Elżbieta Dawidek "Pracownia" - Logopeda Mobilny, Terapeuta AAC, Trener

Elżbieta Dawidek "Pracownia" - Logopeda Mobilny, Terapeuta AAC, Trener Kompleksowa diagnostyka i terapia logopedyczna. Wsparcie komunikacją alternatywną i wspomagającą AAC. Terapia dzieci, młodzieży i dorosłych. Szkolenia.

AAC, aparaty słuchowe i implanty — to nie są konkurencyjne drogiCzasem rodzice pytają: „Skoro dziecko ma aparat słuchowy...
25/05/2026

AAC, aparaty słuchowe i implanty — to nie są konkurencyjne drogi

Czasem rodzice pytają: „Skoro dziecko ma aparat słuchowy albo implant ślimakowy, to czy AAC jest jeszcze potrzebne?”

Odpowiedź brzmi: może być potrzebne — i bardzo często może dziecku pomóc. Aparat słuchowy, implant, system FM, tablet z komunikacją, książka komunikacyjna, gest, znak, obrazek, mowa — to nie muszą być osobne światy. One mogą pracować razem.

Bo celem nie jest wybranie jednej „najlepszej” technologii.
Celem jest to, żeby dziecko miało dostęp do znaczenia, relacji i możliwości wypowiedzenia się.

ASHA opisuje AAC jako obszar praktyki, który wspiera lub kompensuje trudności w mowie i/lub rozumieniu języka, z użyciem różnych form komunikacji — także mówionych i pisanych. AAC nie jest więc „zamiast wszystkiego”, tylko narzędziem wspierającym dostęp do komunikacji.

To trochę jak z okularami
Okulary nie uczą dziecka patrzeć.
One dają lepszy dostęp do bodźca wzrokowego.

Ale dziecko nadal musi nauczyć się:
-co widzi,
-jak to rozumieć,
-na co zwracać uwagę,
-jak używać wzroku w codziennych sytuacjach.

Podobnie jest z aparatem słuchowym lub implantem. One mogą poprawić dostęp do dźwięku, ale same nie „wlewają” języka do głowy dziecka. Dziecko potrzebuje czasu, relacji, powtarzalności, doświadczeń i dorosłych, którzy będą ten świat językowo porządkować. W przypadku dzieci słabosłyszących i niesłyszących ASHA podkreśla znaczenie całościowego wspierania języka i komunikacji po diagnozie audiologicznej — nie tylko samego urządzenia.

I tu właśnie AAC może być bardzo pomocne.
Aparat słuchowy daje dostęp do dźwięku.
AAC daje dostęp do znaku.

Dziecko może słyszeć lepiej, ale nadal może mieć trudność z:
-rozumieniem mowy w hałasie,
-odróżnianiem podobnych słów,
-tempem przetwarzania,
-planowaniem ruchu mowy,
-pamięcią słuchową,
-uwagą,
-wielozadaniowym odbiorem komunikatu.

AAC pozwala wtedy „zatrzymać” znaczenie.
Słowo wypowiedziane znika.
Znak, symbol, gest, zapis lub przycisk na komunikatorze zostaje chwilę dłużej.

To może być ogromna różnica.

Implant lub aparat nie wykluczają AAC

Są dzieci, które korzystają z implantów lub aparatów i jednocześnie potrzebują AAC — szczególnie wtedy, gdy oprócz niedosłuchu występują dodatkowe trudności rozwojowe, ruchowe, poznawcze, sensoryczne albo językowe. Przegląd dotyczący dzieci z implantami ślimakowymi i złożonymi potrzebami pokazał, że AAC pojawia się w literaturze jako element wspierający komunikację i rehabilitację, także w wersjach technologicznych.

To ważne: AAC nie oznacza rezygnacji z mowy.
Nie oznacza też rezygnacji z treningu słuchowego, pracy surdologopedycznej, aparatu czy implantu.

AAC może być mostem. Może być wsparciem lub dodatkowym kanałem. Może być sposobem, żeby dziecko miało jak powiedzieć „nie”, „jeszcze”, „boję się”, „boli”, „chcę inaczej”, zanim mowa stanie się wystarczająco dostępna.

Ale AAC też trzeba modelować
I tu wracamy do okularów.

Samo założenie okularów nie wystarcza.
Samo założenie aparatu słuchowego nie wystarcza.
Samo wszczepienie implantu nie wystarcza.
Samo położenie tabletu z AAC na stole też nie wystarcza.

Dziecko musi zobaczyć, jak dorośli używają tego narzędzia w prawdziwym życiu.

Modelowanie AAC oznacza, że dorosły pokazuje dziecku komunikat w systemie, nie wymagając od razu odpowiedzi. Na przykład mówi:
„Słyszysz? To pies. PIES szczeka.” — i jednocześnie pokazuje znak/obrazek/przycisk „pies”.
„Głośno. Nie lubisz. Możemy powiedzieć: STOP.”
„Chcesz jeszcze? Pokażę: JESZCZE.”
„Nie musisz mówić buzią. Możesz powiedzieć tutaj.”

Dziecko słyszy mowę, widzi znak, doświadcza sytuacji i stopniowo zaczyna łączyć: dźwięk — znaczenie — działanie — relację.
Dobrze połączone wsparcie wygląda wielokanałowo

W praktyce może to wyglądać tak:
Dziecko ma aparat/implant, więc dbamy o dostęp do dźwięku.
Jednocześnie używamy AAC, żeby wspierać rozumienie i ekspresję.
Mówimy do dziecka naturalnie, ale nie zalewamy go mową.
Pokazujemy znaki, symbole, gesty lub przyciski wtedy, gdy mają sens w sytuacji.
Dajemy czas na reakcję.
Nie traktujemy AAC jako testu: „pokaż, gdzie jest…”.
Traktujemy AAC jako rozmowę: „ja też mogę powiedzieć to w twoim systemie”.

W placówce trzeba też pamiętać o technologii słuchowej: aparaty, implanty, systemy wspomagające słyszenie czy streamery wymagają znajomości obsługi, kontroli działania i bezpiecznego używania. NDCS zwraca uwagę, że personel edukacyjny powinien rozumieć, jak działają takie urządzenia i jak dbać o ich bezpieczne stosowanie.

Najważniejsze zdanie dla rodzica
Nie czekamy z komunikacją, aż urządzenie „zadziała idealnie”.
Dziecko potrzebuje języka i komunikacji teraz.
Aparat lub implant może otworzyć dostęp do dźwięku.
AAC może otworzyć dostęp do znaku, wyboru, sprawczości i rozmowy.

To nie są dwa sprzeczne kierunki.
To mogą być dwie ręce tego samego wsparcia.

Jedna pomaga dziecku lepiej słyszeć świat.
Druga pomaga dziecku lepiej powiedzieć światu:
jestem, rozumiem, chcę, nie chcę, czuję, wybieram, mam coś do powiedzenia.

Pytanie Rodzica,: jak długo mam prezentować dany symbol. Mój syn ma wadę wzroku, słyszy normalnie, ma problemy ruchowe. ...
22/05/2026

Pytanie Rodzica,: jak długo mam prezentować dany symbol. Mój syn ma wadę wzroku, słyszy normalnie, ma problemy ruchowe. Jak długo mam mu prezentować symbol, 3-5-10 sekund?

To bardzo ważne pytanie, ale też takie, na które trudno odpowiedzieć jedną liczbą: 3, 5 czy 10 sekund. Nie znam dziecka, nie widziałam sposobu, w jaki patrzy, słucha, porusza się, reaguje i jak przetwarza informacje, dlatego moja odpowiedź nie może być traktowana jak gotowa instrukcja dla konkretnego dziecka.

Mogę natomiast powiedzieć coś ogólnie: prezentowanie symbolu w AAC to nie jest samo „pokazanie obrazka”. To część całego procesu modelowania komunikacji. Dorosły zwykle jednocześnie:

-pokazuje symbol lub miejsce w systemie,

-mówi słowo,

-czasem uruchamia syntezę mowy,

-czeka,

-obserwuje reakcję dziecka,

-dostosowuje tempo.

Dlatego nie zawsze da się ustalić standardowy czas typu: „każdy symbol pokazujemy przez 5 sekund”. U dziecka z wadą wzroku i trudnościami ruchowymi ważniejsze od samej liczby sekund jest to, czy symbol został zaprezentowany w taki sposób, żeby dziecko miało szansę go odebrać.

Jeżeli syn słyszy prawidłowo, słuch będzie prawdopodobnie bardzo ważnym kanałem odbioru. To znaczy, że w modelowaniu nie opieramy się wyłącznie na wzroku. Dziecko może nie zawsze dobrze widzieć symbol, ale może rozumieć komunikat przez mowę dorosłego, powtarzalność sytuacji, głos syntezatora, rytm aktywności i kontekst.

Dlatego zamiast myśleć: „ile sekund pokazywać symbol?”, lepiej zapytać:

Czy mówię jasno, czego dotyczy symbol?
Czy symbol jest dobrze dobrany do możliwości wzrokowych dziecka?
Czy daję dziecku czas na usłyszenie, zobaczenie i przetworzenie komunikatu?
Czy nie zabieram symbolu zbyt szybko?
Czy obserwuję, po czym poznaję, że dziecko zareagowało?

Przy wadzie wzroku trzeba bardzo uważnie dobrać wygląd symboli: kontrast, wielkość, odstępy, tło, liczbę elementów na ekranie lub planszy. Warto też poczytać o funkcjonalnym widzeniu, wadach wzroku oraz CVI, czyli korowym/zaburzonym przetwarzaniu wzrokowym, bo u niektórych dzieci problemem nie jest tylko oko, ale także sposób, w jaki mózg interpretuje obraz.

Jeśli dziecko ma trudności ruchowe, trzeba pamiętać jeszcze o jednej rzeczy: czas reakcji może być dłuższy niż czas rozumienia. Syn może usłyszeć, zrozumieć, rozpoznać sytuację, ale potrzebować więcej czasu, żeby spojrzeć, poruszyć ręką, zmienić napięcie ciała, wskazać albo w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Dlatego dorosły powinien zwolnić tempo i zostawiać pauzę.

W praktyce można przyjąć, że symbol pokazujemy wystarczająco długo, aby:

-dziecko usłyszało słowo,

-miało możliwość spojrzeć lub skierować uwagę,

-usłyszało ewentualnie syntezę mowy,

-a potem dostało chwilę na reakcję.

Czasem będzie to kilka sekund. Czasem dłużej. Czasem ważniejsze od patrzenia na symbol będzie to, że dziecko słyszy powtarzane słowo w tej samej sytuacji i zaczyna łączyć je ze znaczeniem.

Najkrócej: nie liczyłabym sztywno sekund. Patrzyłabym na dziecko.
Przy wadzie wzroku i trudnościach ruchowych modelowanie musi być wolniejsze, bardziej wielokanałowe i bardzo uważne. Symbol jest ważny, ale nie działa sam. Działa dopiero razem z głosem, kontekstem, powtarzalnością, pauzą i dorosłym, który daje dziecku czas.

Zagłosujcie, do północy można!
14/05/2026

Zagłosujcie, do północy można!

Ostanie dwa dni aby oddać głos w plebiscycie „Złoty Medal – Wybór Konsumentów” na MÓWika.

Zajmie Wam to tylko chwilę! 👉 Głosujcie tutaj: https://zaglosuj.mtp.pl/pl/wybor_konsumentow-glosowanie/452
Dziękujemy, że jesteście z nami! Razem przełamujemy bariery w komunikacji! 🗣️📱

Nagroda nie jest materialna, ale Wasz głos to dla nas najpiękniejsze potwierdzenie, że nasza praca ma sens.

Czy u starszego dziecka, które nigdy nie miało AAC, jest jeszcze sens wprowadzać tablet z aplikacją?Tak. Ma sens.Wiek dz...
13/05/2026

Czy u starszego dziecka, które nigdy nie miało AAC, jest jeszcze sens wprowadzać tablet z aplikacją?

Tak. Ma sens.

Wiek dziecka nie jest powodem, żeby rezygnować z komunikacji wspomagającej. To, że dziecko ma 12, 15 czy 16 lat i wcześniej nie korzystało z AAC, nie oznacza, że „jest już za późno”. Oznacza raczej, że przez wiele lat nie miało dostępu do narzędzia, które mogło pomóc mu lepiej rozumieć świat, wyrażać potrzeby, podejmować decyzje i budować relacje.

Tablet z aplikacją komunikacyjną nie jest jednak magicznym rozwiązaniem. Samo urządzenie nie sprawi, że dziecko od razu zacznie mówić symbolami, budować zdania albo prowadzić rozmowy. AAC nie polega na tym, że „dajemy tablet i czekamy”. To proces uczenia się języka, narzędzia i sytuacji komunikacyjnych — zarówno przez dziecko, jak i przez dorosłych wokół niego.

U starszego dziecka bardzo ważne jest, żeby nie zaczynać od presji: „pokaż”, „powiedz”, „wybierz”, „użyj tabletu”. Jeśli przez wiele lat dziecko radziło sobie bez takiego narzędzia, mogło wypracować własne sposoby komunikowania się: gesty, spojrzenia, zachowania, dźwięki, prowadzenie dorosłego za rękę, protest, wycofanie albo napięcie. AAC nie powinno tych sposobów ignorować ani unieważniać. Powinno je rozszerzyć.

Dlatego na początku nie pytamy: „Czy ono umie obsługiwać aplikację?”. Pytamy raczej: „Jak możemy pokazać mu, że ten system mówi o jego świecie?”.

Zaczynamy od sytuacji prawdziwych, bliskich i znaczących: czegoś, co dziecko lubi, czego nie lubi, co je złości, co je ciekawi, co pojawia się codziennie. Dorosły modeluje komunikaty na tablecie, czyli sam używa symboli, pokazując: „można tak powiedzieć”, „można tak zaprotestować”, „można poprosić o przerwę”, „można skomentować”, „można odmówić”.

U starszego dziecka szczególnie ważny jest szacunek. Nie wprowadzamy AAC tak, jakbyśmy zaczynali pracę z małym dzieckiem. Szesnastolatek ma swoje doświadczenia, historię, upodobania, frustracje, poczucie godności i granice. System komunikacyjny musi to uwzględniać. Powinien zawierać nie tylko słowa typu „jeść”, „pić”, „toaleta”, ale także słowa potrzebne do rozmowy, odmowy, komentowania, żartowania, wyrażania emocji, opinii i relacji.

Czy tablet z aplikacją może być dobrym wyborem? Może. Zwłaszcza wtedy, gdy dziecko dobrze reaguje na urządzenia elektroniczne, interesuje się ekranem, ma możliwość wskazywania, dotykania lub obsługiwania systemu w inny dostępny sposób. Ale tablet nie zawsze jest jedynym ani pierwszym rozwiązaniem. Czasem równolegle potrzebne są pomoce papierowe, plansze, symbole w otoczeniu, gesty, partner komunikacyjny i bardzo dobrze zaplanowane sytuacje użycia.

Najważniejsze pytanie nie brzmi: „Czy nie jest za późno?”.
Najważniejsze pytanie brzmi: „Czy dziecko ma dziś wystarczająco dużo sposobów, żeby być rozumiane i żeby samo rozumieć innych?”.

Jeśli odpowiedź brzmi: nie — warto wprowadzać AAC.

Nawet u starszego dziecka.
Nawet po wielu latach bez systemu.
Nawet jeśli początki będą powolne.
Nawet jeśli pierwszym celem nie będzie zdanie, ale jedno ważne słowo: „nie”, „koniec”, „jeszcze”, „pomóż”, „lubię”, „boli”, „chcę inaczej”.

Komunikacja nie ma terminu ważności.
Nie kończy się w wieku przedszkolnym.
Nie zamyka się dlatego, że ktoś wcześniej nie dostał narzędzia.

AAC u starszego dziecka może nie być „wczesną interwencją”.
Ale nadal może być interwencją potrzebną, sensowną i głęboko zmieniającą codzienne życie.

Ruszyły zapisy na świetną wrześniową konferencję
11/05/2026

Ruszyły zapisy na świetną wrześniową konferencję

09/05/2026

Szanowni Państwo, wszelkie próby reklamy jakichkolwiek produktów bez kontaktu z autorem strony będą usuwane i blokowane.

Dlaczego nie zaczynamy AAC od wyboru, czyli np.: pytania: „Co chcesz?”To bardzo częste i bardzo ważne pytanie rodziców:„...
06/05/2026

Dlaczego nie zaczynamy AAC od wyboru, czyli np.: pytania: „Co chcesz?”

To bardzo częste i bardzo ważne pytanie rodziców:
„Skąd będę wiedziała / wiedział, co dziecko chce, jeśli nie dam mu wyboru?”

Wybór jest ważny. Ale żeby dziecko mogło naprawdę wybrać, musi najpierw poznać to, spośród czego wybiera.
Nie wystarczy pokazać dwóch obrazków i zapytać:
„Chcesz to czy to?”
Bo wtedy dorosły często zakłada, że dziecko rozumie różnicę między tymi rzeczami, zna ich smak, zapach, funkcję, konsekwencję wyboru. A to nie zawsze jest prawda.

Żeby umieć wybrać, trzeba najpierw doświadczyć.

Dziecko musi wiele razy usłyszeć i zobaczyć, co się dzieje:

„To jest kanapka.”
„Kanapka z serem.”
„O, jesz kanapkę z serem.”
„Widzę, że bardzo chcesz ją zjeść całą.”
„Smaczne!”
„Ale dobra ta kanapka.”
„Jeszcze?”
„Koniec?”
„Chcesz więcej?”

W ten sposób nie tylko karmimy dziecko.
My budujemy znaczenie.

Dziecko zaczyna łączyć słowo, symbol, sytuację, smak, emocję i własne ciało:
to, co widzę — to, co słyszę — to, co czuję — to, co dostaję.

Dopiero wtedy wybór zaczyna mieć sens.

Bo jeśli dziecko zna już kanapkę z serem, możemy pokazać drugą możliwość:

„Dziś jest też kanapka z pomidorem.”
„Z serem.”
„Z pomidorem.”
„Ta jest inna.”
„Może ta będzie lepsza?”
„Spróbujesz?”
„Która ci smakuje?”

I dopiero wtedy pytanie „co wybierasz?” nie jest testem.
Staje się realną sytuacją komunikacyjną.

W AAC często popełniamy błąd: za szybko oczekujemy odpowiedzi.
A za mało wcześniej pokazujemy, nazywamy, komentujemy i budujemy doświadczenie.

Dziecko nie uczy się komunikacji od samego wybierania.
Dziecko uczy się komunikacji od uczestniczenia w sytuacjach, które są nazwane i zrozumiałe.

Dlatego na początku bardzo ważne jest modelowanie:

„Widzę.”
„Chcesz.”
„Smaczne.”
„Jeszcze.”
„Inne.”
„Nie to.”
„Dobre.”
„Nie dobre.”
„Koniec.”
„Mniam.”
„Ojej, spadło.”
„Masz ochotę.”

Dopiero potem wybór staje się czymś więcej niż wskazaniem przypadkowego obrazka.

Oczywiście, czasem wybór jest potrzebny od razu. Możemy zapytać:

„Chcesz wodę czy sok?”
„Chcesz jabłko czy banana?”
„Chcesz tę książkę czy tę?”

Ale warto pamiętać, że to jest ograniczony wybór — wybór z tego, co dorosły właśnie zaproponował.

Jeśli w lodówce mamy tylko ser i pomidora, to dziecko może wybrać między serem a pomidorem. Ale może tak naprawdę mieć ochotę na kanapkę z Nutellą — tylko tej opcji dzisiaj nie ma w ofercie.

I to jest bardzo ważne.

Bo wybór nie zawsze oznacza pełną wolność komunikacji.
Czasem oznacza tylko: „wybierz z tego, co dorosły uznał za możliwe”.

Dlatego AAC nie może zatrzymać się na pytaniu:
„Co chcesz?”

Dziecko potrzebuje także słów i symboli do powiedzenia:

„inne”
„nie ma”
„nie chcę”
„nie to”
„czekaj”
„pokaż”
„pomóż”
„lubię”
„nie lubię”
„jeszcze”
„koniec”
„chcę coś innego”

Bo komunikacja to nie tylko wybieranie między dwiema rzeczami.

Komunikacja to możliwość pokazania, że wiem, czego chcę.
Że czegoś nie chcę.
Że chcę czegoś, czego dorosły nie zaproponował.
Że zmieniłem zdanie.
Że nie rozumiem pytania.
Że chcę spróbować.
Że pamiętam coś z wczoraj.
Że mam własny pomysł.

Dlatego w AAC najpierw dużo pokazujemy, nazywamy i komentujemy.
Nie po to, żeby mówić za dziecko.
Tylko po to, żeby dziecko dostało język, którym później będzie mogło mówić za siebie.

Najpierw doświadczenie.
Potem znaczenie.
Potem wybór.

A potem — coraz większa samodzielność.

Kto pyta, nie błądzi — zwłaszcza w AAC.Komunikacja wspomagająca może na początku budzić wiele pytań:Czy AAC nie zatrzyma...
04/05/2026

Kto pyta, nie błądzi — zwłaszcza w AAC.

Komunikacja wspomagająca może na początku budzić wiele pytań:

Czy AAC nie zatrzyma rozwoju mowy?
Od czego zacząć?
Czy dziecko musi już coś rozumieć, żeby wprowadzać symbole?
Jak modelować, kiedy dziecko jeszcze nie wybiera?
Czy jeden symbol wystarczy?
Jak korzystać z planu dnia?
Co robić, kiedy dziecko „tylko klika”?

Nie ma głupich pytań. Są tylko pytania, które warto zadać wcześniej — zanim utrwalą się trudności, niepewność albo poczucie, że „nie wiem, czy robię to dobrze”.

Dlatego otwieram przestrzeń na Wasze pytania o AAC.

Możecie zapytać o początki, modelowanie, Mówika, symbole, plany dnia, komunikację w domu, w przedszkolu, w szkole, albo o to, co Was zwyczajnie martwi.

Zostaw pytanie w komentarzu albo napisz wiadomość prywatną.

Postaram się odpowiedzieć tak, żeby było konkretnie, spokojnie i praktycznie.

Dziękuję. Było fantastycznie.
27/04/2026

Dziękuję. Było fantastycznie.

W poniedziałek widzimy się na Uniwersytecie Rzeszowskim :DA potem wytęskniony wypoczynek od mediów - czytajcie- przedłuż...
25/04/2026

W poniedziałek widzimy się na Uniwersytecie Rzeszowskim :D
A potem wytęskniony wypoczynek od mediów - czytajcie- przedłużona majówka.

Adres

Ul. Projektowa 4
Lublin
20-209

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Elżbieta Dawidek "Pracownia" - Logopeda Mobilny, Terapeuta AAC, Trener umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Elżbieta Dawidek "Pracownia" - Logopeda Mobilny, Terapeuta AAC, Trener:

Udostępnij