W Oddechu. Justyna Rateńska

W Oddechu. Justyna Rateńska Oddech. Czucie. Regulacja. Wspieram powrót do własnej osi. Zapraszam na sesje oddechu transmodalnego w Warszawie i online.

Wbiję kij w mrowisko, bo lubię.Wraca do mnie temat rozwoju na lekko już od bardzo dawna. Zakładając, że przez rozwój roz...
02/04/2026

Wbiję kij w mrowisko, bo lubię.

Wraca do mnie temat rozwoju na lekko już od bardzo dawna. Zakładając, że przez rozwój rozumiemy to samo, wtedy jest szansa się dogadać. Dla mnie rozwój to pogłębianie kontaktu ze sobą, co w praktyce oznacza zmianę nawyków, które mi szkodzą, kwestionowanie swoich myśli i przekonań, zrozumienie swoich reakcji, które wydają się nielogiczne, bycie z trudnymi emocjami bez odreagowywania na innych, znieczulenia, uciekania, obwiniania i odwracania uwagi, poznanie swoich prawdziwych motywacji i wreszcie poczucie bycia częścią większej całości. Czy to się da na lekko? Odpowiem pytaniem.
Boisz się pająków? To chodź, weź w lekkości na ręce puchatą tarantulę i pogadajmy o rozwoju 😉

Jeśli "na lekko" znaczy akceptację i zgodę na dyskomfort, to tak - da się. Ale jeśli "na lekko" oznacza odcinanie się od trudnych emocji, to wyparcie i ucieczka od siebie.

Jak pół zdania potrafi człowieka zatrzymać w nagłym, niespodziewanym olśnieniu."(...) chodzi o to, aby otworzyć ludzkie ...
21/03/2026

Jak pół zdania potrafi człowieka zatrzymać w nagłym, niespodziewanym olśnieniu.

"(...) chodzi o to, aby otworzyć ludzkie oczy, serca i umysły, a potem móc się spotkać."

Najpierw oczy! Otwórz oczy, potem serce. Serio 🩷
Jakie to niepopularne, a to jest dopiero impreza, spojrzeć na fakty (tu się oddech przyda bardzo😉), a nie odlatywać w "miłość".

A teraz kawa, rozwoju na dziś wystarczy 😉

12/03/2026

"Aby się rozwijać, nie potrzeba szukać żadnych wyjątkowych guru czy mistrzów duchowych. Nauczyciele sami do was przyjdą pod wszelkiego rodzaju przebraniami: jako dzieci, osoby śmiertelnie chore, sprzątaczki. Wszystkie teorie i systemy naukowe świata nie pomogą człowiekowi w potrzebie tyle, co jedna istota ludzka, która nie boi się otworzyć przed nim swojego serca".

"Koło życia" - Elisabeth Kübler-Ross

Chodzi mi po głowie od dawna, ale dziś jakoś wyjątkowo bardziej niż zwykle, że same praktyki "duchowe" bardzo niewiele z...
09/03/2026

Chodzi mi po głowie od dawna, ale dziś jakoś wyjątkowo bardziej niż zwykle, że same praktyki "duchowe" bardzo niewiele zmieniają. Można medytować, oddychać praną, czy każdą możliwą techniką, paloszałwiować rano, po południu, wieczorem i nadal kręcić się w kółko, wpadać w te same schematy lub być osobą nie do zniesienia po prostu, czy jeszcze lepiej - nadal tkwić we współuzależnieniu po uszy, tylko pięknie to nazywać miłością bezwarunkową.

Od dłuższego czasu zapraszam do swoich praktyk Prawdę i można otwierać popcorn, jak to pięknie mówią "let's enjoy the show".
Żadna ilość kamieni nie zmieni mi nawyków, ani nie zatrzyma w obserwacji i niereagowaniu, gdy wszystko ciągnie w znany scenariusz, ani świadomie nie wybierze wbrew schematom.
Na zdjęciu ołtarzyk z różności zebranych po drodze. Pomaga mi się zatrzymać, ale symbole to tylko symbole. Tu mniej więcej się kończy romantyczna wizja duchowości.

"Podejście do spraw ducha, oparte na wzbogacaniu ego, to materializm duchowy - powolne samobójstwo, nie zaś twórczy proces.
Wszelkie obietnice, jakie w życiu słyszymy, są zwykłym uwodzeniem. Oczekujemy, że nauki rozwiążą nasze problemy; spodziewamy się dostać do ręki magiczne narzędzia, dzięki którym uwolnimy się od fal przygnębienia, napadów agresji, zahamowań seksualnych. Lecz oto ze zdziwieniem zaczynamy sobie uświadamiać, że nic podobnego się nie stanie.
Okazuje się, niestety, że sami musimy pracować nad sobą i swoim cierpieniem, zamiast polegać na zbawicielu albo na czarodziejskiej mocy technik jogi.
Jesteśmy okropnie zawiedzeni, kiedy dociera do nas, że musimy wyrzec się oczekiwań i niczego nie budować na fundamencie z góry przyjętych założeń.
Pozwólmy sobie odczuć to rozczarowanie, które oznacza w istocie rezygnacje z „ja” i z „moich” osiągnięć."

„Mit wolności a droga medytacji” Chogyam Trungpa

Cztery nieopisywalnie bezcenne dni na kursie u Giorgii Milne. Minimum teorii, bo tego nie da się na sucho zrozumieć, to ...
02/03/2026

Cztery nieopisywalnie bezcenne dni na kursie u Giorgii Milne. Minimum teorii, bo tego nie da się na sucho zrozumieć, to trzeba poczuć w praktyce.

Cztery dni osadzenia w Ciszy, odnajdowania w sobie miejsca świadomej obecności w kontakcie z drugim człowiekiem.
Bezcenne obserwacje, jak bycie w neutralności, zapomnienie na chwilę o wszystkim, co umiem - wyhamowanie jakiegokolwiek działania, oceny, analizy, planu i strategii, wpływa na proces klienta. Odczucie w moich sesjach, jak to wygląda, że dopiero akceptacja umożliwia zmianę i jak akceptacja przywraca ciału jego wrodzoną, naturalną mądrość.

I najważniejsze dla mnie zdanie, które ze mną zostaje i cały czas we mnie osiada - to nie ja trzymam przestrzeń, to przestrzeń trzyma mnie.

Najciekawsze w pracy z ciałem jest to, że ono integruje szybciej niż głowa. Bezpieczna przestrzeń, czas i ciało robi po ...
24/02/2026

Najciekawsze w pracy z ciałem jest to, że ono integruje szybciej niż głowa.

Bezpieczna przestrzeń, czas i ciało robi po swojemu. Głowa kiedyś dogoni 🎨

Takie myśli z drogi - zdarza się, że sam oddech to za mało.Oddech jest potężnym "narzędziem". Pomaga odzyskać głębszy ko...
17/02/2026

Takie myśli z drogi - zdarza się, że sam oddech to za mało.

Oddech jest potężnym "narzędziem". Pomaga odzyskać głębszy kontakt z ciałem, otwiera dostęp do emocji, poszerza tolerancję na to, co czujemy, potrafi uruchamiać bardzo głębokie procesy.

Czy wystarcza?
To zależy od tego, w jakim miejscu swojego życia jesteś i z jaką intencją przychodzisz na sesję.

W skrócie:
jeśli Ci w życiu relatywnie dobrze albo nawet bardzo dobrze (to wspaniale), od czasu do czasu oddychasz świadomie, żeby się rozluźnić, pouwalniać bieżące sprawy i napięcia, zrelaksować się, złapać ugruntowanie i klarowność myślenia albo gdy jest wymagająco, ale umiesz obserwować i przyjmować swoje emocje – wtedy często tak, wystarcza.

Są jednak momenty, kiedy nie wystarcza -
gdy ciało jest chronicznie przeciążone, trauma jest świeża albo bardzo stara, gdy funkcjonujesz „na rezerwie”, emocje zalewają i brakuje zasobów, zamiast ulgi pojawia się zmęczenie, chaos albo poczucie rozpadu, nie rozumiesz swojego ciała i sygnałów, jakie Ci daje.
To zwykle znaczy, że ciało potrzebuje więcej uważności i więcej niż jednej drogi do równowagi.

Oddech to nie zawsze magiczny przycisk „napraw” (chociaż tak też się zdarza, jedna sesja, jeden mocny wgląd i impuls do zmiany praktycznie całego życia). Jakbym miała do czegoś porównać, to bym powiedziała, że jest drzwiami, za którymi może być różnie.
Dlatego dobrze umieć w sobie rozpoznać, kiedy potrzebne są też inne metody, dodatkowe wsparcie albo urlop po prostu.

Mi czasem wystarczy „przeoddychać” i już, nawet tego sesją nie trzeba nazywać. A czasem potrzeba powtarzalności, bezpieczeństwa, ciepła i struktury.
I to trwa. Bywa, że frustruje i niecierpliwi.
I chyba najważniejsze - nie z potrzeby naprawiania ułomności, tylko z miłości do siebie. Z intencji "jestem dla siebie najważniejsza i chcę dla siebie jak najlepiej." To robi znaczącą różnicę.

Nie daj sobie wmawiać uproszczeń ❤️

Mój ostatni strzał w dziesiątkę w temacie integrowania procesów: malunek intuicyjny z intencją.W teorii nic dla mnie odk...
11/02/2026

Mój ostatni strzał w dziesiątkę w temacie integrowania procesów: malunek intuicyjny z intencją.

W teorii nic dla mnie odkrywczego.
W praktyce miły dodatek po „prawdziwej pracy”, nigdy jako główne narzędzie.
Aż do grudnia, gdy w procesie integrowania własnych tematów sięgnęłam po farby.
Oczywiście z pełnym przekonaniem, że nie umiem malować 😉
Gdybym miała jakiekolwiek oczekiwania, efekt przekroczyłby je wszystkie. Nawet te najśmielsze.

Integracja nie zawsze potrzebuje rozmowy.
Czasami rozmowa tylko kręci proces w kółko.

Malowanie intuicyjne nie rozkręca, nie pogłębia, nie wciąga w nowe historie.
Pozwala osiąść.

Kolor zamiast słów, ruch zamiast tłumaczenia,
kontakt zamiast kontroli.
I oddech.

Nie wszystko musi być nazwane, żeby mogło się zintegrować.
Czasami trzeba zejść z głowy i pozwolić ciału dokończyć proces na własnych zasadach.

Te malunki powstały właśnie z tego miejsca.
To zapis momentu, w którym ciało domknęło coś, czego nie dało się ponazywać.

Jak sobie pomóc, gdy jest intensywnie?(ale nie tylko, to dobre praktyki na każdy czas)Jeśli po sesji / warsztacie czujes...
09/02/2026

Jak sobie pomóc, gdy jest intensywnie?
(ale nie tylko, to dobre praktyki na każdy czas)

Jeśli po sesji / warsztacie czujesz, że jest „za dużo”, odłóż analizę na później i znajdź czas na regulację.

Poniżej bardzo proste rzeczy, które pomagają układowi nerwowemu wrócić do równowagi:

🌺 Sen, pełnowartościowe posiłki, nawodnienie
Banalne? A jednak układ nerwowy nie integruje, jeśli ciało jest odwodnione i niedożywione.

🌺 Uziemienie w ciele
Poczuj stopy na podłodze, ciężar ciała, oparcie pleców. Nie musisz nic robić, wystarczy przenieść uwagę na miejsca w ciele, które mają oparcie.

🌺 Ciepło
Koc, herbata, termofor na brzuch lub klatkę piersiową. To dla ciała sygnał bezpieczeństwa.

🌺 Spokojny ruch
Spacer, rozciąganie, kołysanie. Nie chodzi o wyładowanie emocji, tylko o ukojenie układu nerwowego.

🌺 Wydech dłuższy niż wdech
Np. 4 sekundy wdech, 6–8 sekund wydech. Znajdź swój rytm.

🌺 Ograniczenie bodźców
Mniej dźwięków, ekranów, rozmów.

🌺 Kontakt z naturą
Nawet kilkuminutowy spacer w parku działa kojąco.

Bywa, że największa mądrość to decyzja o stabilizacji i wsparciu. To nie "cofanie się" — to integracja w bezpiecznych warunkach.

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W Oddechu. Justyna Rateńska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij