12/07/2026
Twoje ciało gra przez całą dobę. Pytanie tylko, czy słyszysz wszystkie instrumenty.
O biciu serca wiemy sporo. Oddech też potrafimy świadomie obserwować. Ale w terapii czaszkowo-krzyżowej mówi się jeszcze o trzecim rytmie – rytmie czaszkowym.
Franklyn Sills opisuje go jako subtelny, falujący rytm, który według koncepcji osteopatii czaszkowej jest obecny niezależnie od tego, czy śpimy, pracujemy czy biegniemy na autobus. Nie przyspiesza tak jak tętno ani nie zwalnia jak oddech. Właśnie dlatego uznawany jest za jeden z najbardziej pierwotnych przejawów funkcjonowania organizmu.
To nie jest coś, co pacjent ma poczuć za wszelką cenę. To raczej punkt odniesienia dla terapeuty. Podczas sesji obserwuje on jakość ruchu tkanek i miejsca, w których ciało wydaje się tracić swoją naturalną elastyczność. Zamiast walczyć z objawem, szuka warunków, w których organizm może odzyskać większą swobodę.
Brzmi niepozornie, ale właśnie z takich drobiazgów często składa się dobra regulacja układu nerwowego. Czasem nie potrzeba więcej siły. Potrzeba więcej uważności.
Bo może nasze ciało od dawna próbuje coś powiedzieć. Tylko mówi bardzo cicho.
Jeśli chcesz doświadczyć takiej spokojnej pracy z ciałem, zapraszam na sesję terapii czaszkowo-krzyżowej.
Wpis zainspirowany postem Terapia czaszkowo-krzyżowa Rybnik
/Dla dociekliwych:
Sills, F. (2011). "Proces Polarity. Wracając do źródeł zdrowia" Warszawa: Wydawnictwo Virgo./