Dariusz Maciończyk - Świadoma Egzystencja

Contactar o negócio

Dariusz Maciończyk - Świadoma Egzystencja Świadome życie w Obecności.
(1)

Od lat często wracam myślami do śmierci i życia.Może dlatego, że pożegnałem już wielu bliskich mi ludzi. Może dlatego, ż...
23/09/2026

Od lat często wracam myślami do śmierci i życia.

Może dlatego, że pożegnałem już wielu bliskich mi ludzi. Może dlatego, że z każdym kolejnym rokiem wyraźniej czuję, jak szybko wszystko zmienia formę. Lato przechodzi w jesień. Rok staje się wspomnieniem. Ciało dojrzewa, starzeje się i przypomina, że nic tutaj nie jest na zawsze.

To nie są dla mnie smutne myśli. Raczej trzeźwiące.
Zatrzymują mnie i każą pytać: co naprawdę ma sens?

Patrzę na swój umysł i widzę, jak szybko pojawia się w nim pragnienie albo niechęć. Ledwo zaczynam czegoś doświadczać, a po krótkiej chwili już coś we mnie chce to zatrzymać, zmienić, poprawić, przyspieszyć albo odsunąć.
Tak często nie jesteśmy z życiem w bezpośrednim kontakcie. Bardziej negocjujemy z chwilą obecną.

Chcemy być kimś innym, gdzieś indziej, w innym stanie, z innym ciałem, z innymi warunkami, z większym poczuciem kontroli. Próbujemy coś osiągnąć, domknąć, udowodnić, naprawić, jakby właśnie na tym polegało istnienie.
Ale czy naprawdę po to tu jesteśmy?

A co by było, gdyby przestać się z tym wszystkim siłować?
Zaakceptować upływ czasu. Nieuniknioną śmierć ciała. Nietrwałość wszystkiego, co kochamy. I to, że w tej chwili jesteśmy dokładnie tutaj, w tym doświadczeniu, takim, jakie jest, z takim poziomem świadomości, jaki jest.

Bez ciągłego dążenia do niedoścignionych ideałów ego. Bez wygórowanych oczekiwań wobec życia.
Najmądrzejsi ludzie różnych tradycji na swój sposób powtarzali dwie rzeczy:
Poznaj Siebie.
Nie przywiązuj się do spraw tego świata.

Być może więc pomyliliśmy kierunek?
Być może większa część naszej energii idzie na ulepszanie tego, co nietrwałe, a zbyt mało na poznanie tego, co patrzy przez nasze oczy, czuje, doświadcza i pozostaje obecne mimo zmieniających się okoliczności.

Może gdy naprawdę zwrócimy się ku sobie, okaże się, że tu, gdzie jesteśmy, jest w porządku. Że my jesteśmy naprawdę w porządku. Że nie musimy czekać na idealny moment, idealne ciało ani idealną wersję własnej historii, żeby zacząć żyć głębiej, radośniej, prawdziwiej, spokojniej.

Może to życie, takie nietrwałe, kruche i przemijające, nie jest przeszkodą, tylko zaproszeniem do poznania.
Poznania tego, że nie potrzebujesz niczego, co przemijające, aby cieszyć się prawdziwym spokojem, kochać i z radością obserwować piękno, które nas otacza.

Dlaczego nie czujesz miłości?Pamiętam okresy mojego życia, w których byłem w permanentnym nieodczuwaniu miłości. Nie dla...
10/09/2026

Dlaczego nie czujesz miłości?

Pamiętam okresy mojego życia, w których byłem w permanentnym nieodczuwaniu miłości. Nie dlatego, że jej nie było, tylko dlatego, że w moim umyśle nazbierało się tyle śmieci i toksyn, że utraciłem zdolność jej dostrzegania i odczuwania.

Gdy do studni z wodą, garstka po garstce, będziemy dorzucać śmieci i inne zanieczyszczenia, z czasem okaże się, że wody w ogóle już nie widać, a jej pobieranie będzie utrudnione albo całkowicie zatamowane. Taka woda nie posłuży nam do picia. Nie będzie smakować jak czysta woda. Nie zmienia to jednak faktu, że woda wciąż przenika wszystko, co znajduje się w tej studni.

Gdy oczyścimy studnię z zanieczyszczeń, odblokujemy dostęp do wody i znów będziemy mogli się nią odżywiać. Jej dobro będzie podtrzymywać nas przy życiu i dawać ukojenie. Tak samo jest z naszym umysłem i jego zdolnością do odczuwania miłości.

Jeśli przez wiele lat, a może nawet wiele wcieleń, wrzucaliśmy do naszego umysłu śmieci, to sięgając w jego głąb, zamiast miłości najpierw spotykamy to, co sami tam nagromadziliśmy. Dlatego początki medytacji dla wielu osób bywają trudne.

Pragniemy miłości, ale zanim do niej dotrzemy, spotykamy to, co ją zasłania: napięcie, niepokój, smutek, wstyd, żal, gniew, lęk i wszystkie ślady doświadczeń, których nie chcieliśmy albo nie potrafiliśmy poczuć. Te „śmieci” nie dają przyjemnych doznań. Nie dają ukojenia. Często właśnie dlatego tak trudno zostać w ciszy ze sobą.

Jednak jeśli miłość ma naprawdę odżywiać i przenikać Twój umysł, potrzebujesz stopniowo oczyszczać go z tych toksyn. Im mniej śmieci i zanieczyszczeń w umyśle, tym większa staje się nasza zdolność do odczuwania miłości jako miłości. Woda staje się dla nas doświadczeniem coraz bardziej czystym, kojącym, odżywczym i błogim...

A wtedy zaczynamy rozumieć, że miłość nie jest czymś, co musimy wytworzyć, nie jest czymś, na co musimy zasłużyć, nie jest czymś warunkowym. Ona cały czas tam była. Trzeba było tylko oczyścić to, co zasłaniało do niej dostęp.

06/08/2026
Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa.To, co nazywamy „normalnym życiem”, wc...
22/07/2026

Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa.

To, co nazywamy „normalnym życiem”, wcale nie jest normalne.
Normalne stało się po prostu to, do czego większość ludzi zdążyła się przyzwyczaić.
Praca bez sensu. Relacje bez obecności. Jedzenie bez świadomości. Odpoczynek przed ekranem, który jeszcze bardziej męczy. Ciało stale w napięciu. Umysł zalany informacjami. Serce schowane za funkcjonowaniem.

A potem człowiek idzie do świata i słyszy: „musisz się lepiej dostosować”.
Tylko do czego?
Do tempa, które odcina od ciała?
Do kultury, która myli sukces z przeciążeniem?
Do relacji, w których wolimy pokazać wizerunek niż prawdę?
Do systemu, który najpierw rozregulowuje człowieka, a potem sprzedaje mu sposoby na spokój w tabletkach?

Czasem Twoje zmęczenie nie jest błędem.
Czasem jest inteligencją ciała, które nie chce już udawać, że wszystko jest w porządku.
Czasem smutek nie jest słabością.
Jest znakiem, że nadal coś w Tobie czuje.
Czasem bunt nie jest niedojrzałością.
Jest ostatnim zdrowym miejscem, które nie zgodziło się zostać uśpione.
Nie każda niezgoda oznacza problem z człowiekiem.
Czasem oznacza, że dusza pamięta coś, czego świat próbuje ją oduczyć.
Pamięta ciszę.
Pamięta prostotę.
Pamięta kontakt z ziemią, z ciałem, z drugim człowiekiem, z czymś większym niż kolejny cel do odhaczenia.

Duchowa dojrzałość nie polega na tym, żeby pięknie funkcjonować w świecie, który zgubił serce.
Polega na tym, żeby widzieć wyraźnie, nie nienawidząc świata.
Nie chodzi o ucieczkę od życia.
Chodzi o przebudzenie wewnątrz niego.
Możesz płacić rachunki, wychowywać dzieci, pracować, robić zakupy i jednocześnie nie oddać swojej świadomości temu, co zbiorowo uznano za oczywiste.
Możesz żyć w tym świecie i nie zależeć od jego nieświadomości.
Możesz być spokojny, ale nie obojętny.
Wrażliwy, ale nie bezradny.
Przystosowany zewnętrznie, ale wewnętrznie wolny.

Nie daj się przekonać, że choroba świata jest Twoją naturą.

A jeśli to co napisałem jest dla Ciebie wartościowe to podbij post reakcją, komentarzem czy udostępnieniem i pomóż mi odbudować zasięgi.
Z góry dziękuję i życzę Ci wszystkiego dobrego 🙏💜✨️

Bóg wspiera Cię nieustannie… Tylko możliwe że rzadko potrafisz to dostrzec.Ponieważ zazwyczaj nie robi tego w sposób spe...
21/07/2026

Bóg wspiera Cię nieustannie…

Tylko możliwe że rzadko potrafisz to dostrzec.
Ponieważ zazwyczaj nie robi tego w sposób spektakularny. Nie zrzuca rozwiązań z nieba ani nie przemawia przez grzmiące chmury. On działa subtelnie przez intuicję, przez synchroniczność, przez ciche podszepty serca.

Przychodzi jako spóźniony autobus, który uchronił Cię przed wypadkiem. Jako niespodziewany telefon od kogoś, kto "po prostu poczuł, że powinien zadzwonić". Przez zamknięte drzwi, które bolały, ale z czasem okazały się zbawienne.

Bóg wspiera Cię poprzez każdą chwilę, która prowadzi Cię bliżej prawdy o Tobie samym. Czasem przez łagodność, a czasem przez kryzys, który wytrząsa z Ciebie to, co już nieprawdziwe.

Nie zostawia Cię nigdy. Ale też nie wyręcza. Szanuje Twoją wolność. Twoje „tak” i Twoje „nie”. Twoją gotowość, by przyjąć życie takim, jakie jest i zobaczyć w nim Jego oddech.

Wspiera Cię przez obecność w tobie samym. Przez ciszę, do której wracasz, gdy wszystko inne zawodzi. Przez tę delikatną siłę, która podnosi Cię, choć nie wiesz skąd bierzesz na to siły.

Jeśli czegoś brakuje to nie Jego obecności, lecz twojej uważności.
Zamiast więc pytać: „Dlaczego mnie to spotyka?”
zapytaj:
„W jaki sposób to mnie prowadzi?”

Bo być może właśnie tak wygląda wsparcie. Nie jako usunięcie trudności, lecz jako prowadzenie przez nie, z czułością, której czasem jeszcze nie potrafimy dostrzec, ale działa dla naszego najwyższego dobra.

Relacja, w której jest prawdziwa miłość...To relacja w której nie chodzi o wielkie deklaracje, idealne rozmowy ani bajko...
19/07/2026

Relacja, w której jest prawdziwa miłość...

To relacja w której nie chodzi o wielkie deklaracje, idealne rozmowy ani bajkową wizję miłości. Chodzi o Obecność, przy której ciało i umysł wiedzą, że jest bezpiecznie.

Dla wielu osób to wcale nie jest oczywiste.

Jeśli przez lata miłość kojarzyła się z napięciem, oceną, karą, ciszą, wycofaniem albo koniecznością zasługiwania, to spokój w relacji może na początku wydawać się obcy.

Człowiek przyzwyczaja się wtedy do przewidywania nastroju drugiej osoby, dobierania słów, chowania części emocji i wyczuwania, kiedy lepiej milczeć, a kiedy szybko coś naprawić.

I wtedy pojawia się ktoś, kto nie robi z Twojej wrażliwości problemu.

Nie wykorzystuje Twojej szczerości przeciwko Tobie. Nie karze Cię za granice. Potrafi zostać w rozmowie, nawet jeśli nie wszystko jest lekkie i wygodne. Nie wymaga od Ciebie bycia takim, jakie ma wyobrażenia o Tobie, tylko akceptuje tą, jaka jest prawdziwa w danym momencie.

To potrafi dotknąć głębiej niż najpiękniejsze słowa.

Bo nagle okazuje się, że można być blisko i nie bać się tego, co może się wydarzyć. Można powiedzieć prawdę bez lęku, że więź od razu się rozpadnie. Można mieć emocje i nie stawać się przez to ciężarem. Można odpocząć w czyjejś obecności, zamiast zarządzać w głowie tym, jak zostanie się odebranym.

Taka relacja nie uzdrawia dlatego, że ktoś bierze coś za nas na siebie. Uzdrawia przez powtarzalne doświadczenie bezpieczeństwa wtedy, gdy potrzebujemy coś przetworzyć, spotkać się z trudną emocją albo poradzić sobie z czymś, co w danym momencie nas przerasta i mimo to czuć się nadal widzianym, akceptowanym i kochanym.

„Mówią, że przed wejściem do morza,rzeka drży ze strachu.Patrzy wstecz,na całą drogę, którą podróżowała,na szczyty gór,n...
15/07/2026

„Mówią, że przed wejściem do morza,
rzeka drży ze strachu.
Patrzy wstecz,
na całą drogę, którą podróżowała,
na szczyty gór,
na długie i kręte drogi
które otwierały się przez dżungle i wioski,
i widzac przed sobą ten wielki ocean,
boi sie, ze wejście do niego może oznaczać zniknięcie na zawsze.
Ale nie ma innego sposobu.
Rzeka nie może wrócić.
Nikt nie może wrócić.
Powrót jest niemożliwy.
Rzeka musi zaakceptować swoją naturę
i wejsć do oceanu.
Tylko wchodzac do oceanu
strach zostanie rozcieńczony,
bo dopiero wtedy rzeka będzie wiedziała, że nie chodzi o zniknięcie w oceanie,
ale stanie sie nim.”
~Khalil Gibran

Ten tekst choć jest świetną metaforą śmierci naszego ciała, to przypomina mi o wszystkich momentach, w których człowiek stoi przed czymś większym niż jego dotychczasowe wyobrażenie o sobie.

Często boimy się zmiany, bo wydaje nam się, że coś w nas zniknie. Że jeśli pójdziemy dalej, nie będziemy już tacy sami. Że stracimy znaną wersję siebie, nawet jeśli ta wersja od dawna była już za ciasna.

Trzymamy się tego, co znane, bo daje poczucie bezpieczeństwa. Nawet wtedy, kiedy już nas ogranicza. A życie czasem prowadzi dalej. Nie pyta, czy jesteśmy gotowi. Nie zawsze daje pewność. Czasem po prostu pokazuje, że powrót nie jest już możliwy.

Dla mnie najpiękniejsze w tym wierszu jest to, że rzeka nie znika w oceanie.
Ona przestaje być oddzielona.
Czuję, że podobnie jest z nami. Czasem coś w nas musi puścić dawną formę, żeby mogło odkryć Siebie w szerszym kontekście.

Czy jest teraz w Twoim życiu coś, przed czym stoisz jak ta rzeka przed oceanem?

Endereço

Funchal

Website

Notificações

Seja o primeiro a saber: enviamos-lhe um e-mail quando Dariusz Maciończyk - Świadoma Egzystencja publicar novidades e promoções. O seu endereço de e-mail não será utilizado para nenhum outro fim e pode cancelar a subscrição a qualquer momento.

Contactar O Negócio

Envie uma mensagem para Dariusz Maciończyk - Świadoma Egzystencja:

Atalhos

Partilhar