23/07/2026
W ubiegłym tygodniu spędziliśmy kilka dni we Wiedniu. O Impuls Tanz dowiedziałam się w liceum. Zachwyciło mnie, że w ramach jednego festiwalu można tańczyć tak różnorodnie - od współczesnego, przez flamenco, balet, afro czy hip-hop. I wreszcie, ćwierć wieku później przyjechałam do Wiednia w czasie festiwalu.
Ludzie tańczący w przestrzeni publicznej - interwencja ruchu w krajobraz, w rytmy miasta. Delikatne poruszenia jego tkanki, wnikające w nowe-tradycyjne społeczności Wiednia (te Turczynki, które na nas patrzyły ponoć śmiały się do łez, widziałam, że też kręciły nagrania;).
Wybrałam się na warsztat Defne Erdur, wiedeńskiej tancerki i nauczycielki ruchu, psychoterapeutki. Zrobiła piękną, prostą praktykę improwizacji tańca, z elementami prostych zadań choreograficznych. Słońce grzało niemiłosiernie, a tylko połowa podłogi była w cieniu. Szczęśliwie podłoga miała kolor dojrzałego mango (czarna zapewne parzyłaby stopy!).
Przemierzanie przestrzeni, wielowymiarowy ruch, obecność ludzi, najbardziej żywa podłoga baletowa jaką kiedykolwiek widziałam. Nie wiem co się tam stało, ale było magicznie. W trakcie poczułam ogromny przypływ energii, bezgraniczną radość i ocean nadziei, choć poziom fizycznego zmęczenia również był imponujący. Takie żywe życie. I sama myśl, tak symbolicznie - że po tylu latach udało mi się dotrzeć na warsztat (co z tego, że trwający 1h 15 min) w ramach Impuls Tanz ❤
Równocześnie, przez tych kilka dni z tyłu głowy i gdzieś w kącikach oczu miałam cały czas wieść, że umarła Joanna Słowińska. Wiem, że chorowała, ale wierzyłam, że miała jeszcze przed sobą wiele lat życia. Bardzo mi smutno, że odeszłaś Joasiu! „Nie ma ciebie nigdzie, bo już jesteś wszędzie”, pocieszam się. Choć Twoja obecność jest tak wyraźna w tych wszystkich ludziach, którzy Cię opłakują, w miejscach i utworach, które stworzyłaś… Żegnaj i do zobaczenia. Nie mam słów, żeby wyrazić jak współczuję Jankowi i Waszym najbliższym.
I tak mi kołacze w głowie, że o ile na Impuls Tanz w końcu dojechałam, to nie dotarłam na poniedziałkowe warsztaty pracy z głosem Joanny. Tyle razy na nie szłam! Od jakiegoś czasu myślałam: jeszcze trochę dzieci podrosną i wreszcie pójdę…
Spieszmy się żyć te nasze życia, dzieją się tu i teraz. Nic więcej nie będzie dla nas w tej formie i tej doczesności.
Jestem teraz z ogromną wdzięcznością za to, że spotkałam Joannę. I za życie we wszystkich jego odsłonach.