Terapeutka Ewelina Piotrowska-Wituła

Appeler Itinéraire Contacter l'entreprise

Terapeutka Ewelina Piotrowska-Wituła Prowadzę terapię w języku polskim. Jestem z wykształcenia pedagogiem specjalny.
(1)

Jestem Polskim certyfikowanym terapeuta w zakresie terapii pedagogicznej,integracji sensorycznej oraz terapia ręki.

02/10/2026

RUCH, KTÓRY WSPIERA ROZWÓJ.

Podczas zajęć integracji sensorycznej nie chodzi o samo wykonywanie ćwiczeń. Każda aktywność ma swój cel terapeutyczny.

Poprzez ruch wspieramy m.in. równowagę, koordynację, świadomość własnego ciała, planowanie motoryczne, koncentrację oraz regulację sensoryczną.

Ruch jest narzędziem. Celem jest lepsze funkcjonowanie dziecka.

To, co dla nas wygląda jak zabawa, może być dla dziecka ważnym doświadczeniem wspierającym jego rozwój.

30/09/2026

❤️ NIE WYOBRAŻAM SOBIE INNEJ PRACY.

Ale nie dlatego, że ta praca jest łatwa.

Wręcz przeciwnie.

To praca, która wymaga ogromnego zaangażowania, cierpliwości, wiedzy, ale również wielu wyrzeczeń.

Wymaga ciągłego myślenia.
Obserwowania.
Analizowania.
I zadawania sobie pytania:

„Czego to dziecko potrzebuje ode mnie właśnie teraz?”

Bo czasami przychodzę na zajęcia z konkretnym pomysłem.

Mam przygotowany plan.
Wiem, co chciałabym zrobić.

A potem pojawia się dziecko i…

plan przestaje mieć znaczenie.

Bo dziecko nie współpracuje.

Nie dlatego, że „nie chce”.

Być może coś jest dla niego za trudne.
Być może jest zmęczone.
Być może jest przebodźcowane.
A może po prostu potrzebuje zupełnie innego sposobu dotarcia do niego.

I wtedy trzeba się zatrzymać.

Zmienić aktywność.
Zmienić sposób komunikacji.
Zmienić metodę.
Czasami zacząć od początku.

To wymaga elastyczności myślenia.

Nie ma jednego schematu, który działa na każde dziecko.

Każde dziecko jest inne.

Jedno potrzebuje ruchu.
Drugie ciszy.

Jedno potrzebuje słów.
Drugie odpowie gestem, spojrzeniem albo ruchem ciała.

Czasami komunikujemy się słowami.

A czasami trzeba nauczyć się słuchać tego, co dziecko mówi bez słów.

Dlatego ta praca nie kończy się wraz z końcem zajęć.

Bardzo często wychodzę z gabinetu i jeszcze długo myślę:

„Co mogę zrobić inaczej?”

„Jak mogę lepiej dotrzeć do tego dziecka?”

„Co pomoże mu zrobić kolejny krok?”

I właśnie dlatego ta praca tak bardzo mnie rozwija.

Uczy pokory.
Uczy cierpliwości.
Uczy, że nie zawsze od razu znajdziemy odpowiedź.

Ale przede wszystkim uczy mnie jednego:

Czasami trzeba zmienić drogę, a nie cel.

Cel pozostaje ten sam.

Chcemy pomóc dziecku rozwijać jego możliwości.
Chcemy, żeby było bardziej samodzielne.
Chcemy, żeby lepiej rozumiało siebie i otaczający je świat.

Chcemy też, żeby rodzic zobaczył nie tylko trudności, ale przede wszystkim możliwości swojego dziecka.

I właśnie te momenty dają mi największą satysfakcję.

Kiedy dziecko zrobi coś, czego wcześniej nie potrafiło.

Kiedy pojawia się pierwszy, nawet najmniejszy krok.

Kiedy rodzic mówi:

„Widzę zmianę.”

Czasami jest to naprawdę niewielka rzecz.

Ale dla tego dziecka i jego rodziny może oznaczać bardzo wiele.

I wtedy wiem, że warto było szukać.

Warto było zmienić aktywność.
Warto było spróbować innej metody.
Warto było nie poddać się po pierwszej, drugiej czy dziesiątej próbie.

Dlatego po tylu latach nadal mogę powiedzieć:

❤️ Nie wyobrażam sobie innej pracy.

Nie dlatego, że jest łatwa.

Tylko dlatego, że jest prawdziwa, wymagająca i daje mi poczucie, że to, co robię, ma znaczenie.

A największą nagrodą?

Uśmiech dziecka.
Duma rodzica.
I świadomość, że mogłam być małą częścią czyjejś ważnej drogi. ❤️

29/09/2026

CZASEM WYSTARCZY, ŻE KTOŚ JEST…

Wczoraj pisałam o mojej drodze zawodowej i o tym, jak wiele wydarzyło się przez te wszystkie lata.

Dziś pomyślałam o jednej osobie, która była obok mnie od samego początku.

Wtedy był moim partnerem.
Dziś jest moim mężem.

Był przy mnie przed egzaminami, w chwilach stresu i zwątpienia.

Często wystarczyło jedno:

„Dasz radę. Nie poddawaj się.”

Nie zawsze potrzebujemy wielkich słów ani wielkich gestów.

Czasami wystarczy po prostu mieć obok siebie kogoś, kto wierzy, że damy radę.
I za tę obecność jestem bardzo wdzięczna.

MOJA DROGA ZACZĘŁA SIĘ OD DZIECKA…Czasami zatrzymuję się na chwilę i myślę o tym, jak długa droga doprowadziła mnie do m...
28/09/2026

MOJA DROGA ZACZĘŁA SIĘ OD DZIECKA…

Czasami zatrzymuję się na chwilę i myślę o tym, jak długa droga doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj.

I wiecie co?
Ona wcale nie zaczęła się od dyplomu.
Nie zaczęła się od gabinetu.
Nie zaczęła się od słowa „terapeuta”.

Zaczęła się, kiedy miałam 17 lat.
Wtedy rozpoczęłam wolontariat w Fundacji OPOKA oraz w świetlicy przy kościele pw. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus.
To właśnie tam po raz pierwszy spotkałam dzieci, które potrzebowały czegoś więcej niż tylko obecności drugiego człowieka.
Potrzebowały uwagi.
Cierpliwości.
Bezpieczeństwa.
Zrozumienia.

Potrzebowały kogoś, kto zobaczy w nich przede wszystkim dziecko, a nie problem.
Miały swoje trudności w codziennym funkcjonowaniu, komunikowaniu się, relacjach społecznych. Każde z nich miało swoją historię, swoje potrzeby i swój sposób przeżywania świata.

Miałam wtedy zaledwie 17 lat.
Nie miałam jeszcze wiedzy, doświadczenia ani kwalifikacji, które mam dzisiaj.

Miałam za to ogromną chęć bycia obok.
I chyba właśnie wtedy zaczęła się moja droga.

Nie wiedziałam jeszcze, dokąd mnie zaprowadzi.
Ale coś we mnie zostało.
Później ukończyłam studia i rozpoczęłam pracę w żłobku.
I choć mogłoby się wydawać, że była to zupełnie inna praca, nauczyła mnie bardzo wiele.
Karmienie.
Pielęgnacja.
Pierwsze kroki.
Pierwsze słowa.
Zabawa.
Przytulenie.
Łzy i śmiech.
Nauczyłam się wtedy, że małe dziecko nie potrzebuje wielkich słów.
Potrzebuje obecności, bezpieczeństwa i dorosłego, który potrafi dostrzec jego potrzeby.
Później przyszedł czas na przedszkole integracyjne i pracę jako pedagog specjalny.

I tutaj moja perspektywa zaczęła zmieniać się jeszcze bardziej.
Poznałam dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Ich trudności.
Możliwości.
Lęki.
Radości.
I ogromny potencjał.
Zrozumiałam, że za zachowaniem dziecka bardzo często kryje się coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać.
Że za krzykiem może kryć się bezradność.
Za wycofaniem – lęk.
Za odmową – trudność.

A za zachowaniem, które dorosłemu może wydawać się „niegrzeczne”, może kryć się potrzeba, której dziecko nie potrafi jeszcze inaczej zakomunikować.
A potem rozpoczęła się kolejna część mojej drogi — praca w Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej „Sensitiva”.
To był kolejny bardzo ważny etap mojego rozwoju zawodowego.
Pracowałam z dziećmi z różnymi trudnościami i niepełnosprawnościami, w tym z dziećmi w spektrum autyzmu, wspierając ich rozwój i prowadząc działania terapeutyczne.

To właśnie tam jeszcze mocniej zobaczyłam, jak ważne jest indywidualne podejście do każdego dziecka — jego możliwości, potrzeb, tempa rozwoju i sposobu komunikowania się ze światem.
I właśnie tam nauczyłam się kolejnej bardzo ważnej rzeczy:
dziecka nie można wspierać w pojedynkę.
Potrzebny jest terapeuta.
Potrzebny jest rodzic.
Potrzebny jest nauczyciel.
Potrzebny jest cały zespół.

Bo kiedy wszyscy zaczynamy „grać do jednej bramki”, dziecko otrzymuje coś niezwykle ważnego — spójne wsparcie.

Moja droga zawodowa zaprowadziła mnie również do Wielkiej Brytanii.
Tutaj rozpoczęłam kolejny etap pracy z dziećmi i ich rodzinami.
Pracuję jako pedagog specjalny w Helpee – Centrum Terapii, a także jako nauczyciel w Polskiej Szkole Sobotniej im. Bł. Franciszki Siedliskiej.
Miałam również możliwość pracować jako terapeuta w Integracyjnym Wagoniku – gdzie współpracowałam z innym terapeutą.
To doświadczenie po raz kolejny pokazało mi, jak ogromną wartość ma współpraca między specjalistami, wymiana doświadczeń i wspólne szukanie najlepszych sposobów wspierania dziecka.

Od 6 lat pracuję również we własnym gabinecie, gdzie spotykam się z dziećmi i ich rodzicami.
To właśnie tutaj mogę łączyć doświadczenia zdobywane przez wszystkie wcześniejsze lata.
Każde miejsce, każda praca, każde dziecko i każda rodzina zostawiły we mnie coś ważnego.
Przez te wszystkie lata spotkałam setki dzieci.
Każde inne.
Każde wyjątkowe.
Każde ze swoją historią.
I każde nauczyło mnie czegoś innego.

Ale chyba najważniejszej rzeczy nauczyłam się właśnie od nich:
żeby nie patrzeć tylko na zachowanie.
Żeby próbować zobaczyć, co znajduje się pod nim.

Dziś, kiedy pracuję z dzieckiem, bardzo często patrzę na sytuację z dwóch stron.
Z perspektywy terapeuty.
Ale również z perspektywy rodzica.
Bo wiem, jak bardzo rodzicowi zależy.
Wiem, ile może kosztować go szukanie odpowiedzi.

I wiem, jak trudno czasami patrzeć, kiedy własne dziecko czegoś nie potrafi, czegoś się boi albo nie radzi sobie z czymś, co dla innych wydaje się takie proste.
Dlatego przez lata wiele razy stawałam po stronie dziecka.

Nie po to, żeby usprawiedliwiać każde zachowanie.
Ale po to, żeby spróbować je zrozumieć.
Żeby powiedzieć:
„Zobaczmy, dlaczego ono tak reaguje.”
„Zastanówmy się, czego potrzebuje.”
„Poszukajmy rozwiązania.”
Bo dziecko nie zawsze potrafi powiedzieć:
„Jest mi trudno.”
„Nie rozumiem.”
„Boję się.”
„Za dużo się dzieje.”
„Potrzebuję pomocy.”
Czasami mówi to swoim zachowaniem.
A naszym zadaniem jest nauczyć się ten język rozumieć.

Dziś wiem też, że ta praca nie jest łatwa.
Wymaga ogromnego zaangażowania, cierpliwości, wiedzy, ale również elastyczności myślenia.
Czasami przychodzę na zajęcia z konkretnym planem.
Mam przygotowaną aktywność.
Wiem, co chciałabym zrobić.
A potem pojawia się dziecko i okazuje się, że…
plan trzeba zmienić.
Bo dziecko nie współpracuje.
Może być zmęczone.
Przebodźcowane.
Może coś być dla niego za trudne.
Może potrzebować zupełnie innego sposobu komunikacji.
I wtedy trzeba się zatrzymać.
Zmienić aktywność.
Zmienić metodę.
Zmienić sposób komunikowania się.
Czasami trzeba nauczyć się słuchać nie tylko słów, ale również gestu, spojrzenia, ruchu czy zachowania dziecka.
To wymaga ciągłego obserwowania, analizowania i szukania odpowiedzi:
„Czego to dziecko potrzebuje ode mnie właśnie teraz?”
I chyba właśnie dlatego ta praca tak bardzo mnie rozwija.
Uczy pokory.
Uczy cierpliwości.
Uczy, że nie zawsze od razu znajdziemy odpowiedź.

Ale przede wszystkim uczy mnie, że czasami trzeba zmienić drogę, a nie cel.
Dzisiaj jestem pedagogiem specjalnym, terapeutą integracji sensorycznej, terapeutą ręki i terapeutą Treningu Umiejętności Społecznych.

Ale zanim zostałam terapeutą, byłam po prostu 17-letnią dziewczyną, która usiadła obok dziecka i chciała mu pomóc.
I chyba właśnie od tego wszystko się zaczęło.

Dzisiaj wiem, że zawód można zdobyć.
Kolejne kursy można ukończyć.
Kolejne kwalifikacje można uzyskać.
Ale wrażliwości na drugiego człowieka trzeba uczyć się całe życie.
I właśnie tego nauczyły mnie dzieci.
Najwięcej.

A po tylu latach wiem jeszcze jedno…
Nie wyobrażam sobie innej pracy.
Bo ta praca daje mi coś, czego trudno znaleźć gdziekolwiek indziej.
Daje mi radość z małych kroków.
Wzruszenie z wielkich osiągnięć.
Satysfakcję, kiedy dziecko pokonuje własną trudność.
I ogromną radość, kiedy rodzic zaczyna dostrzegać możliwości swojego dziecka.
Czasami największym sukcesem jest rzecz, która dla kogoś z zewnątrz wydaje się zupełnie mała.
Ale ja wiem, ile pracy, emocji, prób i łez może się za nią kryć.
I chyba właśnie dlatego wciąż jestem na tej drodze.
Bo gdzieś pomiędzy terapią, diagnozą, ćwiczeniami, rozmowami z rodzicami i codziennymi wyzwaniami znalazłam coś bardzo ważnego.
Poczucie, że to, co robię, ma znaczenie.
I jeśli mogę być dla choć jednego dziecka osobą, która pomoże mu zrobić kolejny krok…
Jeśli mogę być dla choć jednego rodzica tym małym światełkiem w tunelu, które przypomni mu, że nie jest sam i że warto szukać kolejnych możliwości…
to wiem, że moja droga ma sens.

Miałam 17 lat, kiedy usiadłam obok pierwszego dziecka.
Nie wiedziałam wtedy, że właśnie zaczynam swoją życiową drogę.
Dziś wiem.
To dzieci nauczyły mnie patrzeć.
Nauczyły mnie słuchać.
Nauczyły mnie rozumieć.
I nauczyły mnie, że czasami największa zmiana zaczyna się od bardzo małego kroku.
I za tę lekcję jestem im wdzięczna.

25/09/2026

REFLEKSJE TERAPEUTY I MAMY.

Czy terapeuta może nauczyć się czegoś od dziecka?

Dziś wiem, że zdecydowanie tak.
Jestem pedagogiem specjalnym, terapeutą integracji sensorycznej, terapeutą ręki i terapeutą Treningu Umiejętności Społecznych.

Od wielu lat pracuję z dziećmi.

Ale jestem też mamą dwójki wspaniałych dzieci.

I zarówno macierzyństwo, jak i moja praca nauczyły mnie patrzeć na dzieci jeszcze uważniej.
Pamiętam chłopca, z którym pracowałam w pierwszych miesiącach mojej pracy zawodowej. Był bardzo wrażliwy na zapachy. Dopiero z czasem dowiedziałam się, że jego reakcje były związane z dużą nadwrażliwością węchową.
To doświadczenie bardzo dużo mnie nauczyło.

Zrozumiałam, że zapach perfum, kosmetyków czy innych produktów, który dla mnie może być zupełnie neutralny, dla dziecka może być bardzo intensywnym i trudnym doświadczeniem.

To właśnie dzięki niemu zaczęłam unikać intensywnych perfum w pracy.

Nie dlatego, że każde dziecko będzie reagowało na zapach w taki sam sposób.
Ale dlatego, że nauczyłam się zwracać uwagę na to, czego wcześniej mogłam nie dostrzegać.

I ta lekcja została ze mną do dziś.
Bo za zachowaniem dziecka bardzo często kryje się coś więcej.

„Nie chce” nie zawsze oznacza „nie chce”.
Czasami oznacza:
„Nie potrafię”.
„To jest dla mnie za trudne”.
„Nie rozumiem”.
„Coś mnie przytłacza”.
„Potrzebuję pomocy”.
„Potrzebuję chwili”.
Dlatego dziś, zanim zapytam:
„Dlaczego on tak się zachowuje?”
staram się zapytać:
„Co ten sposób zachowania próbuje mi powiedzieć?”
To niewielka zmiana w pytaniu.
Ale może całkowicie zmienić sposób, w jaki patrzymy na dziecko.

Za zachowaniem warto zobaczyć człowieka.

I chyba właśnie tego uczą mnie dzieci przez wszystkie lata mojej pracy:
najpierw obserwuj, potem próbuj zrozumieć, a dopiero później wymagaj.

A Ty?
Czy zdarzyło Ci się kiedyś odkryć, że zachowanie dziecka miało zupełnie inną przyczynę, niż początkowo myślałaś/myślałeś?












PO CAŁYM DNIU PRACY… CHWILA TYLKO DLA MNIE. 🌿📖Ciepła herbatka, bardzo dobra książka i jeszcze ciepły, przyjemny dzień. 🫖...
23/09/2026

PO CAŁYM DNIU PRACY… CHWILA TYLKO DLA MNIE. 🌿📖

Ciepła herbatka, bardzo dobra książka i jeszcze ciepły, przyjemny dzień. 🫖☀️
Czasami naprawdę nie potrzeba wiele, żeby na chwilę się zatrzymać.

Praca terapeutyczna daje mi ogromną satysfakcję, ale wymaga też dużo energii – każdego dnia daję jej sporą część dzieciom, rodzicom i swojej pracy. Dlatego takie chwile odpoczynku są dla mnie bardzo ważne.

Skoro pogoda nadal pozwala, warto wyjść na świeże powietrze, usiąść wygodnie, odłożyć na chwilę obowiązki i po prostu… pobyć ze sobą.

A dobra literatura? To dla mnie nie tylko odpoczynek.
To również nowa wiedza, nowe inspiracje i nowe możliwości – zarówno w pracy, jak i w spojrzeniu na dziecko. 📚

Bo żeby każdego dnia dawać innym swoją energię, wiedzę i zaangażowanie, trzeba czasem zatrzymać się i naładować własne baterie.

Dobra książka = nowa inspiracja = nowe możliwości. 📖✨

TERAPEUTKA SI PO DRUGIEJ STRONIE BIURKA… 🪑📚Rodzic widzi 55 minut terapii i kilka minut rozmowy na temat tego, jak dzieck...
22/09/2026

TERAPEUTKA SI PO DRUGIEJ STRONIE BIURKA… 🪑📚

Rodzic widzi 55 minut terapii i kilka minut rozmowy na temat tego, jak dziecko funkcjonowało podczas zajęć.
Ale moja praca nie kończy się w momencie, kiedy dziecko wychodzi z gabinetu.

Często właśnie wtedy zaczyna się ta część pracy, której rodzic już nie widzi.
Siadam przy biurku, wracam myślami do zajęć, przeglądam notatki, książki i materiały. Analizuję przebieg spotkania i przygotowuję kolejne zajęcia.

Zastanawiam się:

🔹 Co dzisiaj było dla dziecka łatwe?
🔹 Co sprawiło mu trudność?
🔹 Jak reagowało na poszczególne aktywności?
🔹 Czy poziom trudności był odpowiednio dobrany?
🔹 Jakie potrzeby dziecka były dziś szczególnie widoczne?
🔹 Nad czym warto pracować podczas kolejnych spotkań?

Bo terapia nie powinna być przypadkowym zestawem ćwiczeń.
Aktywności dobieram świadomie, zgodnie z celami terapii, możliwościami oraz aktualnymi potrzebami dziecka.

Czasami rodzic widzi dziecko, które huśta się, skacze, przechodzi po ścieżce sensorycznej czy wykonuje zadania przy stoliku.

Ja w tym samym czasie obserwuję jego reakcje, sposób wykonywania zadania, koordynację, równowagę, planowanie ruchu, pracę rąk, uwagę oraz sposób reagowania na bodźce.

A później zastanawiam się, co możemy zrobić dalej.
Dlatego praca terapeuty to nie tylko czas spędzony z dzieckiem w gabinecie.
To również obserwacja.
To analiza.
To przygotowanie.
To planowanie.

To ciągłe poszerzanie wiedzy.
Czasami więc, kiedy widzicie mnie po pracy siedzącą przy biurku z książkami, notatkami i materiałami, możecie pomyśleć:
„Ona jeszcze pracuje?”
Tak.

Bo za każdymi zajęciami stoi dużo więcej, niż widać na pierwszy rzut oka.
Dobra terapia zaczyna się od poznania dziecka, a rozwija poprzez uważną obserwację, analizę i świadome planowanie kolejnych kroków.

21/09/2026

TERAPIA INTEGRACJI SENSORYCZNEJ
✋ + TERAPIA RĘKI
Małe kroki – wielkie możliwości!
Podczas zajęć dziecko nie tylko się bawi.
Każda aktywność ma określony cel terapeutyczny.

🔵 RUCH I RÓWNOWAGA
Ćwiczenia na niestabilnym podłożu wspierają rozwój równowagi, stabilizacji posturalnej, koordynacji oraz planowania ruchu.

🟢 CZUCIE GŁĘBOKIE I KONTROLA CIAŁA
Aktywności z wykorzystaniem piłki, niestabilnego podłoża oraz odpowiednio dobranego obciążenia dostarczają bodźców proprioceptywnych i wspierają rozwój świadomości własnego ciała.

🟡 KOORDYNACJA WZROKOWO-RUCHOWA
Łączenie ruchu, kontroli wzrokowej i działania rąk rozwija precyzję oraz organizację wykonywanego zadania.
🟠 MOTORYKA MAŁA

Manipulowanie drobnymi elementami, chwytanie, przekładanie, sortowanie i dopasowywanie wspierają sprawność dłoni oraz przygotowują rękę do bardziej precyzyjnych czynności.

🟣 SIŁA I STABILIZACJA DŁONI
Ćwiczenia angażujące dłonie i palce wspierają rozwój siły mięśniowej, stabilizacji nadgarstka oraz funkcjonalnego chwytu.

🌸 DOTYK I MANIPULACJA
Różnorodne faktury i materiały dostarczają doświadczeń dotykowych oraz zachęcają dziecko do aktywnego poznawania otoczenia.

❤️ KONCENTRACJA I SAMOREGULACJA
Odpowiednio dobrane aktywności pomagają dziecku angażować uwagę, organizować działanie i stopniowo wydłużać czas skupienia na zadaniu.

⭐ PLANOWANIE RUCHU
Przejście przez tor aktywności, utrzymanie pozycji, wykonanie określonej sekwencji ruchów i dostosowanie siły wymagają planowania oraz organizacji działania.

✋ TERAPIA RĘKI TO NIE TYLKO ĆWICZENIA DŁONI
Sprawna ręka potrzebuje stabilnej postawy, odpowiedniej kontroli ciała, koordynacji obu stron ciała, odpowiedniego napięcia mięśniowego oraz możliwości przetwarzania informacji sensorycznych.
Dlatego podczas zajęć łączymy pracę nad motoryką dużą i małą, koordynacją, czuciem głębokim, równowagą, planowaniem ruchu oraz sprawnością manualną.

Każda aktywność ma znaczenie.
Każdy ruch jest doświadczeniem.
Każdy mały krok może prowadzić do większej samodzielności.

Terapia Integracji Sensorycznej + Terapia Ręki

Ruch • Czucie • Koordynacja • Sprawność • Samodzielność















Adresse

9 Cottage Close
Democratic Republic Of The

Heures d'ouverture

Lundi 09:00 - 15:00
Mardi 09:00 - 15:00
Mercredi 10:00 - 17:00
Jeudi 10:00 - 13:00
Vendredi 11:00 - 18:00
Samedi 08:00 - 16:00
Dimanche 00:00 - 16:00

Téléphone

+447500887659

Site Web

Notifications

Soyez le premier à savoir et laissez-nous vous envoyer un courriel lorsque Terapeutka Ewelina Piotrowska-Wituła publie des nouvelles et des promotions. Votre adresse e-mail ne sera pas utilisée à d'autres fins, et vous pouvez vous désabonner à tout moment.

Contacter L'entreprise

Envoyer un message à Terapeutka Ewelina Piotrowska-Wituła:

Raccourcis

Partager