23/09/2026
Od lat często wracam myślami do śmierci i życia.
Może dlatego, że pożegnałem już wielu bliskich mi ludzi. Może dlatego, że z każdym kolejnym rokiem wyraźniej czuję, jak szybko wszystko zmienia formę. Lato przechodzi w jesień. Rok staje się wspomnieniem. Ciało dojrzewa, starzeje się i przypomina, że nic tutaj nie jest na zawsze.
To nie są dla mnie smutne myśli. Raczej trzeźwiące.
Zatrzymują mnie i każą pytać: co naprawdę ma sens?
Patrzę na swój umysł i widzę, jak szybko pojawia się w nim pragnienie albo niechęć. Ledwo zaczynam czegoś doświadczać, a po krótkiej chwili już coś we mnie chce to zatrzymać, zmienić, poprawić, przyspieszyć albo odsunąć.
Tak często nie jesteśmy z życiem w bezpośrednim kontakcie. Bardziej negocjujemy z chwilą obecną.
Chcemy być kimś innym, gdzieś indziej, w innym stanie, z innym ciałem, z innymi warunkami, z większym poczuciem kontroli. Próbujemy coś osiągnąć, domknąć, udowodnić, naprawić, jakby właśnie na tym polegało istnienie.
Ale czy naprawdę po to tu jesteśmy?
A co by było, gdyby przestać się z tym wszystkim siłować?
Zaakceptować upływ czasu. Nieuniknioną śmierć ciała. Nietrwałość wszystkiego, co kochamy. I to, że w tej chwili jesteśmy dokładnie tutaj, w tym doświadczeniu, takim, jakie jest, z takim poziomem świadomości, jaki jest.
Bez ciągłego dążenia do niedoścignionych ideałów ego. Bez wygórowanych oczekiwań wobec życia.
Najmądrzejsi ludzie różnych tradycji na swój sposób powtarzali dwie rzeczy:
Poznaj Siebie.
Nie przywiązuj się do spraw tego świata.
Być może więc pomyliliśmy kierunek?
Być może większa część naszej energii idzie na ulepszanie tego, co nietrwałe, a zbyt mało na poznanie tego, co patrzy przez nasze oczy, czuje, doświadcza i pozostaje obecne mimo zmieniających się okoliczności.
Może gdy naprawdę zwrócimy się ku sobie, okaże się, że tu, gdzie jesteśmy, jest w porządku. Że my jesteśmy naprawdę w porządku. Że nie musimy czekać na idealny moment, idealne ciało ani idealną wersję własnej historii, żeby zacząć żyć głębiej, radośniej, prawdziwiej, spokojniej.
Może to życie, takie nietrwałe, kruche i przemijające, nie jest przeszkodą, tylko zaproszeniem do poznania.
Poznania tego, że nie potrzebujesz niczego, co przemijające, aby cieszyć się prawdziwym spokojem, kochać i z radością obserwować piękno, które nas otacza.