19/05/2026
Okazuje się, że moje pierwsze spotkania z hipnoterapią sięgają czasów dawniejszych niż przypuszczałam🙂
Moja przyjaciółka zapytała mnie ostatnio:
„A pamiętasz, jak w liceum robiłaś mi hipnozę?”
Nie pamiętałam 🤨 (chyba muszę zrobić sobie regresję hipnotyczną 😉).
Co ciekawe, kilka lat temu (kiedy jeszcze nie śniło mi się bycie hipnoterapeutką) bliska mi osoba korzystała z tej formy wsparcia by pomóc sobie w rozwiązaniu bardzo trudnej sytuacji emocjonalnej (w kraju, w którym mieszka hipnoza jest refundowana w ramach publicznej służby zdrowia) a ja pomyślałam wtedy: „Ooooo nie, wielkie dzięki!”
Co się pod tym kryło?
Obawa, że ktoś „będzie zaglądał mi do głowy”
Że stracę kontrolę.
Że nie będę wiedziała co się dzieje.
Że zostanę zmanipulowana.
Że zostanę zaprogramowana i będę robić coś niezgodnego ze sobą.
I wiele innych.
Nic z tego nie jest prawdą.
Każda hipnoza jest autohipnozą, ja jestem tylko przewodnikiem, który prowadzi Cię w tej podróży do zmiany.
To zawsze Ty decydujesz, co się tam wydarzy i nie zrobisz nic niezgodnego ze swoim systemem wartości.
Ta bliska mi osoba dzięki (chyba trzem) spotkaniom z hipnoterapią doświadczyła upragnionego spokoju i zmieniła swój mindset. To trwała zmiana, po kilku latach wciąż jest w tych „nowych ustawieniach”, które w międzyczasie zaowocowały kolejnymi zmianami w jej życiu. I to robi wrażenie (i na mnie też zrobiło).
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ta jej zmiana zapoczątkuje również zmianę w moim życiu.
I oto jest🙂