03/05/2026
Czasami zatrzymuję się w pół kroku i zadaję sobie pytanie, które – wiem – pojawia się nie tylko u mnie: czy mam prawo mówić o ciele, o uważności, o powrocie do siebie, skoro sama nie jestem „idealnym przykładem”, skoro moje ciało nie wpisuje się w obraz, który tak często widzimy w przestrzeni jogi i szeroko rozumianego wellbeing? To pytanie jest we mnie żywe, bo dotyka bardzo głębokiego miejsca, w którym przez lata uczono nas, że najpierw trzeba być bez zarzutu, dopiero później można prowadzić innych.
A jednak im dłużej pracuję z kobietami i im uważniej przyglądam się sobie, tym wyraźniej widzę, że życie nie przebiega w ten sposób. Nie jesteśmy projektami do skończenia, które można kiedyś zamknąć i powiedzieć: „teraz jestem gotowa, teraz już wszystko wiem, teraz mogę mówić”. Jesteśmy w procesie. I to właśnie ten proces – ze wszystkimi jego nierównościami, momentami zatrzymania, powrotami i próbami – jest najprawdziwszą przestrzenią spotkania.
Moje ciało nie zawsze było dla mnie łatwe. Przez długi czas patrzyłam na nie przez pryzmat oceny, porównania, oczekiwań. Nawet wtedy, gdy obiektywnie nie było powodów do krytyki, wewnętrzny obraz mówił coś innego. Dzisiaj widzę w tym nie tylko historię o wyglądzie, ale o doświadczeniach, chorobach, sposobach chronienia siebie, relacjach, które odcisnęły ślad głębiej niż na poziomie skóry. I chociaż nadal uczę się tej relacji – uczę się słuchać, rozumieć i odpowiadać inaczej niż kiedyś – nie odbiera mi to prawa do mówienia o drodze, którą idę.
Nie prowadzę z miejsca „mam już wszystko uporządkowane”. Prowadzę z miejsca uważności, doświadczenia i ciągłego odkrywania. To, co tworzę w przestrzeni Sentia, (która jest kontynuacją tego, co było w Balansie), nie jest obietnicą szybkiej zmiany ani idealnej formy, lecz zaproszeniem do powrotu do ciała w sposób, który jest łagodny, świadomy i prawdziwy. Do bycia w relacji ze sobą, która nie opiera się na kontroli, lecz na zaufaniu.
Być może właśnie dlatego czuję, że mogę o tym mówić. Nie pomimo tego, że jestem w procesie, ale dzięki temu. Bo rozumiem, jak wygląda droga od środka, wiem, jak łatwo w niej o zwątpienie, i wiem też, jak wiele zmienia moment, w którym przestajemy ze sobą walczyć. I jeśli w tym, co piszę i tworzę, odnajdujesz choć odrobinę siebie, to znaczy, że to miejsce – nieidealne, ale prawdziwe – ma sens i tym jest właśnie Sensja.
Jeśli rezonuje z Tobą to o czym piszę, postaw mi kawę 😊. To mały krok, który wspiera mnie jako edukatorkę i twórczynię.
https://buycoffee.to/ikrzynskabooks
Możesz mnie również wesprzeć kupując mojego e-booka:
https://www.naffy.io/marzenaikrzynska
Dziękuję 🙏 💚
Zdjęcie archiwalne z czasów, gdy tworzyłam Studio Balans