Badylasy - zakorzenione w naturze

Badylasy - zakorzenione w naturze Permakultura, gospodarstwo naturalne

Bardzo się cieszę, że splot różnych pomyślnych okoliczności przywiódł mnie do Grodziska na III Festiwal Permakultury.Prz...
02/06/2026

Bardzo się cieszę, że splot różnych pomyślnych okoliczności przywiódł mnie do Grodziska na III Festiwal Permakultury.

Przy okazji dołączyłem do grona członków Stowarzyszenia Permisja, tworzonego przez absolwentów szkoły Permisie.pl.

Przed nami sporo pracy, wyzwań i ciekawych projektów. Jest w tym dla mnie pewna symbolika, bo już około 5 lat temu myślałem o stworzeniu podobnej inicjatywy. Nie spodziewałem się wtedy, że trafię na permakulturę, dziedzinę, która okazała się czymś znacznie bardziej pojemnym niż podniesione grządki czy ogrodnictwo ekologiczne. Kto by pomyślał, że informatyka, budowlanka i psychologii człowieka.

Dziś postrzegam ją przede wszystkim jako system projektowania, który pomaga porządkować i integrować wiele obszarów życia, również tych, którymi zajmuję się zawodowo.

Dziękuję wszystkim za rozmowy, inspiracje i wspólnie spędzony czas podczas festiwalu.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o działalności stowarzyszenia, zajrzyjcie na https://permisja.pl/.

Zapach zaczynu chlebowego przypomina migawki z dzieciństwa. Ciepłe, bezpieczne i beztroskie. W cieście pojawiają się bąb...
12/05/2026

Zapach zaczynu chlebowego przypomina migawki z dzieciństwa. Ciepłe, bezpieczne i beztroskie.

W cieście pojawiają się bąbelki. Jakby mówiły "Ja żyję". Przy życie człowiek sam zwalnia. Zauważam, że naturalnie ruchy dłoni stają się wolniejsze. Wracają wspomnienia dziadków. Te same ruchy dłoni powtarzał ktoś przede mną. I jeszcze ktoś wcześniej.

Wypiek chleba zaczyna się dużo wcześniej przed nagrzaniem piekarnika. Zakwas trzeba dokarmiać regularnie. Dobrą mąką. Inaczej słabnie.

Ciasto źle reaguje na pośpiech. Podobnie chwytajac ciepły piasek na plaży i pozwalając, aby przesypał się przez palce. Nie da się tego zrobić gwałtownie.

Zaczyn dojrzewa czasem kilka godzin. Najlepiej w ciszy. Kiedy pojawi się jakaś nerwowość, siadam na krześle i czekam aż przeminie.

Po upieczeniu cały dom pachnie inaczej.

Kiedy kroję gotowy bochenek, słyszę chrupanie skórki i okruszki spadające na stół.

Komu przypadnie piętka?
Komu pajda?

Pieczemy swój chleb od dawna. Za każdym razem wraca dźwięk ostrzonych kos i muzyka żętego rytmicznie zboża. Widzę obraz ludzi opierajacych snopki jeden o drugi, zbierających zboże co do kłosa.

Wiedzieli ile jest warte.

A teraz?

Pniak przy wejściu do lasu pachniał jak przegląd porannych wiadomości.Dżak rasel był tu pierwszy. Nerwowy. Zostawił dużo...
08/05/2026

Pniak przy wejściu do lasu pachniał jak przegląd porannych wiadomości.

Dżak rasel był tu pierwszy. Nerwowy. Zostawił dużo emocji i trochę błota.

Szary pudel też przechodził, ale jak zwykle udawał, że nikogo nie zna.

– Czujesz? – zapytała matka.

Młodsza s**a już ciągnęła dalej. Świeży trop labradora. Duży pies. Powolny chód. Człowiek prawdopodobnie w biegu zdążył wypić kawę.

Ich człowiek znowu zatrzymywał się przy drzewach. Czuć, że to ten sam, a po śladzie w ziemi matka oceniła, że ma ze sto kilo.

Najpierw stanął przy tych cienkich drzewkach, z czerwonymi owocami, które wiszą długo do późnej jesieni. Potem przy rowie, gdzie mech przykrywał ziemię tak dokładnie, jakby trawa była niemile widziana.

Woda stała nieruchomo między brzozami.

Gdzieś wyżej dzięcioł sprawdzał, czy martwe drewno nadal pamięta owady.

---

Psy nie znały słowa „jarzębina”. Nie wiedziały też, czym jest "sukcesja". Ale obie czuły, że to miejsce dopiero zaczynało żyć po swojemu. Zresztą, może nie po raz pierwszy...

🥕 Zdrowsza żywność i realne wsparcie lokalnych rolników? 🌱Właśnie na tym opiera się kooperatywa spożywcza, czyli grupa o...
05/05/2026

🥕 Zdrowsza żywność i realne wsparcie lokalnych rolników? 🌱

Właśnie na tym opiera się kooperatywa spożywcza, czyli grupa osób organizujących wspólne zakupy bezpośrednio od producentów, bez pośredników i sklepowych marż. To nie tylko dostęp do dobrej jakości żywności, ale też budowanie lokalnych relacji i większej niezależności żywnościowej.

Joanna Albin to absolwentka kursu PDC (ang. Permaculture Design Course), którą miałem okazję poznać podczas współpracy nad inicjatywą edukacyjną dotyczącą projektowania przyszkolnych ogródków warzywnych i leśnych ogrodów żywnościowych. (Więcej o projekcie wkrótce).

Jednym z działań, które Joanna współtworzy lokalnie w Jodłówce Tuchowskiej (woj. małopolskie) jest właśnie kooperatywa spożywcza. Pomyślałem, że warto pokazać taki przykład praktycznego działania i popularyzować oddolne inicjatywy, które realnie wzmacniają lokalne społeczności.🤝

A jeśli mieszkasz w Tarnowie lub okolicach i chcesz dołączyć do kooperatywy, możesz skontaktować się bezpośrednio z Joanną lub szukając więcej informacji po hasztagu

Poniżej nasza rozmowa
📢 📢📢.

🔹Daniel Kotowski (Daniel): Skąd wziął się pomysł, żeby w Jodłówce Tuchowskiej zacząć budować kooperatywę spożywczą?

🌿Joanna Albin (Joanna)
Kooperatywa spożywcza to model społeczny, który wiele oferuje, zaspokaja wiele potrzeb. W moim przypadku to była potrzeba współpracy i więzi. Sporo w życiu się przeprowadzałam, żyłam w różnych krajach i środowiskach. Po tamtym okresie zostało mi sporo bardzo pięknych przyjaźni. Okazało się jednak, że na dłuższą metę utrzymywanie relacji na odległość wymaga ogromnego wysiłku. Poza tym, tylko ludzie mieszkający naprawdę blisko mogą uczestniczyć w twojej codzienności. Przestałam więc przyjmować w gospodarstwie zagranicznych wolontariuszy, wykluczyłam sprzedaż zdalną i stawiam na sąsiadów.

🔹Daniel: Na pierwsze spotkanie przyszli zarówno rolnicy, jak i konsumenci. Jak wyglądało to spotkanie i jakie potrzeby okazały się wspólne dla obu stron?

🌿Joanna: To skomplikowane. Moim celem było stworzenie atmosfery zaufania. To moim zdaniem odróżnia kooperatywę od sklepu. Zaczęliśmy od rozmów o swoich potrzebach i problemach. Mali rolnicy funkcjonują w bardzo trudnej rzeczywistości. Niektórzy tkwią jedną nogą w tradycyjnym podejściu do ziemi, które wiązało się z szacunkiem do niej i dawało produkty dosyć zrównoważone, zdrowe. Druga noga ucieka ku iluzji nowoczesności, która jest im przedstawiana jako wielkie maszyny, ogromne pola, preparaty o skomplikowanych nazwach. Niewielu z nich miało szansę poznać alternatywy. Obecna ich produkcja, jeśli jest opłacalna, to okupiona jest potwornym wysiłkiem. A przede wszystkim, rolnicy nie czują się doceniani. Na spotkaniu usłyszeli, że wiele osób bardzo chce od nich kupować, a nawet wspierać sprzedaż organizacyjnie, że konsumenci interesują się ich pracą, że oprócz pieniędzy oferują również ludzkie traktowanie.

🔹Daniel: Wasz model opiera się na sprzedaży bezpośredniej i relacji między ludźmi. Dlaczego uznaliście, że to lepsza droga niż sklep czy klasyczne targowisko?

🌿Joanna: Wady sklepu i targowiska są oczywiste. W pierwszym przypadku to ogromne koszty pośredników, magazynowania i transportu oraz anonimowość. W drugim — niesłychana ilość czasu, jaki rolnik traci na wożenie produktu na targ — niestety bez gwarancji sprzedaży, ryzykując straty w delikatniejszych, nietrwałych produktach. Sprzedając z ręki do ręki, lepiej wykorzystujemy i żywność, i czas.

🔹Daniel: Wspominasz o planowaniu produkcji razem z rolnikami. Jak w praktyce może wyglądać taka współpraca między gospodarstwem a lokalną społecznością?

🌿Joanna: Moim ideałem byłoby zamawianie produktów z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Przecież da się przewidzieć, że skoro moja rodzina zużywa teraz tygodniowo np. 20 jajek, 5 kg ziemniaków i 3 kg chleba, to najprawdopodobniej w przyszłym roku nie zmieni się to za bardzo. Jeśli np. jemy dwa razy w miesiącu krupnik, a cztery razy kaszę z warzywami, to potrzebuję, by rolnik Karol przygotował mi 6 kg kaszy jęczmiennej raz na dwa miesiące. W ciągu roku to będzie 36 kg kaszy. Ale jeśli umowa dotyczy grupy 10 osób, to Karol ma pewny zbyt na 360 kg rocznie. W tej sytuacji możemy spokojnie spokojnie zaplanować sobie, jaki areał obsiać jęczmieniem, a cenę kg kaszy będziemy znać w przybliżeniu już na wstępie, biorąc pod uwagę koszty uprawy i młyna (mamy lokalnie). To samo dotyczy każdego rodzaju produktu. Rolnicy nie powinni tracić czasu na szukanie zbytu, powinni zająć się spokojnie uprawą. Na razie jednak nie jesteśmy gotowi - długofalowe zobowiązanie wymaga, by najpierw zbudować zaufanie.

🔹Daniel: W waszych spotkaniach pojawia się też temat rolnictwa regeneratywnego. Dlaczego ten kierunek jest ważny w kontekście jakości żywności i przyszłości rolnictwa?

🌿Joanna: Na Pogórzu są wciąż bardzo żywe tradycje rolnicze. Co więcej, mamy idealne warunki do rozwoju małych wszechstronnych gospodarstw. Nie ma tu praktycznie monokultur zbożowych - niebezpiecznie jest jeździć dużym traktorem po zboczach. Za to jest wiele terenów dobrych do wypasu, szczególnie drobiu czy małych przeżuwaczy. Oczywiście techniki rolnictwa regeneratywnego są wszędzie pożądane, ale myślę, że na Pogórzu miałyby szansę dać nowy impuls małym gospodarstwom - bez inwestycji w sprzęt, których mały rolnik nie udźwignie.

🔹Daniel: Jeśli ktoś czytający ten tekst pomyśli: „u nas też moglibyśmy zrobić coś podobnego" - od jakiego pierwszego kroku warto zacząć?

🌿Joanna: Nie mam pojęcia :P Konsultowałam się ze starymi wyjadaczkami, aktywistkami z kooperatyw warszawskich i krakowskich, i z rozmów z nimi wynikało, że porywam się na niemożliwe. Że ludzie w dużych miastach są bardziej zmotywowani, żeby aktywnie poszukiwać dobrej żywności, bardziej chcą współpracować i doceniają dostęp do jakości. Podobno “normalna” miejska kooperatywa zawiązuje się wśród zmotywowanej grupki konsumentów, którzy szukają zaopatrzenia. U nas na wsi dostęp do żywności jest bardzo łatwy, a świadomość, że żywność z Owada a żywność dobra dla zdrowia to nie to samo, jest jeszcze niezbyt powszechna. No i w wielu przypadkach, nie wiadomo, kto jest rolnikiem, a kto konsumentem - prawie każdy ma mniejszy lub większy ogródek. Zakładam, że wetknęłam kij w mrowisko, ale nie wiem, co stanie się dalej. Widzę, że ludzie interesują się inicjatywą, dołączają nowi. Jeśli wyłoni się kilkunastoosobowa grupa gotowa do aktywnego uczestnictwa - może kooperatywa okrzepnie i będzie działać stabilnie. Na razie zależy mi na pewno na sprzedaży bezpośredniej i zbliżeniu ludzi między sobą.

🔹Daniel: Na koniec napisz za 3-4 zdania o sobie.

🌿Joanna: Ja mam kategoryczny przymus budowania relacji, łączenia ludzi. Może wynika to z traumy samotności w dzieciństwie? ;) Nie wiadomo. Natomiast pewne jest, że każdy potrzebuje społeczności, współpracy, natury i sensu. W kooperatywie to masz.

26/04/2026

Jak zmiany w sadzie wpłynęły na bioróżnorodność? Pojawiło się więcej ptaków, owadów, jeży, zaskrońców, ziół, zapylaczy. Pojawiły się różne mikroklimaty. Co prawda sad dziś żyje własnym życiem i obecnie nie ingerujemy w niego, a mimo to daje plon co roku. Przyjdzie czas, że będziemy chcieli wprowadzić w nim drobne zmiany.

Kiedy kilka lat temu patrzyłem na nasz stary jabłoniowo-śliwkowo-wiśniowy sad, widziałem głównie drzewa, które „trzeba p...
26/04/2026

Kiedy kilka lat temu patrzyłem na nasz stary jabłoniowo-śliwkowo-wiśniowy sad, widziałem głównie drzewa, które „trzeba przyciąć”.

Po latach regularnego cięcia postanowiliśmy coś zmienić. Dowieźliśmy zrębki, dosadziliśmy orzech włoski, robinię akacjową jako roślinę wiążącą azot. Rozsialiśmy nasiona łąki kwietnej, koniczyny białej i zaczęliśmy uprawiać grządki warzywne między nimi. Dodaliśmy kilka budek lęgowych dla ptaków, kilka miejsc z chrustem jako miejsce schronienia dla jeży, zaskrońców, ptaków, jaszczurek. To były nieśmiałe próby wdrożenia zasad permakultury, ale nie mieliśmy jeszcze wiedzy z zakresu projektowania. Chcieliśmy jednego, aby nasz sad był bardziej różnorodny.

Dopiero po czasie dowiedzieliśmy się, że to, co robiliśmy, było zbliżone do metody NAP Stefana Sobkowiaka.

Tak powstawał żywy ekosystem, który można dalej przebudowywać małymi, przemyślanymi krokami.

To były moje pierwsze „trios” i pierwsze próby przejścia z myślenia o drzewach wymagających cięć na sad, który sam siebie wspiera i karmi. Obecnie sad wygląda jeszcze bardziej dziko, zaś kilka rzeczy zrobilibyśmy inaczej, ale o tym kiedy indziej.

Chcę Cię zaprosić do obejrzenia filmu „The Permaculture Orchard: Beyond Organic”.

W filmie tym Stefan Sobkowiak dzieli się wiedzą, jak przejść od monokultury do sadu przypominającego las jadalny, pełnego gatunków, z rozłożonym w czasie zbiorem i układami roślin, które rozwiązują problemy, zanim się pojawią.

Piszę ten artykuł jako ktoś, kto sam się uczy i obserwuje. Mam stary sad, który krok po kroku zmieniał się w bardziej żywy, odporny system, chociaż aktualnie nie prowadzę w nim żadnych prac.

Po obejrzeniu filmu daj znać w komentarzu, albo pomyśl:

📌 Jak wygląda Twój sad, ogród, działka teraz? Co działa, a co Cię męczy?
📌 Jak sad mógłby wyglądać, gdybyś wprowadził tylko kilka zmian, jedno trio, kilka krzewów pod drzewami, pas żywokostu albo koniczyny zamiast gołej ziemi?
📌 Co u Ciebie rośnie samo i czy to naprawdę „chwast”, czy raczej wskazówka, czego dany fragment gleby potrzebuje?

Film umieszczę w komentarzu.

Zdjęcia: własne archiwum, data wykonania zdjęć 2021 rok.

20/04/2026

- Czy taki post do tego orła będzie ok? - Zapytałem żony?
- Piękny post, tylko wycisz głos, bo ja się tam zacieszam cały czas. - odparła
- A ja bym zostawił bo tam mówisz "cudny jesteś" w bardzo ładny sposób...
- Ok to zostaw...

No to zostawiłem :D

W weekend widzieliśmy Orła Bielika lecącego nad morzem. Pomyślałem, że „to coś znaczy”.

I często… znaczy.

Ale nie w sposób, jaki podpowiada nasza romantyczna interpretacja.

Nasz umysł czasem na siłę szuka sensu i znaczeń. W takich momentach łatwo popłynąć w głęboką symbolikę: wolność, nowy etap, zmiana życia. Szczególnie gdy w tle przed mami są duże decyzje do podjęcia, jak powrót, budowanie siedliska, wybór prostszego życia.

Tyle że natura działa inaczej niż nasze wyobrażenia o niej.

Orzeł nie ucieka od fal. On po prostu obserwuje je z góry.

I może właśnie o to chodzi w takich „znakach”. Nie żeby mówiły nam, co zrobić, ale żeby przypominały, z jakiego poziomu patrzeć. Przypominały, jak ważny jest sam fakt obserwacji.

Bez idealizowania.
Bez demonizowania.
Bez „jakoś to będzie”.

Z dystansu, który pozwala zobaczyć całość: emocje, relacje, pieniądze, codzienność.

Bo prawdziwa zmiana nie dzieje się w symbolu, tylko w tym, co robimy dzień po dniu, już po podjęciu decyzji.

Dlatego warto zatrzymać się na chwilę.

Nie po to, żeby szukać znaków.
Tylko po to, żeby upewnić się, że widzimy wyraźnie, w co naprawdę wchodzimy.

🌿

Ostatnio złapałem się na jednej rzeczy.Kiedy zaczynaliśmy naszą drogę z uprawami naturalnymi kilka lat temu (dziś części...
12/04/2026

Ostatnio złapałem się na jednej rzeczy.

Kiedy zaczynaliśmy naszą drogę z uprawami naturalnymi kilka lat temu (dziś częściej nazywanymi regeneratywnymi), to nie wiedzy najbardziej nam brakowało…
ale możliwości zobaczenia, jak inni faktycznie to robią w praktyce.

Nie z podręcznika.
Nie z idealnego projektu.
Tylko z realnych miejsc, z błędami, poprawkami, wyciąganiem wniosków po drodze.

Dlatego jednym z moich obecnych eksperymentów jest rola redaktora naczelnego newslettera społeczności Permisie.pl.
Nie traktuję tego jako tytuł czy wyróżnienie, ale jako laboratorium.

To dla mnie naturalna kontynuacja drogi, którą zacząłem rok temu, od kursu projektowania siedlisk permakulturowych (PDC), przez szkolenie dla nauczycieli permakultury prowadzone na początku tego roku przez Jen McConachie.

I co ciekawe, dopiero po tych doświadczeniach zauważam, że najważniejsze nie jest to, CO wiem, tylko JAK patrzę.

Obserwuję:
– co ludzie naprawdę robią w swoich siedliskach i z czym się mierzą,
– jak społeczność uczy się i rozwija,
– jak wygląda proces, a nie tylko efekt końcowy,
– i jak można o tym opowiadać, żeby wspierać, a nie narzucać.

I widzę, że to zmienia perspektywę. Bardzo...

Zamiast próbować zrobić wszystko „dobrze od razu”, zaczynasz rozumieć, że projektowanie - jak ujął to Bill Mollison - to powolny proces budowania relacji między człowiekiem a miejscem.

Jeśli jesteś gdzieś na początku tej drogi, może to być ciekawa przestrzeń do podglądania i uczenia się w swoim tempie.

A jeśli chcesz zrobić pierwszy krok już teraz:

Spróbuj dziś przez 10 minut po prostu pobyć w jednym miejscu, bez zmieniania czegokolwiek. Wyobraź sobie, że jesteś w tym miejscu pierwszy raz, bez uprzedzeń.
Zobacz, co się powtarza, a co nowego dostrzegasz.

Ja sam nadal jestem w procesie.
Bardziej szukam dobrych pytań niż właściwych odpowiedzi.

I może właśnie to jest w tym wszystkim najcenniejsze.

Jeśli chcesz zobaczyć efekt współpracy redakcyjnej i poznać więcej takich historii i obserwacji z różnych siedlisk, możesz zajrzeć tutaj, zapisać się i poczytać co się dzieje u absolwentów kursu:
https://permisie.pl/newsletter/

Newsletter Społeczności Permisie.pl Zostaw to pole pusteZapisz się na naszą listę dystrybucyjną i otrzymuj Newsletter Społeczności Permisie.pl – Newsletter pojawia się zwykle raz w miesiącu. Imię E-mail * Nie wysyłamy spamu. Cenimy sobie Twoją prywatność! Twój adres email jest tu ...

Zapraszam do obejrzenia krótkiej sesji Q&A z Alfredem Deckerem, podczas której mieliśmy szansę zadać pytania, które nurt...
31/03/2026

Zapraszam do obejrzenia krótkiej sesji Q&A z Alfredem Deckerem, podczas której mieliśmy szansę zadać pytania, które nurtują nauczycieli na ich początkowej drodze. Alfred jest jednym z doświadczonych edukatorów permakultury, związanym z programem Teach the Teacher rozwijanym z inspiracji Rosemary Morrow.

Nagranie powstało podczas szkolenia Teach the Teacher prowadzonego przez Jen McConachie na początku tego roku. To była pierwsza edycja realizowana w całości po norwesku. Ponieważ mój norweski nie był jeszcze na tyle mocny, uczestnicy zgodzili się, zgodnie z zasadą troski o ludzi, przechodzić na angielski tam, gdzie to było potrzebne. Ta konkretna rozmowa odbyła się jednak w całości po angielsku. Podaję więc dalej i dlatego przygotowałem do niej tłumaczenie na polski.

Biorę udział w tej publikacji jako jeden z uczestników, który chce lepiej rozumieć rolę nauczyciela permakultury i uczyć się od ludzi z większym doświadczeniem. To dla mnie część praktyki: słuchać, tłumaczyć, porządkować wiedzę i dzielić się nią dalej.

Wideo zawiera napisy po polsku dostępne w ustawieniach.

Spis pytań:
📌Jaka jest twoja najlepsza rada dotycząca roli nauczyciela permakultury?

📌Wracając do początków nauczania permakultury, co byś przestał robić wcześniej?

📌Jak uczyć permakultury w grupach wielokulturowych?

📌Jak rozładować napiętą atmosferę?

Zapraszam do obejrzenia, jeśli rola nauczyciela jest Ci bliska. Obejrzyj nawet jeśli uczysz czegoś innego niż permakultury.

Link do filmu wrzucam w komentarzu, żeby post nie tracił zasięgu.

Adres

Spiczyn
21-077

Telefon

+48697757098

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Badylasy - zakorzenione w naturze umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij