29/05/2026
Po przyjeździe do Holandii zauważyłam wyraźną różnicę w podejściu do medycyny estetycznej i zabiegów na twarz.
Coraz częściej wykonują je osoby po krótkich kursach, bez pełnego wykształcenia kierunkowego, które obejmowałoby anatomię, powikłania i realne ryzyko zabiegów iniekcyjnych. A mówimy przecież o procedurach, które mają bezpośredni wpływ na zdrowie i wygląd.
Mało mówi się o konsekwencjach — migracjach preparatów, asymetriach czy powikłaniach, które nie zawsze są odwracalne. Warto też pamiętać, że botoks jest lekiem na receptę i powinien być wykonywany wyłącznie przez lekarza.Wiec najczęściej Panie oferujące taki zabieg mają go z Chin..preparat bez certyfikacji i w razie problemów klientki zostają pozostawione same sobie. Tu nawet brak efektu nie jest problemem- to pół biedy..ale opadnięcie powieki, asymetria to jest problem. Ja takich zabiegów nie wykonuję.
Kiedyś zawód kosmetyczki był ściśle związany z edukacją, praktyką i egzaminem państwowym. Dziś próg wejścia jest znacznie niższy, co rodzi pytania o standardy i bezpieczeństwo.
I tak — problemem są nie tylko osoby, które wykonują te zabiegi bez pełnych kompetencji, ale też fakt, że wiele kobiet świadomie wybiera takie miejsca, kierując się ceną lub szybkim efektem, często nie zdając sobie sprawy z ryzyka.
Dlatego moja droga zawodowa nie zmierza w kierunku „szybkich efektów”.
Stawiam na świadomą pielęgnację, naturalność i pracę z twarzą w sposób, który wspiera jej zdrowie, a nie je zaburza.