17/08/2026
Czy wystarczy jedna sesja ustawień systemowych? Czasem ktoś o to pyta (zazwyczaj osoba, która rozważa ustawienie po raz pierwszy i zetknęła się z treściami w social mediach przedstawiającymi ustawienia niemal jak czarodziejską różdżkę).
Nie ma na to jednej odpowiedzi. I nie chodzi nawet o to, ile „powinno się” zrobić ustawień, by to trudne, zamrożone, zablokowane puściło. Ustawienie działa tygodniami, a nawet miesiącami. To co udrożniło się w Twojej głębi, potrzebuje wydostać się na powierzchnię Ciebie i znaleźć miejsce w Twoim życiu, a to potrzebuje czasu, uważności, a nie kolejnego ustawienia.
Ilość "zrobionych"ustawień nie gwarantuje sukcesu/zmiany. Znaczenie ma oczywiście osoba, której zaufaliśmy, jej postawa, sposób pracy i BHP, równie ważny jest czas po ustawieniu, czyli pozwolenie temu, co zostało poruszone, działać bez ingerowania, sprawdzania i dokładania kolejnych procesów.
A potem przychodzi moment gotowości na ruch: na działanie, podjęcie decyzji, postawienie granicy, zrobienie czegoś inaczej niż dotychczas. Bo ustawienie może coś pokazać i poruszyć. Ale to w życiu sprawdzasz, co z tym zrobisz.
Wracając do pytania. To Ty decydujesz, czy chcesz pracować dalej, czy taki model pracy z tym co przeżywasz w swojej głębi jest dla Ciebie.
Więc... czasem jedno ustawienie rzeczywiście wystarcza. Przychodzisz z konkretnym tematem, coś staje się widoczne, następuje ruch i sprawa, z którą przyszłaś, przestaje mieć nad Tobą taką władzę jak wcześniej. Nie ma wówczas potrzeby szukania kolejnych tematów tylko dlatego, że „może jest tam jeszcze coś”.
Ale są też sprawy, których nie da się sprowadzić do jednego "węzła". Jeżeli przez lata powtarza się ten sam rodzaj relacji, ciągle wracasz do podobnego miejsca w życiu, nie możesz ruszyć w jakimś obszarze albo widzisz, że za jednym problemem stoją kolejne powiązania, to jedno ustawienie może być początkiem tej drogi.
Co ważne ustawienia systemowe nie zastąpią psychoterapii i nie są psychoterapią! Ale o tym w kolejnym wpisie.
Dorota