27/04/2026
„Korzenie i skrzydła.”
Wracam z weekendu, który trudno opisać jednym zdaniem.
Była cisza.
Była natura.
Były rozmowy, których się nie zapomina.
I były emocje, które – choć trudne – okazały się bardzo potrzebne.
Coraz bardziej rozumiem, że w każdym z nas jest to małe wewnętrzne dziecko.
Takie, które czasem czuje się niezrozumiane, pominięte, zranione…
Nawet wtedy, gdy nasi rodzice naprawdę starali się dać nam wszystko, co mogli.
I często jako dzieci uczymy się jednego:
że pewnych emocji „nie wypada czuć”.
Nie wypada się złościć.
Nie wypada czuć żalu.
Nie wypada mieć pretensji.
Więc chowamy to głęboko.
A potem… to, co schowane, zaczyna wpływać na nasze dorosłe życie.
Na relacje. Na wybory. Na to, jak patrzymy na siebie i innych.
Ten weekend zostawił mnie z jedną bardzo ważną myślą:
👉 jako dorośli to my jesteśmy odpowiedzialni za to, żeby zaopiekować się tym swoim wewnętrznym dzieckiem
Nie nasi rodzice.
Nie przeszłość.
My.
I to nie jest łatwe.
Ale jest możliwe.
Wracam do codzienności. Do pracy. Do obowiązków.
Ale czuję, że coś we mnie się poukładało… spokojniej, ciszej, prawdziwiej.
I za to jestem ogromnie wdzięczna. 🌿