09/05/2026
Stało się to, czego jako rodzic bałem się najbardziej… 💔
Wczoraj walka o życie Kacperka znów rozegrała się na naszych oczach. Jego stan nagle się pogorszył i konieczna była natychmiastowa operacja ratująca życie. Wszystko działo się w ogromnym pośpiechu, łzach i niewyobrażalnym strachu…
Specjalnym transportem przewożono nas do szpitala, a przez całą drogę lekarz kontrolował parametry życiowe mojego synka. Patrzyłem na Kacperka i w środku rozpadałem się na kawałki… Nigdy nie zapomnę tego strachu, tej bezsilności i myśli, które nie dawały mi oddychać. Błagałem tylko, żeby przeżył…
Operacja się odbyła.
Aktualnie Kacperek ciągle śpi. Nie je, nie pije, nie ma siły… Prawdopodobnie konieczne będzie założenie sondy. Odma płucna nadal nie chce odpuścić i jutro lekarze będą sprawdzać, czy jego płuca zaczynają choć trochę pracować lepiej.
Stan Kacperka jest stabilny, ale my żyjemy w ciągłym lęku. Każdy dźwięk aparatury, każde wejście lekarza na salę sprawia, że serce zatrzymuje się ze strachu…
Tak bardzo chciałbym zabrać mu ten ból. Tak bardzo chciałbym zobaczyć w końcu mojego synka uśmiechniętego, biegającego, szczęśliwego… a nie cierpiącego na szpitalnym łóżku.
Kacperek jest jeszcze dzieckiem…
Nie powinien znać smaku leków, strachu przed kolejnym zabiegiem i bólu, który odbiera mu siły każdego dnia. A mimo to walczy z całego swojego małego serduszka… 🥺💔
Dziękujemy Wam wszystkim, naszym Aniołom…
Za każdą modlitwę, każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde słowo wsparcia.
To dzięki Wam mamy siłę wstawać każdego kolejnego dnia i dalej walczyć o życie naszego synka.
Jesteśmy Wam wdzięczni bardziej, niż potrafimy opisać słowami… 🩵
https://zrzutka.pl/pr3z79