05/05/2026
Są w nas doświadczenia, które nie kończą się w dzieciństwie, tylko zmieniają formę i przechodzą z nami w dorosłość.
W pracy klinicznej z osobami dorosłymi spotykam się z historiami, które zaczynają się dużo wcześniej, niż moment sięgnięcia po substancję czy zachowanie nałogowe. Uzależnienie rzadko jest pierwszym problemem. Częściej jest próbą poradzenia sobie z czymś, co przez lata nie miało swojej nazwy, miejsca ani bezpiecznej przestrzeni, by zostać zauważone.
Wiele osób dorastało w środowiskach, w których brakowało stabilności, bezpieczeństwa, przewidywalności i emocjonalnej dostępności. Dom, który powinien być miejscem regulacji i bezpieczeństwa, stawał się źródłem napięcia. Dziecko uczy się wtedy nie tyle świata, co przetrwania w nim. Uczy się odczytywać nastroje dorosłych, dostosowywać się, wycofywać albo brać na siebie odpowiedzialność, która nigdy nie powinna do niego należeć.
Z perspektywy czasu widzimy konsekwencje tych doświadczeń w dorosłym życiu. Trudności w rozpoznawaniu i regulowaniu emocji, nadmierne poczucie odpowiedzialności albo wręcz przeciwnie - wycofanie i unikanie. Mamy problemy w relacjach, w stawianiu granic. Często także głębokie, trudne do uchwycenia poczucie pustki albo napięcia, które domaga się natychmiastowego ukojenia.
I właśnie w tym miejscu często pojawia się uzależnienie, jako sposób regulacji, jako próba odzyskania wpływu, jako szybka odpowiedź na coś, co wewnętrznie jest trudne do zniesienia. Zrozumienie tego kontekstu zmienia sposób patrzenia na pacjenta. Objaw przestaje być problemem do usunięcia, a zaczyna być informacją. Sygnałem o historii, o sposobie przystosowania, o potrzebach, które nie zostały zauważone. Dlatego w pracy terapeutycznej tak ważne jest wyjście poza samą koncentrację na używaniu. Nie chodzi tylko o zatrzymanie zachowania. Chodzi o dotarcie do tego, co je podtrzymuje.
W terapii pojawia się przestrzeń na coś więcej niż zmianę zachowania. Na powolne odzyskiwanie kontaktu ze sobą. Na uczenie się nowych sposobów regulacji emocji. Na budowanie relacji, które nie opierają się już na lęku, kontroli czy nadmiernej odpowiedzialności. To proces, który wymaga czasu, uważności i dużej elastyczności ze strony psychoterapeuty. Bo każdy pacjent przynosi swoją historię i nie da się jej wpisać w jeden schemat. Często to właśnie doświadczenie bycia w relacji, w której można być widzianym bez oceny, słyszanym bez pośpiechu i przyjmowanym takim, jakim się jest, staje się początkiem realnej zmiany - głębokiej i trwałej.
Agnieszka Gawor:
" Dziecko w systemie rodzinnym z uzależnieniem - strategie wsparcia i interwencji systemowej"
17 lutego 2026, Psychologia Dzieci i Młodzieży