18/05/2026
„Nie wiem, co czuję...”
To jedno z najczęstszych zdań, które słyszę od nastolatków w gabinecie.
I zwykle nie brzmi jak brak emocji. Bardziej jak moment, w którym w środku dzieje się bardzo dużo, ale nie ma jeszcze słów, żeby to opisać.
Siedzi przede mną młoda osoba, która próbuje zrozumieć siebie i swoje reakcje. Widać napięcie, czasem zmęczenie, czasem frustrację… i jednocześnie dużą potrzebę, żeby to wszystko w końcu miało sens.
W moim doświadczeniu to nie jest kwestia „nieumiejętności nazywania emocji”. To raczej efekt historii, w której emocje nie miały wystarczająco miejsca, żeby być przyjęte i nazwane. Które nie znajdują języka zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz tej osoby, aby móc odpowiedzieć na pytanie co się tak naprawdę dzieje.
Kiedy dziecko słyszy, że „nie ma powodu się denerwować”, „nie przesadzaj” albo „inni mają gorzej”, uczy się nie tyle regulować emocje, co je zatrzymywać. Albo nie ufać temu, co w sobie czuje.
I wtedy emocje nie znikają. One zmieniają język. Zamiast „jest mi smutno” pojawia się złość, wycofanie, napięcie w ciele, poczucie chaosu albo „nie wiem, co się ze mną dzieje”... Czasami idzie to w wybuchy gniewu, krzyk lub trzaskanie drzwiami... Czasem idzie w izolację i niechęć do komunikowania się... Często nadmiarowo idzie w gry komputerowe, seriale lub używki... a czasem idzie w objawy z ciała, które nie znajdują wytłumaczenia w medycynie. Powstają bóle głowy, brzucha albo poczucie niewypowiedzianego lęku lub napięcia. Pojawiają się diagnozy psychiatryczne takie jak depresja albo zaburzenia lękowe.
Czasem najbardziej poruszający w pracy terapeutycznej jest ten moment, kiedy ktoś po raz pierwszy słyszy:
„To ma sens, że tak się czujesz”.
Nie dlatego, że emocja jest łatwa.
Tylko dlatego, że w końcu jest zauważona. A co za tym idzie - zauważona jest również osoba, która ją przeżywa, wraz z jej potrzebami i frustracjami.
Bo umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji nie rodzi się w samotności. Ona powstaje w relacji — wtedy, gdy ktoś obok pomaga je unieść, zanim staną się słowami.
Często zauważenie, odzwierciedlenie nastolatkowi tego co czuje i nazwanie tego, wspiera w rozwiązywaniu trudności i rozpuszcza napięcie, które się nagromadziło. Wspiera również z przejścia od "co się stało" do "czego potrzebujesz i jak mogę Ci pomóc?".
Z pozdrowieniami,
A. 🌷