26/06/2025
Gdy boli ucho...
Ciało próbuje usłyszeć to, co zostało zignorowane.
Ból w uchu to krzyk subtelny, cichy, niematerialny – ale prawdziwy.
To wołanie o bycie wysłuchanym, nie przez innych,
ale przez samą siebie.
Prawe ucho – relacja ze światem zewnętrznym
To, co słyszysz z zewnątrz:
głos ojca, mężczyzn, autorytetów, Boga w jego surowej wersji.
To też świat, który mówi Ci, jak masz żyć, co robić, kim być.
Kiedy boli – może to oznaczać, że:
– nie chcesz już słuchać zranień, które płyną z zewnątrz,
– masz dość ciągłych ocen, pouczeń, krytyki,
– jesteś przeciążona cudzymi oczekiwaniami, ale boisz się je odciąć,
– tracisz wiarę w zewnętrzne prowadzenie, ale nie masz jeszcze kontaktu z wewnętrznym.
To także stary konflikt z ojcem:
słowa, które zraniły i pozostały jak kolce głęboko w uchu duszy.
Lewe ucho – głos wewnętrzny, matczyny, intuicyjny
To, co płynie z wnętrza:
Twój głos, Twoje przeczucia, Twoja wrażliwość, Twoje potrzeby.
To także głos matki, kobiety w Twoim rodzie, żeńskiej energii.
Kiedy boli lewe ucho – może to znaczyć, że:
– zagłuszasz swój wewnętrzny głos, bo boisz się, że powie coś niewygodnego,
– czujesz żal do matki – za to, co mówiła albo czego nie mówiła nigdy,
– masz konflikt między tym, co czujesz, a tym, co myślisz,
– nie pozwalasz sobie słyszeć własnych pragnień, bo boisz się, że coś się zawali,
– zbyt długo słuchałaś innych, a teraz Twoje wnętrze krzyczy, byś usłyszała siebie.
Przykład: kobieta, która ignorowała swój głos
Pojawiła się z nawracającym bólem lewego ucha.
Czuła, że wszystko w życiu robi „jak trzeba” – była opanowana, rozsądna, dobra dla innych.
Ale każdej nocy śniło jej się morze, którego nie mogła dotknąć.
Cisza, której nie rozumiała, zapisywała się w ciele jako ból.
W ustawieniu wyszła historia matki, która też miała swoje „niewysłuchane życie”.
To, czego nie wypowiedziała matka – zaczęło boleć w córce.
I kiedy ta kobieta wreszcie usiadła i napisała do siebie list – nie taki mądry, tylko prawdziwy, o tym, że pragnie czegoś innego – ból zelżał.
Nie znikał od razu, ale przestał wracać z taką siłą.
Zapytaj siebie:
– Czy słyszę swoje wewnętrzne dziecko?
– Czy głos intuicji ma we mnie przestrzeń?
– Czy czuję się wolna, by słuchać siebie – nie jak należy, ale jak naprawdę?
– Czy jestem gotowa usłyszeć prawdę – nawet jeśli zmieni moje życie?
Co robić, gdy boli ucho?
– Stwórz ciszę. Nie dla świata. Dla siebie.
– Usiądź i zapytaj: „Czego w sobie nie chcę usłyszeć?”
– Połóż rękę na uchu i powiedz:
„Już nie musisz boleć, bym Cię usłyszała.
Słucham. Jestem z Tobą.”
– Zrób ustawienie relacji z matką (ucho lewe) lub ojcem (ucho prawe)
– Odpisz swojemu ciału: pozwól mu mówić słowami, nie bólem
– Zrób rytuał odcięcia cudzych słów, które utkwiły w Tobie
I na koniec…
Twoje ciało nigdy Cię nie zdradza.
Nie atakuje. Nie karze.
Ciało mówi.
A Ty… masz teraz wybór – usłyszeć nie tylko ból,
ale siebie w środku tego bólu.
I powiedzieć:
„Już słyszę.
I wracam do siebie.”
Medytacja: „Już słyszę siebie”
Zamknij oczy.
Weź głęboki, spokojny oddech.
I pozwól, by Twoje ciało zaczęło mówić.
Nie umysłem.
Nie myślami.
Ale rytmem. Ciepłem. Obecnością.
Teraz przenieś swoją uwagę na prawe ucho.
Poczuj je.
Poczuj każdą jego warstwę – wewnętrzną i zewnętrzną.
Zobacz wszystkie słowa, które kiedyś tam utkwiły.
Słowa, które bolały.
Słowa, które kazały się dostosować.
Słowa, które odcięły Cię od siebie.
I w tej ciszy, szeptem powiedz:
„Już nie muszę słuchać tego, co mnie rani.
Z miłością i szacunkiem zamykam się na to, co mnie nie prowadzi.
Prawe ucho – możesz odpocząć.
Nie jesteś już kanałem bólu.
Jesteś przestrzenią prawdy.”
Oddychaj z tą intencją.
Jakby każdy wdech oczyszczał przestrzeń.
A każdy wydech wypuszczał wszystko to, co nie było Twoje.
Teraz… przenieś uwagę na lewe ucho.
Tam może mieszkać cisza.
Albo ból, który nie miał słów.
Zatrzymane emocje.
Tęsknota, której nie wypowiedziała matka.
Twój własny głos – który kiedyś został stłumiony.
Dotknij delikatnie lewego ucha.
I powiedz:
„Już nie musisz milczeć.
Już nie musisz krzyczeć bólem.
Jestem gotowa Cię usłyszeć.
Twój głos – to mój głos.
Słyszę swoje pragnienia.
Słyszę swoje lęki.
Słyszę, że chcę wrócić do siebie.”
Oddychaj głęboko.
Czuj.
Bez pośpiechu.
Bez kontroli.
Teraz połóż obie dłonie – na obu uszach.
Zrób z nich święty kształt – jakbyś obejmowała siebie przez dźwięk.
I szeptem – powiedz słowa, które będą Twoją modlitwą:
„Wybieram słuchać z miłością.
Wybieram słyszeć siebie.
Otwieram się na głos Duszy.
Nie potrzebuję już bólu, by zauważyć, że jestem ważna.
Słyszę.
Jestem.
Wystarczam.”
Zostań w tej chwili.
Jeszcze przez moment.
A potem – pozwól ciału odpocząć.
Może pojawi się łza.
Może obraz.
Może wspomnienie.
Przyjmij to wszystko – to Twoje.
I już nie musi boleć, by zostać zauważone.
✨ Z serca dla Was – i dzięki Wam ✨
Dziękuje bardzo Iwonka za piękny wpis
Uznaj Siebie🥰