23/04/2026
Przez długi czas myślałem, że pisanie książek wystarczy. Że ktoś je znajdzie, przeczyta, i jakoś się to potoczy. Ale prawda jest taka, że książka kończy się na ostatniej stronie — a pytania, z którymi moi czytelnicy zostają, nie kończą się nigdy...
Wiem coś o tym z pierwszej ręki — dwadzieścia dziewięć lat temu wypadek samochodowy zabrał mi sprawność, rodzinę i pracę, a potem powoli, bardzo powoli, nauczył mnie, że spokój nie jest luksusem, tylko warunkiem przetrwania.
Dlatego uruchomiłem swój blog.
To miejsce, w którym piszę o rzeczach, na które — jak mi się wydaje — za rzadko dajemy sobie pozwolenie:
- O spokoju,
- O tym, że można się zatrzymać i nie czuć z tego powodu winy,
- O wyciszeniu, które nie wymaga kadzideł, jogi o piątej rano ani weekendu w spa,
- O śnie, który gdzieś się zgubił między kolejnym odcinkiem serialu a listą rzeczy do zrobienia na jutro,
- O emocjach, które nas zalewają — i o tym, że nie trzeba ich naprawiać, żeby je przeżyć,
- O odpuszczaniu tego, co powoduje zamęt — nawet jeśli ten zamęt udaje coś ważnego.
Nie znajdziesz tam pięciu kroków do lepszego życia w jeden weekend. Nie znajdziesz motywacyjnych haseł ani obietnic, że wszystko się ułoży, jeśli tylko uwierzysz w siebie. Bo sam w takie bzdury nie wierzę.
Znajdziesz za to teksty pisane tak, jak rozmawia się z kimś, komu naprawdę zależy — ciepło, bez lukru, motywacyjnych ściemek i bez udawania, że mam odpowiedzi na wszystko. Bo nie mam. Ale mam kilka myśli, które może akurat dziś Ci się przydadzą.
Na blogu jest też miejsce, gdzie zebrałem krótkie opisy wszystkich moich dotychczasowych publikacji — z linkami, gdybyś chciała dowiedzieć się więcej. Żadne „kup teraz". Po prostu: moje artykuły, książki e-booki, o czym piszę i dlaczego.
Jeśli masz ochotę — zajrzyj. Nie musisz komentować, lajkować ani nigdzie się zapisywać. Wystarczy, że wejdziesz.
http://marekgrabowski.pl