29/04/2026
LEGO I LEKCJA JOGI, KTÓREJ NIE BYŁO W INSTRUKCJI
Mój synek od niedawna sam składa coraz trudniejsze zestawy lego. Przez długi czas potrzebował wsparcia na każdym kroku instrukcji, ale dziś… dziś rano z wielką frajdą budował sam.
I wtedy to zobaczyłam. BŁĄD!
Jeden element wpięty nie tam, gdzie trzeba. Różnica niewielka, niemal niezauważalna dla kogoś z zewnątrz, ale dla mnie – patrzącej w instrukcję – oczywista. Od razu w głowie zapaliła mi się czerwona lampka: „Jeśli tego teraz nie poprawi, na końcu wszystko się wykrzaczy. Mechanizm nie zadziała, konstrukcja pęknie”.
Znasz to uczucie? Przez moment chciałam wkroczyć, rozebrać pół budowli i „uratować” go przed porażką. No bo wiadomo – jak coś źle ułożysz w lego, to się potem nie da. Ale ugryzłam się w język.
I wiecie co? Udało się. Budowla ukończona. Wszystko działa, mimo że jeden klocek żyje własnym życiem, niezgodnie z „jedyną słuszną” instrukcją.
A jak to mi się łączy z praktyką na macie?
Czasami wpadamy w pułapkę perfekcji na macie. W jodze szukamy idealnego dopasowania, mierzymy kąty w wojowniku, sprawdzamy, czy stopa jest idealnie równolegle do krawędzi maty. Boimy się, że jeśli nie zrobimy czegoś „zgodnie z manualem”, to nasza praktyka będzie bezwartościowa albo wręcz szkodliwa.
Ta historia przypomniała mi, że:
✔️Systemy są bardziej elastyczne, niż nam się wydaje. Zarówno plastikowe konstrukcje, jak i nasze ciała, mają niesamowitą zdolność do adaptacji.
✔️Funkcjonalność jest ważniejsza od obrazka. Jeśli Twoje ciało w asanie oddycha, czuje siłę i stabilność, to znaczy, że „działa” – nawet jeśli nie wyglądasz jak model z podręcznika do anatomii.
✔️„Błąd” to często po prostu inna droga.
Czasem tak bardzo skupiamy się na tym, by nie popełnić błędu, że tracimy z oczu samą radość z tworzenia (lub praktykowania).
A Ty? Czy w swojej praktyce szukasz perfekcji z obrazka, czy radości ze ścieżki i tego, że całość po prostu działa?
Uwielbiam jogę kundalini, bo nauczyciel daje w niej bardzo precyzyjne instrukcje, ale kieruje je do całej grupy. Jeśli ktoś robi daną pozycją w nieco inny sposób - ja nie podchodzę, nie przestawiam jego ciała na siłę (no chyba, że ewidentnie sobie szkodzi i jest bliski kontuzji). Ponawiam instrukcję do całej grupy.
Jest tutaj bezpieczna przestrzeń na Twoją wersję, na Twoją drogę do siebie, na Twoją misterną konstrukcję. Ale jest to również przestrzeń odpowiedzialności - tutaj uczysz się słuchać swojego ciała.