22/02/2022
„Stres, to nie fruwający duch”.
Taki tytuł miały pogadanki i wykład, który przeprowadziłam podczas II edycji Kobiecych Kreacji.
Zaczęłyśmy od rozważań co nas osobiście stresuje, gdzie stres pojawia się w ciele i jaka jest droga rozpoznania czy dana sytuacja jest stresowa. Jak wiadomo, w stresie często emocje biorą górę i o tym chciałam Wam w tym wpisie opowiedzieć. Dlaczego one tak bardzo potrafią nas zalać? Co o tym decyduje? 🤔
Zacznijmy od mózgu. Spośród wielu skomplikowanych struktur istota szara odpowiedzialna jest za logiczne myślenie, jest naszym analitycznym komputerkiem. Wiadomo jednak , że emocje również mają swoje miejsce w tej machinie. Mieszczą się one w strukturze zwanej ciałem migdałowatym. 🧠
Dobrze jest uznać, że oba aspekty są równie ważne i nie nadawać im znaczeń, czy przewagi jednego nad drugim. Podczas kiedy w konstrukcji naszego dzisiejszego świata niewątpliwie warstwa logiczna jest wysoko ceniona, żeby nie powiedzieć przeceniana, w równoczesnym umniejszeniu odczuciom i emocjom- gubimy się, zbyt przywiązując się do jednego tylko aspektu.
Może zatem warto przestać nad wyraz analizować sytuację, którą uznajemy za stresową oraz w drugą stronę, nie zalewać się emocjami do cna.
Każdy chyba zna tę napędzającą się spiralę myśli i pogarszający się przy tym stan i samopoczucie lub też popadanie w czarną rozpacz niczym Ania z Zielonego Wzgórza.
Ciekawostką jest, że ludzie życzliwi wobec siebie i żyjący w społeczeństwie, które w szeroko rozumiany sposób dba o siebie, mają zwiększoną powierzchnię ciała migdałowatego i czują się szczęśliwi. ☺️
Wniosek nasuwa się sam😉
Ściskam,
Daria 🥰