie ma aż takiego znaczenia, jakim językiem o tym mówimy. Ważne, że coraz więcej osób w ogóle daje sobie prawo, by zauważyć własne przeciążenie i powiedzieć: jest mi po prostu trudno.

Do której wersji jest Ci bliżej?

07/05/2026

A gdyby tak przestać gonić i po prostu być? Kto czuje, że czas na zmianę? 🤍

To moment końca iluzji. Pogoni za czymś, co wydawało się ważne, by ostatecznie zrozumieć, że nie było warto. Uświadomienie sobie tego, choć bywa bolesne, jest pierwszym krokiem do życia na własnych zasadach.

----

Udostępnij osobie, która potrzebuje dziś to usłyszeć 🫶

Czasami najbardziej boli nie to, co się wydarzyło, lecz to, czego zabrakło.Mam na myśli słowa które powinny paść, a nie ...
06/05/2026

Czasami najbardziej boli nie to, co się wydarzyło, lecz to, czego zabrakło.

Mam na myśli słowa które powinny paść, a nie padły. Poczucia bezpieczeństwa. Zainteresowania. Czyjejś obecności wtedy, kiedy była najbardziej potrzebna.

Myślę, że niektóre braki trudno zauważyć, bo nie zostawiają po sobie jednego konkretnego wspomnienia. Raczej pewien rodzaj pustki, napięcia albo przekonania, że od początku trzeba było radzić sobie samemu.

I chyba właśnie dlatego można odczuwać realną żałobę i smutek nie tylko po tym, co utracone, ale także tym, czego nigdy się właściwie nie miało.

Po czymś, czego nie da się odzyskać, bo nigdy naprawdę tego nie było. A jednocześnie wciąż pozostaje w człowieku ważną, niezaspokojoną potrzebą.

Adres

Gdansk

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychologia na co dzień - Aga Baran umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij