30/09/2026
„To pewnie tylko do gabinetu?"
To najczęstsze pytanie, jakie słyszę, i najbardziej mylące. Ten fotel stoi w miejscach, o których na początku sama nie myślałam.
W domu. Ktoś wraca po dziesięciu godzinach przy biurku albo za kierownicą i ma przysłowiowe piętnaście minut czasu dla własnego kręgosłupa, bez umawiania się i dojeżdżania gdziekolwiek.
W gabinecie fizjoterapii, gdzie rozgrzewa tkanki przed terapią manualną i podtrzymuje efekt po niej. Fotele mają pięć niezależnych stref grzewczych i gotowe protokoły, więc terapeuta może wybrać program albo ustawić protokół samodzielnie
W salonie kosmetologicznym, gdzie rozgrzana skóra chłonie kosmetyk inaczej niż zimna oraz jako przygotowanie do zabiegów lub regeneracji po.
W spa i w hotelu, jako usługa, która nie wymaga dodatkowego pracownika. Klient leży, personel robi swoje.
W biurze prezesa lub w biurze w strefie wellbeing, bo firmy coraz częściej rozumieją, że wypalony zespół kosztuje więcej niż fotel.
U sportowców i w klubach, gdzie regeneracja po wysiłku jest częścią treningu, a nie nagrodą za niego.
Wspólny mianownik jest jeden. Wszędzie tam ktoś potrzebuje piętnastu do kilkudziesięciu minut, w których ciało dostaje sygnał, że może odpuścić.
I jeszcze rzecz, o której mówię z dumą. To nie jest sprzęt z plastiku. Fotele robi ręcznie, z litego drewna, polska pracownia stolarska, więc nie musisz go chować przed gośćmi. Zresztą sami stwierdzą, że to piękny mebel.
Chcesz porozmawiać o fotelu z daleką podczerwienią, który zadba o Twoje zdrowie i regenerację, napisz NIRE.