10/03/2026
Olejek z pestek malin- Znacie?
Ja poznałam go w ubiegłym roku i przepadłam! 😍 Ale po drodze dostałam ważną lekcję: olejek olejkowi nierówny.
Zaczęłam zamawiać różne i okazało się, że różnią się wszystkim – gęstością, zapachem, a co najważniejsze: wartościami odżywczymi.
Pamiętam, jak poleciłam go koledze przed wyjazdem. Mówię: „Dawaj, smaruj się, nie spalisz się!”. Sama smarowałam się nim przez całe wakacje w Tajlandii i skóra była zachwycona. Ale... mój zapas się skończył. Kupiłam inny, niby BIO, ale był jakiś podejrzanie jasny i rzadki. Efekt? Chłopak i tak się spalił. 🙄
To był moment przełomowy. Zrozumiałam, że tylko ten jeden, konkretny, niefiltrowany i polski olej naprawdę daje radę. Dlatego postanowiłam sprowadzić do naszej firmy dokładnie ten sam wyjątkowy produkt, który uratował moją skórę na plażach Tajlandii. 🌴☀️
Wiecie... słońce, słona woda, chlor w basenie – to zazwyczaj przepis na suchą skórę. A ja? Dzięki niemu miałam (i mam!) skórę w doskonałym stanie. Jest miękka, nawilżona i naturalnie chroniona.
Dlatego trzymam go teraz w rękach i z ogromną radością oddaję go w Wasze ręce! ❤️
Dlaczego ten od Lavens jest inny?
🇵🇱 Pochodzi z polskich, soczystych malin.
🧊 Jest tłoczony na zimno i nierafinowany (stąd ten piękny kolor i zapach!).
💆♀️ Idealny do twarzy, włosów, a nawet do masażu Gua Sha.
Chcecie poczuć tę różnicę na własnej skórze? Pytajcie w komentarzach lub wpadajcie na stronę!