10/10/2026
Dzisiaj jest 10 Października – Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Chcę głośno mówić o czymś, co wciąż zbyt często zostaje w cieniu, spychane na dalszy plan przez kolejne badania, leki i wizyty u lekarzy. O psychice kobiet z endometriozą.
Większość z nas potrafi w krótkim czasie „zmontować” dobrą wersję siebie. Wystarczy makijaż, ładna bluzka, uśmiech i upewnienie się, że nikt nie zauważy drżących rąk. Słyszymy wtedy: „Przecież nie wyglądasz na chorą”, a kiedy zwijamy się z bólu: „Taka twoja uroda”.
A prawda jest taka, że endometrioza sprawiła, że mnie boli, a nie, że zbrzydłam. Bycie zadbaną i uśmiechniętą nie oznacza, że w środku nie toczę najcięższej walki.
Społeczeństwo często nie rozumie, jak to jest żyć w ciele, które w każdej chwili może odmówić posłuszeństwa. My, nawet po wyjściu ze szpitalnych kroplówek, z całych sił staramy się wracać do życia, łapać pasje, chłonąć chwile z mężem, kochać i dbać o swoją kobiecość.
Tyle, że za tym wszystkim kryje się ogromny, niewidzialny ciężar. Cierpimy w cichej samotności… w bezpiecznym azylu pod kocem, ukrywając depresję i czarne myśli przed światem, a często nawet przed najbliższymi w obawie, że nas nie zrozumieją.
Do tego dochodzi paraliżujący lęk o przyszłość: o to, czy utrzymają stabilizację, czy choroba znów nie odebierze nam niezależności, oraz bagaż z przeszłości, który w zderzeniu z przewlekłym bólem miażdży od środka. A gdy trafiasz na SOR i słyszysz, że „aż tak nie może boleć”, czujesz, jak pęka w Tobie ostatnia nitka nadziei.
Zrozumiałam jedno: nie musimy być zawsze silne. Prawdziwa odwagą nie jest zaciskanie zębów do utraty tchu, ale przyznanie się do bezsilności. Choroba przewlekła to za dużo na jedną głowę.
Próba przetrwania tego w pojedynkę prowadzi tylko do wypalenia. Psychoterapia to nie słabość, to koło ratunkowe. Nie musisz być sam na sam ze swoim cierpieniem.
Jeśli przechodzisz przez to samo…
pamiętaj, nie jesteś w tym sama.
Zadbaj o swoją głowę tak samo, jak dbasz o ciało. 🤍