19/07/2026
Plecaki spakowane. Laptopa nie biorę — i to jest ta część, z którą naprawdę mam problem.
Czuję wewnętrzny opór.
Prowadzę firmę i mam w głowie listę otwartych zadań plus cichy głos, że jak odpuszczę na kilka dni, to coś się posypie. Wiem, że to złudzenie, ale ciało i tak reaguje napięciem i gotowością do działania, którego nikt teraz ode mnie nie wymaga.
Paradoks polega na tym, że w gabinecie sam powtarzam, że bez odpoczynku nie ma postępu. Znam tę zasadę na wylot — a najtrudniej przychodzi mi zastosować ją wobec samego siebie.
Laptopa zostawić łatwo. Trudniej zostawić głowę, która ciągle szuka kolejnego zadania, i to poczucie z tyłu czaszki, że o czymś zapomniałem.
Trudno zaakceptować, że odpoczynek to też praca do wykonania.
Czy mi się uda? Nie wiem. A wy macie tak samo — że najtrudniej odpocząć jest wtedy, kiedy w końcu można?