14/10/2025
Ania jest w moim życiu od… prawie zawsze.
Znasz ten typ osoby: totalna freekowa dusza, eksploratorka wszystkiego, co świeże, nowe, dziwne i w jakikolwiek sposób inne. Ma w sobie coś z pioniera, coś z artysty i coś z dziecka w sklepie z fajerwerkami. ✨
Kiedy powiedziałam jej, że wchodzę na serio w pigmentację piegów, spojrzała na mnie, jakby czekała na ten moment. Bez cienia zawahania: „JA TEŻ CHCĘ PIEGI.”
Nie zaskoczyła mnie. Prawda jest taka: piegi to uroczy absurd. Są nieprzewidywalne. Robią z twarzy opowieść. I — co najważniejsze — wyglądają, jakby zawsze tam były, jeśli zrobi się je z wyczuciem.
A Ania… Jej twarz jakby została zaprojektowana do noszenia piegów. Dosłownie.
Zaczęłyśmy od nosa. Delikatnie. Subtelnie. Naturalnie. Dwa tygodnie później dostaję wiadomość:
„Policzki też. Proszę.”
Ostatnio się widziałyśmy. Powiedziała:
„Chcę kolejne. I kolejne.”
I właśnie dlatego piszę ten post.
⚠️ Ostrzegam: piegi uzależniają. ⚠️
Ale spokojnie — to jeden z tych nałogów, które naprawdę dobrze wyglądają.
———————————————————————————————