09/06/2026
Kilka dni temu byłam świadkiem sytuacji, która zatrzymała mnie na dłużej.
Nie dlatego, że wydarzyło się coś spektakularnego.
Bardziej dlatego, że zobaczyłam młodego człowieka, który próbował zareagować. Zrobić coś. Zwrócić uwagę na problem, który dotyczył wspólnej przestrzeni i środowiska.
I zobaczyłam jego bezradność.
Wracając do domu, nie mogłam przestać myśleć o tym, jak często jako ludzie odwracamy wzrok od spraw, które dotyczą nas wszystkich.
Nie po to, by kogokolwiek oceniać.
Raczej po to, by zadać sobie pytanie:
Skąd bierze się w nas obojętność?
To pytanie wraca do mnie od kilku dni.
Bo czy naprawdę jesteśmy obojętni?
Czy może częściej jesteśmy zmęczeni?
Przeciążeni.
Przestraszeni.
Przekonani, że i tak nic od nas nie zależy.
Kiedy widzimy coś, co porusza nasze sumienie, mamy wybór.
Zareagować.
Albo odwrócić wzrok.
I nie zawsze robimy to drugie dlatego, że nas to nie obchodzi.
Czasem za obojętnością kryje się bezradność.
To ciche:
“Co ja mogę?”
“Przecież nic nie zmienię.”
“Ktoś inny się tym zajmie.”
A czasem kryje się za nią lęk.
Przed oceną.
Przed konfliktem.
Przed byciem tym, który wychodzi przed szereg.
Bywa też, że obojętność jest starym mechanizmem przetrwania.
Jeśli przez lata nie mieliśmy wpływu na ważne sprawy, mogliśmy nauczyć się nie reagować.
Nie czuć.
Nie angażować.
Bo zaangażowanie wymaga kontaktu z tym, co porusza.
A to nie zawsze jest wygodne.
Dlatego dziś nie pytam:
„Dlaczego ludzie są obojętni?”
Pytam raczej:
W jakich miejscach mojego życia odwracam wzrok?
Na co nie chcę patrzeć, bo czuję się bezradna?
Gdzie oddałam swoją sprawczość?
I co mogłoby się wydarzyć, gdybym uwierzyła, że nawet mały gest ma znaczenie?
Może przeciwieństwem obojętności nie jest wielkie działanie.
Może jest nim obecność.
Zatrzymanie się.
Zobaczenie.
I powiedzenie:
„To nie jest mi obojętne.”
🌿
To jest też pytanie o nas samych. Bo społeczeństwo nie jest czymś oddzielnym. Tworzymy je każdego dnia — naszymi wyborami, reakcjami, milczeniem i odwagą. Czasem właśnie tym, czy odwrócimy głowę, czy pozostaniemy w kontakcie z tym, co widzimy.
A jak jest u Ciebie?
Kiedy stajesz się obojętny, bo czujesz się bezradny?
W jakich sytuacjach przestajesz reagować, bo wydaje Ci się, że nic od Ciebie nie zależy?
Co wtedy chronisz — siebie, swoje serce, a może nadzieję, że coś można zmienić?