07/08/2026
Od dobrych lat moje myśli krążą gdzieś pomiędzy nauką a duchowością, a ostatnio w Internecie dyskusja o to kogo nazwać szarlatanem przybrała formę walki o rację.
Czy to kolejny sposób na podział w społeczeństwie? Czy zawsze muszą być “MY” i “ONI”?
🤔Kim jesteśmy my? Mądrzejsi? Bardziej oświeceni? Kierujący się obiektywizmem i dobrem drugiego człowieka?
🤔Kim są oni? Manipulujący? Chcący naciągnąć nas na coś co nie działa lub przyniesie odwrotny skutek? Wcisnąć nam jakieś tabletki?
Przyznam szczerze, że sama jako osoba wykonująca zawód medyczny, z mgr inż. przed nazwiskiem i kierująca się EBM, ale też wierząca i jak sądzę uduchowiona, jestem gdzieś pomiędzy.
Myślę, że w każdej grupie - czy tej kierującej się rozumem czy intuicją znajdą się ludzie o różnych intencjach. Znajdzie się ktoś kto będzie chciał się szybko dorobić i znajdzie się ktoś kto będzie chciał bezinteresownie pomóc.
Są lekarze, którzy chcą tylko wcisnąć leki, odhaczyć wizytę, zarobić i kolejny proszę, ale są i tacy “szarlatani”, którzy na każdą dolegliwość przepiszą wodę strukturyzowaną i powiedzą, że trzeba zmienić myślenie, wtedy nowotwór odejdzie. To jest skrajność, która nigdy nie powinna być akceptowana.
Ale sami do niej doprowadziliśmy. Bo kto by nie chciał raz na zawsze pozbyć się problemu za pomocą jednej tabletki lub łyka wody?
Są też tacy, którym ta jedna tabletka lub łyk wody ze źródełka pomogły. I jak to nazwiemy? Też oszustwem? Ale to nie zasługa lekarza, czy uzdrowiciela. To bardzo często zasługa wielu czynników nakładających się na siebie. Bo może ta tabletka lub łyk wody przyniosła spokój w głowie, jakiego ciało potrzebowało by się rozluźnić i krew znów zaczęła normalnie płynąć. By poziom kortyzolu opadł.
I nie ukrywam. Bezmyślne powtarzanie pozytywnych rzeczy w głowie nic nie zmieni. Ale są badania naukowe na to jak medytacja czy modlitwa pomagają osiągać stany optymalne dla regeneracji organizmu. Nawet czasami bardziej regenerujące niż sen! Tylko, żeby osiągać takie stany nie wystarczy po prostu usiąść, często potrzeba lat praktyki.
Czy to też będzie zakazane? Bo według mnie powinno być uznane co najmniej za metodę leczenia uzupełniającego.
Są za to praktyki, które ani do nauki, ani do duchowości (takiej, jaką ja rozumiem) nie należą. A mam wrażenie, że na siłę chce się je wrzucić do tego drugiego worka.
Między innymi jest to homeopatia - choć sama w sobie nie ma skutków ubocznych oprócz kurczącego się portfela (bo działa tylko przez efekt placebo), to z jakiegoś powodu stała się dużą częścią debaty publicznej.
Są za to metody, które są wręcz krzywdzące i uważam, że to na nich powinna się skupić debata publiczna. Przede wszystkim metody, które mogą powodować retraumatyzację lub powodować traumy. I uważam, że zarówno osoby z kręgów ezoterycznych, Ustawień Hellingera, metod niekonwencjonalnych, ale też nieodpowiedzialni specjaliści po ukończonych studiach mogą to spowodować.
Świat nie jest czarno-biały.
Nie powiem Ci dzisiaj jaką iść drogą i jakiego specjalistę wybrać. Czy iść drogą medycyny czy duchowości czy jedną i drugą, a może żadną.
Powiem Ci tylko tyle, że to Ty wybierasz swoją drogę, swoje metody i to czy chcesz wchodzić w traumy, czy już je pożegnać. Czy jeśli powiem, żebyś kierował się intuicją to też zaraz tego zakażą? Czy kierowanie się przeczuciem co do specjalisty jest już ezoteryką?
❤️Wybieraj z miłością do siebie.
Czasami droga do szczęścia wiedzie pod górę i jest kamienista.
Chociaż niektórzy obiecują skróty, warto wybrać swoją drogę i od czasu do czasu się zatrzymać i podziwiać widoki lub zmienić trasę na dłuższą ale łagodniejszą. 🤗