31/05/2026
Czy można jednocześnie być maksymalnie skupionym… i stracić z oczu to, co najważniejsze?
W 🔟. już epizodzie „Kryzysowych czwartków” w Nordisk Trygghet pt. Świadomość sytuacyjna, porozmawiamy o jednym z najważniejszych — i jednocześnie najbardziej niedocenianych — elementów pracy zespołowej w medycynie ratunkowej.
Na scenie świadomość jest wszystkim. Oczywiście, można być świetnie przygotowanym, znać role, ale jeśli nie jesteś w pełni obecny w danej chwili i miejscu, twój występ będzie daleki od ideału.
Z drugiej strony, jeśli pozwolisz sobie zbyt głęboko zanurzyć się w scenie, swojej postaci lub interakcjach z publicznością, możesz poważnie zranić siebie, innych aktorów, a nawet widzów. Umiejętność czytania sytuacji pozwala ocenić, w jaki sposób kontynuować swoją scenę i jak stworzyć przestrzeń dla innych.
Dzisiaj kilka słów o świadomości sytuacyjnej (ang. Situational Awareness – SA) i o tym jak (niestety)… jest czasem błędnie rozumiana.
❓ Czy świadomość sytuacyjna to tylko „tu i teraz”?
Moglibyśmy powiedzieć, że świadomość sytuacyjna to percepcja bodźców z otaczającego nas środowiska i sytuacji oraz nadawanie im znaczenia — rozumienie.
Czy można jednak nadawać znaczenie informacjom, nie znając szerszego kontekstu? I czy taka interpretacja będzie miarodajna?
Z drugiej strony każda sytuacja kliniczna nieustannie się rozwija. Kilka sekund po odebraniu komunikatu możemy już być w zupełnie innym miejscu. Może warto więc analizować dane pod kątem ich zmiany w najbliższej przyszłości?
Dlatego też proponujemy spojrzeć na świadomość sytuacyjną trochę szerzej, chociaż większość definicji mówi tylko o drugim i trzecim obszarze:
➡️ skąd przyszliśmy?
➡️ gdzie jesteśmy?
➡️ dokąd zmierzamy?
🔹 Skąd przyszliśmy?
Warto poświęcić chwilę na zebranie informacji od osób przekazujących nam pacjenta i od samego pacjenta:
• Jaki był mechanizm urazu?
(niektóre wytyczne wspominają, że warto zrobić zdjęcie miejsca zdarzenia i pokazać je liderowi trauma team’u)
• Jak dużo czasu upłynęło?
• Jak zmieniał się stan pacjenta przed dotarciem do szpitala?
• Czy pacjent należy do jakiejś specjalnej grupy?
(osoba w podeszłym wieku, kobieta ciężarna, dziecko)
Tutaj doskonale sprawdza się akronim ATMIST / AMBO.
🔹 Gdzie jesteśmy?
• Jaki jest obecny stan pacjenta?
(obrażenia, parametry życiowe)
• Czy wykonane procedury są nadal efektywne?
🔹 Dokąd zmierzamy?
• Jak i jak szybko może zmienić się stan pacjenta ze względu na posiadane obrażenia?
• Jakie powinny być dalsze interwencje?
• Gdzie pacjent powinien trafić po opuszczeniu Trauma Room?
❓ Czym zatem nie jest świadomość sytuacyjna?
Świadomość sytuacyjna to nie to samo co skupienie. Paradoksalnie im bardziej się skupiamy, tym bardziej maleje nasza świadomość sytuacyjna. To dwa przeciwstawne bieguny.
Przypomnijcie sobie swoją pierwszą intubację (niekoniecznie trudną). Czy po wykonaniu procedury nie mieliście wrażenia, że jesteście „krok do tyłu”, że coś Was ominęło?
Na szczęście nie jesteśmy skazani tylko na balansowanie między skupieniem a SA. Da się budować „pojemność” naszej świadomości przez bardzo proste ćwiczenia:
„co by było gdyby?”,
„co mi grozi i jak tego uniknąć?”,
„co zrobi ten przypadkowy człowiek za chwilę?”
— wykonywane w zwykłych, codziennych sytuacjach.
SA to też nie to samo co czujność. Istnieje nawet pojęcie czujności sytuacyjnej (ang. Situational Alertness), ale odnosi się raczej do sytuacji zagrożenia. Mechanizm jest bardzo podobny, ale motywacją jest lęk.
❓ Co wpływa na świadomość sytuacyjną lub jej brak?
🔸 Po pierwsze — nasze cechy osobnicze i stan psychofizyczny.
Można by to porównać do naczynia o ograniczonej pojemności. Pamięć robocza, zwana krótkotrwałą, może jednocześnie pomieścić i przetwarzać zaledwie 7±2 informacje.
O budowaniu „pojemności” wspominaliśmy już wcześniej, ale warto też wrócić do akronimu IM SAFE.
🔸 Po drugie — wszystko to, co próbujemy do tego naczynia włożyć, czyli obciążenie poznawcze.
Właśnie dlatego lider zespołu powinien unikać angażowania się w czynności manualne.
To trochę jak na pokazie iluzjonisty:
„Podejdź bliżej. Im bliżej podejdziesz, tym mniej zobaczysz”.
🔸 Trzeci czynnik to presja czasu — zwykle nieunikniona w stanach zagrożenia życia.
🔸 Czwartym czynnikiem jest świadomość konsekwencji.
Jeśli nasze działania nie będą adekwatne, nie da się uratować pacjenta. A nawet jeśli będą — czasem i tak kończą się niepowodzeniem.
Jak pewnie zwróciliście uwagę, największy — jeśli nie jedyny — wpływ mamy na pierwsze dwa czynniki.
Warto zatem skupić się na:
✅ budowaniu i utrzymywaniu dobrej „formy”,
✅ zmniejszaniu obciążenia poznawczego,
✅ używaniu pomocy kognitywnych,
✅ dzieleniu modelu mentalnego,
✅ delegowaniu zadań zespołowi.
A jakie są Wasze patenty na zwiększanie świadomości sytuacyjnej?
A może zdarzyło się Wam kiedyś przegapić „słonia w pokoju”? 😉
Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach 👇
Do zobaczenia w przyszły czwartek w Nordisk Trygghet
✍️ A&S