07/06/2026
"Wymyślasz, to na pewno siedzi w Twojej głowie”. Słyszeliście to kiedyś? 👇
Uwielbiam sytuacje, kiedy ktoś próbuje zdiagnozować u Ciebie blokady psychiczne, bo Twoje ciało akurat reaguje inaczej niż jego.
Klasyk z drogi: jedziesz autem, patrzysz w lusterko wsteczne i nagle robi Ci się potwornie niedobrze. Odwracasz wzrok, a kierowca rzuca mądrość dnia: „A, to pewnie na tle psychicznym”.
No więc nie, to nie jest „psychiczne”. To zwykła kinetoza, czyli choroba lokomocyjna, a w środku dzieje się wtedy czysta, bezwzględna biologia. Twój mózg dostaje w tej samej sekundzie dwa sprzeczne komunikaty: oczy patrzą na ramę lusterka i mówią „stoimy”, a błędnik w uchu rejestruje ruch i krzyczy „pędzimy!”. Mózg dostaje zwarcia, myśli, że się zatrułaś i uruchamia nudności. Patrzenie w lusterka po prostu ten zmysłowy rozjazd potęguje.
💡Gdzie w tym psychologia?
W dwóch miejscach.
🌿 Po pierwsze – stres. Jeśli parę razy z rzędu w aucie było Ci niedobrze, mózg zapamiętuje ten strach. Potem wystarczy zapach tapicerki albo samo spojrzenie w to nieszczęsne lusterko, żeby ze stresu żołądek podszedł do gardła.
🌿 Po drugie – wciskanie komuś, że „przesadza” albo że „to tylko jego psychika”, to najgorsze, co można zrobić. Taki pasażer zaczyna czuć wstyd, próbuje na siłę udowodnić, że wszystko jest ok, a ten wewnętrzny spin tylko drastycznie pogarsza sprawę.
Fizjologii nie przeskoczysz. Kinetoza to nie słabość charakteru ani histeria. Następnym razem, gdy ktoś bliski poprosi Was w aucie o chwilę spokoju, nie bawcie się w terapeutów zza kółka. Dajcie mu po prostu trochę empatii i przestrzeni – to najlepszy lek przeciwwymiotny.