Flyhi Relax - Jest w Tobie M.O.C

  • Home
  • Flyhi Relax - Jest w Tobie M.O.C

Flyhi Relax - Jest w Tobie M.O.C Specjalista terapii indywidualnej i pracy z grupą, Soul Coach, Trener Mentalny, Trener Formuły Geniuszu, Inwestorka Pamiętaj: miłość i obfitość jest wszędzie.
(2)

Pomogę Ci odkryć głębokie połączenie z obfitością, radością i lekkością życia, abyś mogła otworzyć się na fakt, że wszystko, czego potrzebujesz, jest już teraz dookoła Ciebie - nawet jeśli Twoje ego uważa inaczej. Ten cenny dar mamy od zawsze, jednak bywa skryty pod warstwami traum, bólu i iluzji. Bazując na moim doświadczeniu, zdobytej przez lata wiedzy oraz darze, który wykorzystu

ję z wielką pokorą i miłością, wskażę Ci kierunek, który pozwoli Ci wybierać miłość zarówno w związkach, jak i w codziennym życiu. Jestem twórczynią metody odkrywania miłości w sobie - Quantum Love, nauczycielką Soul Body Fusion®, autorką głęboko transformujących programów online, nauczycielką Vedic Art®, konsultantką Totalnej Biologii, praktykiem Chirurgii Fantowej i hipnozy regresyjnej. Prowadzę warsztaty w Polsce i na maltańskiej wyspie Gozo oraz sesje indywidualne online. Dzięki temu każdą sytuację rozpatruję oddzielnie, a osobom, z którymi pracuję poświęcam maksymalną uwagę, by móc wskazać jak najbardziej odpowiedni kierunek. Odkryj ją w sobie.

Bycie mamą to jedna z najpiękniejszych ról świata…Ale czasem w tym wszystkim tak bardzo skupiamy się na dziecku, że zapo...
26/05/2026

Bycie mamą to jedna z najpiękniejszych ról świata…
Ale czasem w tym wszystkim tak bardzo skupiamy się na dziecku, że zapominamy, że w nas też mieszka mała dziewczynka.
Ta, która kiedyś też potrzebowała czułości.
Usłyszenia.
Zaopiekowania.
Miłości bez warunków.

I wiesz co…?
Twoje dziecko nie przyszło tylko po to, żebyś Ty była mamą dla niego.
Ono często przychodzi też po to, żebyś stała się mamą dla samej siebie.

Dla tej małej wersji Ciebie, która może kiedyś była za grzeczna.
Za cicha.
Za dzielna.
Która nauczyła się tłumić emocje, żeby zasłużyć na miłość.
Która słyszała „nie przesadzaj”, zamiast „widzę, co czujesz”.
Która została nauczona dawać wszystkim wszystko… i zostawiać siebie na końcu.

Macierzyństwo jest portalem.
Nie tylko do wychowania dziecka, ale też do własnego uzdrowienia.

Bo kiedy tulisz swoje dziecko po ciężkim dniu…
Twoja wewnętrzna dziewczynka też chce być utulona.
Kiedy mówisz swojemu dziecku:
„Masz prawo płakać”
Twoje wnętrze pierwszy raz słyszy, że ono też miało takie prawo.

I dlatego tak wiele mam czuje w macierzyństwie ogrom emocji.
Zmęczenie większe niż tylko fizyczne.
Łzy pojawiające się znikąd.
Wrażliwość, której wcześniej nie było.
Bo budzi się nie tylko matka.
Budzi się też wszystko to, co było przez lata schowane głęboko pod sercem.

I ja naprawdę wierzę, że nasze dzieci są duszami, które przychodzą do nas nieprzypadkowo.
One są naszym lustrem.
Nauczycielami.
Przewodnikami.
Pokazują nam miejsca, które nadal potrzebują miłości.

Dlatego, Mamo…
oprócz pytania:
„Czego potrzebuje moje dziecko?”
zacznij czasem pytać siebie:
„Czego potrzebuje dziś moja wewnętrzna dziewczynka?”

Może odpoczynku.
Może czułości.
Może zgody na niedoskonałość.
Może usłyszenia w końcu:
„Nie musisz już wszystkiego dźwigać sama.”

Bo dobra mama dla swojego dziecka…
to nie ta perfekcyjna.
Tylko ta prawdziwa.
Ta, która wraca też do siebie.
Która uczy swoje dziecko miłości, pokazując mu, że ona sama również jest ważna.

I może właśnie to jest największym uzdrowieniem rodowym.
Kiedy po raz pierwszy jedna kobieta w rodzinie mówi:
„Ja też się liczę.” 🤍

Nie jesteś tym, kim chcesz być.Jesteś tym, kim myślisz, że jesteś.I to jest jedna z najbardziej brutalnych prawd, przed ...
21/05/2026

Nie jesteś tym, kim chcesz być.
Jesteś tym, kim myślisz, że jesteś.

I to jest jedna z najbardziej brutalnych prawd, przed którymi człowiek ucieka całe życie.

Bo większość ludzi żyje w iluzji, że ich życie tworzą okoliczności. Że to świat ich ogranicza. Że to brak pieniędzy, brak czasu, brak wsparcia, pech, przeszłość, dzieciństwo, relacje, kryzysy albo „zły moment”.

Ale prawda jest dużo głębsza.
I dużo bardziej niewygodna.

Twoja rzeczywistość rodzi się najpierw w Twoim umyśle.
W tym, co powtarzasz sobie codziennie, często nawet nieświadomie.

To nie pojedyncza afirmacja tworzy Twoje życie.
To tysiące myśli, które przewijają się przez Twoją głowę każdego dnia.

„Nie dam rady.”
„Ja zawsze mam pod górkę.”
„Ludzie mnie nie wybierają.”
„Nie jestem wystarczający.”
„Na sukces trzeba cierpieć.”
„Pieniądze są trudne.”
„Miłość boli.”
„Świat jest niebezpieczny.”
„Życie to walka.”

I najgorsze jest to, że większość z nas nawet nie słyszy tego wewnętrznego głosu.
On działa w tle. Jak program. Jak kod wpisany głęboko w podświadomość.

Budujesz swoje życie nie tym, czego pragniesz.
Budujesz je tym, co uznajesz za prawdę o sobie.

Wszechświat nie odpowiada na Twoje marzenia.
On odpowiada na Twoją częstotliwość.
Na Twoje dominujące przekonania.
Na energię, w której żyjesz każdego dnia.

Możesz mówić, że chcesz miłości, ale jeśli w środku wierzysz, że nie zasługujesz na bycie kochanym, będziesz sabotować każdą relację.

Możesz mówić, że chcesz obfitości, ale jeśli głęboko w sobie czujesz brak i lęk, będziesz nieświadomie odpychać wszystko, co dobre.

Możesz mówić, że chcesz spokoju, ale jeśli jesteś uzależniony od chaosu, będziesz go tworzyć wszędzie wokół siebie.

To jest właśnie moment przebudzenia.

Moment, w którym zaczynasz rozumieć, że Twoje życie nie jest karą.

Jest odbiciem.

Lustrem Twojego wnętrza.

I wiem, że to boli.

Bo łatwiej jest obwiniać świat niż usiąść samemu ze sobą w ciszy i zobaczyć, co naprawdę nosimy w środku.

Łatwiej powiedzieć „tak już mam”, niż zacząć obserwować własne myśli.

Łatwiej szukać kolejnego kursu, partnera, celu czy motywacji niż przyznać, że największym polem bitwy jest własny umysł.

A przecież większość ludzi nigdy naprawdę siebie nie obserwuje.

Nie widzą, jak od rana do wieczora prowadzą wewnętrzny dialog pełen krytyki, lęku i ograniczeń.

Nie widzą, jak automatycznie zakładają najgorsze scenariusze.

Jak reagują z poziomu ran, a nie świadomości.

Jak karmią swoją energię poczuciem winy, porównywaniem się i nieustannym brakiem.

A potem pytają:
„Dlaczego moje życie wygląda właśnie tak?”

Bo energia podąża za uwagą.
A uwaga podąża za przekonaniem.

To, o czym myślisz najczęściej, zaczyna stawać się Twoim światem.

I nie chodzi tutaj o toksyczną pozytywność.
Nie chodzi o udawanie szczęśliwego człowieka.
Nie chodzi o naklejanie afirmacji na nieuleczone rany.

Chodzi o świadomość.

O zauważenie własnych schematów.
O złapanie siebie na tym jednym zdaniu, które powtarzasz od lat.
O zobaczenie, jak często umniejszasz sobie, zanim zrobi to ktokolwiek inny.
O usłyszenie tego cichego głosu, który codziennie mówi Ci, że jesteś niewystarczający.

To właśnie od tego zaczyna się prawdziwa transformacja.

Nie od zmiany pracy.
Nie od nowego związku.
Nie od idealnego planu.
Nie od kolejnej duchowej książki.

Tylko od brutalnie szczerego spotkania z własnym umysłem.

I to wcale nie jest łatwe.

Bo kiedy zaczynasz obserwować swoje myśli, nagle widzisz, jak bardzo byłeś przeciwko sobie przez całe życie.

Jak bardzo nauczyłeś się żyć w trybie przetrwania.

Jak bardzo uwierzyłeś w wersję siebie stworzoną przez traumy, opinie innych ludzi i stare doświadczenia.

Ale jest też dobra wiadomość.

Skoro Twoje myśli stworzyły dotychczasową rzeczywistość…
to nowe myśli mogą stworzyć nową.

Świadomość jest początkiem wolności.

Kiedy zaczynasz łapać swoje schematy, odzyskujesz moc.
Kiedy przestajesz utożsamiać się z każdym lękiem, odzyskujesz siebie.
Kiedy przestajesz wierzyć każdej myśli, zaczynasz się budzić.

I może właśnie dziś jest dzień, żeby przestać pytać:
„Dlaczego moje życie wygląda tak, a nie inaczej?”

I zacząć pytać:
„Co codziennie myślę o sobie… skoro właśnie takie życie tworzę?”

Bo zmiana nie zaczyna się na zewnątrz.
Zmiana zaczyna się w chwili, w której po raz pierwszy naprawdę słyszysz własny umysł.

A wtedy wszystko zaczyna układać się inaczej.

Dogadałam się z duszą. Dokładnie tak… usiadłam ze sobą w ciszy i pierwszy raz od dawna naprawdę siebie usłyszałam. To by...
14/05/2026

Dogadałam się z duszą.
Dokładnie tak… usiadłam ze sobą w ciszy i pierwszy raz od dawna naprawdę siebie usłyszałam.
To było jakiś czas temu.

Dogadałam się ze swoją duszą, że nie będę już zmuszać się do rzeczy, których nie czuję.
Że nie będę iść tam, gdzie moje ciało się zaciska, a serce milknie.
Dlatego widzicie mnie trochę mniej w social mediach.
Ale to nie znaczy, że zniknęłam. Wręcz przeciwnie. Jestem jeszcze bardziej obecna. Bardziej w sobie. Bardziej w życiu. W backstage’u dalej prowadzę grupy, tworzę, pracuję. „Nowa ja” płynie dalej i za chwilę otworzy się jej kolejna edycja.
Po prostu już nie chcę robić niczego z przymusu.
Czym dla ciebie jest dogadanie się z duszą?
Dla mnie to moment, w którym przestajesz zdradzać siebie dla tempa świata. To zaufanie temu pierwszemu impulsowi. Temu cichutkiemu „tak”, które pojawia się w środku, zanim odezwie się logika.
To wybieranie tego, co cię rozluźnia, zamiast tego, co tylko dobrze wygląda.

To pozwolenie sobie na życie bardziej w czuciu niż w kontroli.
I wiesz co? Wbrew temu, czego nas nauczono, to wcale nie prowadzi do chaosu.
To prowadzi do lekkości. Do miękkiego życia. Do poczucia, że jesteś dokładnie tam, gdzie powinnaś być.
Bo skąd mogę wiedzieć, czy dzisiejsza rozmowa na WhatsAppie nie była najważniejszą rzeczą, jaką miałam zrobić?
Może ważniejszą niż idealnie zaplanowany dzień. Może ktoś potrzebował właśnie tej jednej wiadomości, tej obecności, tego ciepła.

Coraz bardziej czuję, że dusza nie mówi głośno. Ona nie naciska. Ona szepcze. A my przez lata byliśmy uczeni słuchać wszystkiego poza nią.
Kiedy przestajesz chcieć wszystko rozumieć, Bóg zaczyna cię prowadzić.

I wtedy życie przestaje być walką.

Zaczyna być przepływem. Zaczyna smakować inaczej. Wolniej. Głębiej. Prawdziwiej.
I może właśnie po to tu jesteśmy, nie po to, żeby wszystko kontrolować, ale żeby nauczyć się ufać temu, co niewidzialne, a tak bardzo nasze.

Czasami jesteśmy jak złote rybki pływające w małym akwarium.Zachwycamy się światłem, które wpada przez szybę, uczymy się...
13/05/2026

Czasami jesteśmy jak złote rybki pływające w małym akwarium.Zachwycamy się światłem, które wpada przez szybę, uczymy się swoich bezpiecznych ścieżek, oswajamy granice i po czasie zaczynamy wierzyć, że to właśnie jest cały świat. Wierzymy dalej już nic nie istnieje, że tyle nam wolno, że tyle możemy.

A przecież ocean od zawsze czekał poza szkłem.

Najpiękniejsze ograniczenia są właśnie tymi, których nie widzimy.To te ciche szepty w podświadomości:
„to jest za trudne”,„na mnie to nie działa”,„nie zasługuję”,„tak już mam”.

I z czasem te słowa stają się ścianami.Niewidzialnymi, ale bardzo realnymi.

Prawda jest jednak niezwykle delikatna i wyzwalająca jednocześnie, no to my sami nadajemy znaczenie swojej rzeczywistości. To my codziennie decydujemy, czy wybieramy lęk czy zaufanie, zamknięcie czy przepływ, ograniczenie czy ekspansję.

Bo kiedy kobieta zaczyna zaglądać głębiej w siebie…kiedy z czułością odkrywa swoje przekonania, stare historie, odziedziczone schematy…wtedy dzieje się magia.

Nagle okazuje się, że drzwi nigdy nie były zamknięte.Że klatka była utkanym przez umysł snem.Że wolność nie przychodzi z zewnątrz, ona budzi się w nas.

I wtedy zaczynamy oddychać inaczej.
Lżej.
Prawdziwiej.

Zaczynamy czuć więcej radości, więcej życia, więcej siebie.Pozwalamy sobie marzyć szerzej, kochać głębiej, doświadczać pełniej.

Bo dusza nie została stworzona do życia w akwarium.Dusza została stworzona do oceanu.

———
Takie refleksje po wczorajszej superwizji 😇 - kontynuacji programu „Nowa Ja”

Kochana 🌙Są takie momenty w życiu, kiedy czujesz… że dalej nie da się już żyć tak jak wcześniej.  Że coś w Tobie woła o ...
06/05/2026

Kochana 🌙

Są takie momenty w życiu, kiedy czujesz… że dalej nie da się już żyć tak jak wcześniej.
Że coś w Tobie woła o prawdę. O głębię. O spotkanie ze sobą, nie tą „wygodną”, ale tą prawdziwą.

„Nowa ja”i nowa tożsamość zrodziła się właśnie z tego miejsca.

Z przestrzeni wielokrotnych pytań, wątpliwości i wewnętrznych rozmów:
czy naprawdę chcę wejść tak głęboko?
czy jestem gotowa przestać uciekać przed tym, co we mnie niewygodne?

Bo prawda jest taka, że lęk… jest niezwykle subtelny.
Potrafi przybierać różne maski.
Podszeptuje, zatrzymuje, czasem niemal niezauważalnie kieruje naszymi decyzjami.

I tak często zupełnie nieświadomie pozwalamy mu prowadzić nasze życie.

Aż do momentu…
kiedy zatrzymujemy się i odważamy się spojrzeć mu w oczy.

Nie po to, żeby z nim walczyć.
Ale po to, żeby go zobaczyć. Usłyszeć. Zrozumieć.

Bo właśnie tam w tym spotkaniu zaczyna się prawdziwa zmiana.
Cicha, ale głęboka. Delikatna, ale nieodwracalna.

Trzymiesięczny proces, który zakończył się z końcem kwietnia, był dla mnie czymś więcej niż programem.
Był żywym doświadczeniem transformacji dla każdej z nas, na swój unikalny sposób.

I dziś czuję to bardzo wyraźnie:
to jest praca, która jest potrzebna.

Potrzebna kobietom, które są gotowe zobaczyć siebie naprawdę.
Potrzebna tym, które czują, że ich życie może wyglądać inaczej prawdziwiej, pełniej, bliżej siebie.

Dlatego z ogromną czułością i wzruszeniem chcę Ci powiedzieć…
że już wkrótce rozpocznie się kolejna edycja.

I głęboko wierzę, że to dopiero początek tej drogi 🤍

To, co wydarza się w trakcie tych trzech miesięcy i 12 spotkań…
jest trudne do opisania słowami.
Ale jedno jest pewne to są zmiany, które zostają.

Poniżej zostawiam Ci słowa jednej z uczestniczek.
Niech jej doświadczenie stanie się dla Ciebie delikatnym zaproszeniem.

„W programie „Nowa Ja” Ania pokazuje inne podejście do lęku,przekonań.Uczy jak „rozbierać”trudne dla nas sytuacje.Spotkania co tydzień mobilizują do zatrzymania,zauważenia,możesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami i posłuchać innych.Po prostu,żyjesz bardziej świadomie.Nie zawsze zatrzymasz się od razu,ale następny raz jest już łatwiejszy.Masz możliwość zapytania na grupie na WhatsApp i dostajesz od Ani pytania pomocnicze,odpowiedzi i drogowskazy.

Ważne-jak coś Cię dotyka,to Ciebie dotyczy-nie szukamy „winy” w innych,tylko zaglądamy w głąb siebie.Narzędzia,które otrzymujesz zostają z Tobą na zawsze-oczywiście od Ciebie zależy,czy będziesz z nich korzystać,od Ciebie zależy czy podzielisz się sobą,czy zapytasz.

Podczas programu odkryłam lęki o których nie miałam pojęcia.Pytałam i dostawałam odpowiedzi.Jestem bardziej świadoma siebie,jestem bliżej ludzi.To był czas dany sobie, czas o zaufaniu,akceptacji,odpuszczeniu,o rezygnacji z walki.Teraz czuję więcej spokoju.Przez cały okres kursu czułam się zaopiekowana,każde moje zapytanie znalazło czułą odpowiedź.Teraz pozostaje korzystać na bieżąco ze zgromadzonej wiedzy,być ze sobą w kontakcie i zatrzymywać się gdy pojawiają się emocje.Stosować nowe podejście.

Dziękuję bardzo Tobie Aniu jak i Współuczestniczkom za tą piękną drogę do lekkości,do obfitości,do Boga.

Z Wdzięcznością-Mariola”

Są w życiu takie momenty, kiedy czujesz, że świat próbuje wcisnąć Cię w jedną z dwóch ról. Albo jesteś katem tym, który ...
03/05/2026

Są w życiu takie momenty, kiedy czujesz, że świat próbuje wcisnąć Cię w jedną z dwóch ról.
Albo jesteś katem tym, który rani, naciska, wymusza, kontroluje. Albo jesteś ofiarą tą, która znosi, milczy, cierpi i tłumaczy innych bardziej niż siebie.

I przez lata uczono nas, że to jedyne opcje. Że zawsze ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Że relacje to pole walki, a emocje to broń.

Ale gdzieś głęboko… Twoja dusza wie, że to nie jest prawda.

Bo istnieje trzecia droga.

Droga wyjścia z tej gry.

Droga, w której przestajesz identyfikować się zarówno z bólem zadawanym, jak i przyjmowanym. Droga, w której widzisz mechanizmy, ale nie pozwalasz im sobą rządzić. Droga, w której wybierasz świadomość zamiast reakcji.

To nie jest łatwe.

Bo wymaga odwagi, żeby przestać odpowiadać na atak atakiem.

Wymaga siły, żeby nie wchodzić w rolę tej, która zawsze „musi wytrzymać”. Wymaga ogromnej obecności, żeby zatrzymać się w środku emocjonalnej burzy i powiedzieć:

„Nie wybieram ani tego, ani tego. Wybieram siebie.”

To moment przebudzenia.

Zaczynasz dostrzegać, że wiele sytuacji to tylko powtarzające się schematy. Że ludzie często działają ze swoich ran, a nie ze swojej prawdy. I nagle przestajesz brać wszystko tak osobiście. Przestajesz walczyć o rację. Przestajesz udowadniać swoją wartość.

Zamiast tego… zaczynasz ją czuć.

I wtedy dzieje się coś niezwykłego.

Twoja energia się zmienia.Twoje reakcje się zmieniają.Twoje relacje się zmieniają.

Nie dlatego, że kontrolujesz innych ale dlatego, że przestajesz być dostępna dla tej gry.

To jest moment, w którym przestajesz być pionkiem.

Stajesz się obserwatorem.Twórcą.Istotą świadomą.

I choć czasem stare wzorce będą próbowały Cię wciągnąć z powrotem, pamiętaj:

Nie musisz wybierać między byciem silną kosztem innych a byciem cichą kosztem siebie.

Możesz wybrać spokój.Możesz wybrać granice.Możesz wybrać wolność.

I to jest najpotężniejsza decyzja, jaką możesz podjąć.

29/04/2026

Zamiast szukać szczęścia, zacznijmy szukać miłości w sobie.

Bo szczęście jest czymś, co przychodzi i odchodzi. Jest zależne od warunków, ludzi, zdarzeń. A miłość… miłość jest stanem bycia. Nie zewnętrznym doświadczeniem, ale wewnętrzną jakością obecności.

Zbyt często wychodzimy na zewnątrz, szukając tego, co od zawsze było w środku. Szukamy spełnienia w relacjach, w osiągnięciach, w uznaniu, w kontroli. A jednocześnie nosimy w sobie napięcie oceniania siebie, innych, świata. Krytykowania, porównywania, wymagania.

A przecież to wszystko oddala nas od tego, czego naprawdę pragniemy.

Droga miłości zaczyna się tam, gdzie kończy się osąd.

Tam, gdzie przestajemy pytać: „czy to wystarczające?”, „czy ja jestem wystarczająca?”, „czy inni są tacy, jak powinni być?”
I zaczynamy pytać inaczej: „czy mogę zobaczyć w tym człowieku światło?”, „czy mogę zobaczyć je w sobie?”

Miłość nie potrzebuje perfekcji.
Nie potrzebuje kontroli.
Nie potrzebuje warunków.

Ona potrzebuje obecności.

Wyrzekanie się oceniania nie oznacza, że przestajemy widzieć. Oznacza, że przestajemy separować. Przestajemy dzielić świat na lepszy i gorszy, na „ja” i „oni”, na „dobrze” i „źle” w sposób, który zamyka serce.

Bo kiedy serce się zamyka życie staje się walką.
A kiedy się otwiera życie staje się przepływem.

I być może właśnie na tym polega prawdziwa transformacja:
nie na tym, żeby stać się kimś „lepszym”,
ale żeby przestać oddzielać się od miłości, którą już jesteśmy.

Bo kiedy wybieramy drogę miłości każdego dnia, w małych decyzjach, w myślach, w reakcji, w spojrzeniu — coś się zmienia.

Nie świat od razu.
Ale sposób, w jaki go przeżywamy.

I wtedy okazuje się, że nie trzeba już tak desperacko szukać szczęścia.

Bo życie samo, prowadzone przez miłość, staje się spełnieniem.

A co myślicie o tym, żeby właśnie w tym temacie spotkać się w piątek na live i porozmawiać o drodze miłości?

Pozwalasz sobie przekraczać własne granice. Tłumaczysz partnera. Wchodzisz w walkę. Pragniesz go zmienić.I gdzieś w tym ...
28/04/2026

Pozwalasz sobie przekraczać własne granice. Tłumaczysz partnera. Wchodzisz w walkę. Pragniesz go zmienić.I gdzieś w tym wszystkim mówisz sobie: „Ja tylko chcę być szczęśliwa”.

Zatrzymaj się na chwilę i spójrz głębiej.

Jest w Tobie część, która bardzo wyraźnie czuje swoje powołanie. Czujesz, że Twoje życie może być pełne, spełnione, prawdziwe. Podążasz za tym. Robisz wszystko, by żyć w zgodzie ze sobą, a jednocześnie… druga część Ciebie nieustannie walczy.

To nie jest tylko walka wewnętrzna. Ona rozgrywa się także na zewnątrz w relacji z kimś bliskim.Może walczysz z jego kontrolą.Może próbujesz go zmienić, bo w głębi serca chcesz kogoś innego ale nie chcesz odejść.
Może tłumaczysz go i naginasz siebie, żeby było „spokojnie”.

Każda z tych reakcji ma jedno źródło.

To ta część Ciebie, która kiedyś nauczyła się, że nie może być sobą.
Że musi się dostosować, że musi być jakaś odpowiednia, cicha, grzeczna, wygodna, przebojowa … bo tylko wtedy będzie miłość. Tylko wtedy będzie bezpieczeństwo. Kiedy # naprawdę pokaże siebie… może zostać sama.

I choć mówisz sobie, że „czujesz”, że robisz wszystko dla szczęścia to nie jest prawdziwe czucie.To mechanizm.To strategia przetrwania.

Bo prawda jest taka: jesteś w walce.

Walczysz o zmianę drugiej osoby.Walczysz o swoje granice.Walczysz o spokój.Walczysz nawet o jego szczęście.

A kiedy walczysz… Twoja energia nie tworzy. Ona się broni.

I tu pojawia się najważniejsze pytanie:czy naprawdę chcesz dalej walczyć, czy chcesz zacząć żyć?

Bo życie nie wydarza się w walce.Życie wydarza się w zaufaniu.

Zaufaniu do siebie.Zaufaniu do tego, kim jesteś bez dostosowywania się.Zaufaniu, że nie musisz nikogo zmieniać, żeby mieć spełnione życie.

Twoja moc nie jest w kontrolowaniu rzeczywistości.Twoja moc jest w powrocie do siebie.

A kiedy naprawdę do siebie wracasz walka przestaje być potrzebna.

Po wielu miesiącach… wczoraj znów usiadłam w tej przestrzeni.  Po raz pierwszy od dawna, ustawienia online.Czekałam na t...
27/04/2026

Po wielu miesiącach… wczoraj znów usiadłam w tej przestrzeni.
Po raz pierwszy od dawna, ustawienia online.

Czekałam na ten dzień z ogromną czułością.
Bez presji. Bez strategii. Bez reklamy.
Tylko z cichym wewnętrznym „tak” i zaufaniem, że przyjdą dokładnie te osoby, które mają przyjść.

I przyszły. Osiem kobiet.
Każda z nich już kiedyś ze mną pracowała. Każda z nich wiedziała, że to nie jest „lekka podróż”.
To jest wejście tam, gdzie czasem nasza podświadomość robi wszystko, żebyśmy nie zobaczyły.
Tam, gdzie mechanizmy ochronne krzyczą: „nie patrz”, nawet jeśli cały świat pokazuje prawdę.

To były kobiety gotowe.
Gotowe czuć.
Gotowe zobaczyć.
Gotowe puścić.

I wydarzyło się coś niezwykłego…

Ten dzień pokazał mi, jak wygląda praca, kiedy znika napięcie.
Kiedy nie ma potrzeby udowadniania czegokolwiek.
Kiedy ego cichnie.
Kiedy nie ma walki.

Miał to być warsztat jak zawsze 6–7 godzin.
Trwał ponad 9.

Nie dlatego, że „trzeba było”.
Dlatego, że można było zostać głębiej.

Bo dla mnie najważniejsza jest jakość.
To, żeby każdy, kto miał w sobie odwagę przyjść i odsłonić swoje najtrudniejsze kawałki,
został naprawdę zaopiekowany.

Nie tylko przeze mnie.
Ale przez całą grupę.

I to było najpiękniejsze, to pole, które stworzyłyśmy razem.
Bezpieczne i prawdziwe.

Pod koniec dnia padły słowa, które mnie poruszyły:
„Spotykajmy się tak co dwa miesiące… w tym składzie… bo tu jest zaufanie. Bo tu jest prawda. Bo jesteśmy do siebie podobne.”

I wtedy przyszła do mnie bardzo głęboka refleksja…

My tak bardzo w życiu szukamy bezpieczeństwa.
Szukamy zaufania.
Chcemy się w końcu poczuć „u siebie”.

A jednocześnie nosimy w sobie tyle lęku, tyle napięcia, tyle walki…
że sami odcinamy się od tego, czego najbardziej pragniemy.

Bo prawda jest taka:
dopóki w nas jest walka, nie ma spokoju.

A kiedy ta walka zaczyna znikać…
pojawia się coś zupełnie innego.

Spokój.
Zgoda.
Autentyczność.

I wtedy życie… zaczyna nas prowadzić.

Nie mam jeszcze daty kolejnych ustawień.
I czuję, że już nie wrócę do starego rytmu, co tydzień, czasem dwa razy w weekend.

Teraz czuję inaczej.
Głębiej. Wolniej. Prawdziwiej.

Na pewno będę kontynuować.
Czuję, że to będzie przestrzeń spotkań, może dwa razy w miesiącu.

Bo wczoraj bardzo mocno poczułam jedno…

Jak ogromnym darem jest być narzędziem w rękach Boga.
Być w służbie.
Być prowadzoną przez coś większego.

I za to jestem po prostu… wdzięczna.
Dziękuję, że jesteś ♥️

Address

Idbury Close

Opening Hours

Monday 10:00 - 20:00
Tuesday 10:00 - 20:00
Wednesday 10:00 - 20:00
Thursday 10:00 - 20:00
Friday 10:00 - 20:00

Telephone

07555376105

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Flyhi Relax - Jest w Tobie M.O.C posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Flyhi Relax - Jest w Tobie M.O.C:

  • Want your business to be the top-listed Health & Beauty Business?

Share