06/06/2026
Kochani, ktoś ostatnio zadał mi pytanie:
„Afirmuję codziennie i dalej nic się nie zmienia. Wszyscy tak bardzo reklamują afirmacje, więc dlaczego u mnie to nie działa?”
I wiecie co? To jest bardzo ważne pytanie.
Afirmacje są pięknym narzędziem. Mogą pomóc nam zmienić sposób myślenia, podnieść energię, skierować uwagę na to, czego naprawdę pragniemy. Ale sama afirmacja, bez działania, bardzo często pozostaje tylko ładnym zdaniem powtarzanym każdego dnia.
Bo możesz mówić codziennie:
„Przyciągam obfitość.”
Ale jeśli siedzisz na fotelu, nie podejmujesz decyzji, nie szukasz możliwości, nie rozwijasz się i nie robisz żadnego kroku do przodu, to samo powtarzanie słów nie zmieni Twojego życia.
Możesz mówić:
„Jestem gotowa na miłość.”
Ale jeśli serce jest nadal zamknięte, jeśli trzymasz się starego bólu, jeśli boisz się zaufać, to afirmacja pokaże Ci tylko kierunek, ale nie wykona za Ciebie wewnętrznej pracy.
Możesz mówić:
„Jestem zdrowa, silna i pełna energii.”
Ale jeśli nie dbasz o ciało, nie odpoczywasz, nie karmisz siebie dobrą energią i ciągle żyjesz w stresie, to ciało będzie potrzebowało czegoś więcej niż samych słów.
Afirmacja to nie magiczne zaklęcie.
Afirmacja to intencja.
To przypomnienie.
To zasianie ziarna.
Ale ziarno trzeba podlewać.
A podlewaniem jest działanie.
Podlewaniem jest decyzja.
Podlewaniem jest zmiana nawyków.
Podlewaniem jest odwaga, żeby zrobić coś inaczej niż do tej pory.
Pokażę Wam to na swoim przykładzie.
Jako mała dziewczynka marzyłam o wielkich rzeczach. Czułam w sobie, że jestem tutaj po coś więcej. Że mam w sobie coś, czym kiedyś będę mogła dzielić się ze światem.
Ale życie potoczyło się różnie.
Przyszły doświadczenia, lęki, obowiązki i oczekiwania innych ludzi. Przez długi czas bałam się tego, co powiedzą inni. Bałam się oceny. Bałam się, że to, co czuję, to, co robię i to, w co wierzę, nie dla każdego będzie zrozumiałe.
I żyjąc w tym lęku, moje życie zaczęło iść w zupełnie innym kierunku niż ten, który czułam głęboko w sercu.
Ale gdzieś w środku ta prawda cały czas była.
Ten cichy głos, który mówił:
„To nie jest jeszcze wszystko.”
„Masz w sobie więcej.”
„Nie przyszłaś tutaj tylko po to, żeby spełniać oczekiwania innych.”
I przyszedł taki moment, w którym powiedziałam: dość.
Dość życia pod cudze wyobrażenia.
Dość tłumaczenia się ze swoich marzeń.
Dość pomniejszania siebie tylko dlatego, że ktoś może tego nie zrozumieć.
Dość stania w miejscu, kiedy moja dusza wołała mnie do czegoś większego.
Powiedziałam sobie:
„Mam w sobie siłę, żeby wyjść do świata.”
„Mam prawo mówić o tym, co kocham.”
„Mam prawo iść swoją drogą.”
„Mam prawo spełniać swoje marzenia.”
Ale wiecie co?
To nie stało się od razu.
To nie było tak, że jednego dnia wypowiedziałam afirmację, a następnego wszystko samo się ułożyło.
W mojej głowie były obrazy tego, kim chcę być, co chcę robić i jak chcę pomagać innym. Widziałam siebie, swoją drogę, swoją misję, swoją przyszłość. Ale za tymi obrazami musiało pójść działanie.
Były szkolenia.
Były godziny nauki.
Były nieprzespane noce.
Była praca nad sobą.
Było przebudzenie świadomości.
Było wychodzenie poza własny lęk.
Były momenty zwątpienia.
Były łzy, których nikt nie widział.
Nikt nie widział wszystkiego.
Nikt nie widział, ile mnie to czasem kosztowało.
Nikt nie widział walki, którą toczyłam sama ze sobą.
Nikt nie widział tych chwil, kiedy miałam ochotę się poddać, ale coś we mnie mówiło:
„Jeszcze jeden krok.”
I dziś spełniam swoje marzenie.
Moim marzeniem było zostać prelegentką. Stanąć przed ludźmi i mówić o tym, co kocham. Dzielić się tym, co czuję. Pomagać innym przez swoje doświadczenie, wiedzę, świadomość i serce.
Moim marzeniem było również to, aby kiedyś dostać nagrodę za swoją pracę. Nie tylko jako symbol uznania, ale jako znak, że ta droga, którą wybrałam, miała sens.
I to marzenie sie spełnia 12 czerwca na Forum I Gali woman power.
I dziś wiem jedno.
Afirmacje są piękne.
Marzenia są ważne.
Wizja jest potrzebna.
Ale trzeba też wstać z fotela.
Trzeba zrobić pierwszy krok.
Potem drugi.
Potem kolejny.
Nawet jeśli się boisz.
Nawet jeśli inni nie rozumieją.
Nawet jeśli jeszcze nie widzisz efektów.
Nawet jeśli droga kosztuje Cię więcej, niż ktokolwiek widzi.
Bo życie zaczyna się zmieniać wtedy, kiedy Ty zaczynasz działać inaczej niż do tej pory.
Wszechświat, Bóg, energia, życie, nazwij to jak chcesz, bardzo często odpowiadają na nasz ruch.
Kiedy pokazujesz, że jesteś gotowa nie tylko mówić, ale też działać, wtedy zaczyna zmieniać się rzeczywistość.
Nie chodzi o to, żeby cisnąć na siłę.
Nie chodzi o to, żeby walczyć ze sobą każdego dnia.
Chodzi o to, żeby być w zgodzie ze sobą i jednocześnie robić małe kroki.
Jedna decyzja.
Jedna rozmowa.
Jedno szkolenie.
Jedna zmiana.
Jedno „nie” tam, gdzie kiedyś mówiłaś „tak”.
Jedno „tak” tam, gdzie kiedyś zatrzymywał Cię strach.
Kochani, działajmy.
Nie tylko mówmy o marzeniach.
Nie tylko zapisujmy je w notesach.
Nie tylko powtarzajmy afirmacje.
Idźmy za nimi.
Bo jeśli coś naprawdę woła Cię od środka, to znaczy, że ta droga nie pojawiła się w Tobie przypadkiem.
Afirmuj.
Wierz.
Pracuj nad sobą.
I rób krok za krokiem to, co prowadzi Cię do Twojego wymarzonego życia.
WOMAN POWER Polska
Gala Woman Power