20/08/2026
„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, na co trafisz.”
W ostatnich miesiącach musiałem przeanalizować, jaką drogą zawodową chcę dalej podążać. W ostatnich dniach podjąłem ważną dla siebie decyzję.
Przez ostatnie 15 lat prowadziłem własną praktykę fizjoterapeutyczną i jednocześnie kształciłem — a przynajmniej starałem się wykształcić — kolejne pokolenia techników masażystów. Od ponad 8 lat byłem zatrudniony w szkolnictwie publicznym.
Razem z moją koleżanką, dr Katarzyna Jerka (serdecznie dziękuję za współpracę i mentoring) unowocześniliśmy i doszlifowaliśmy sposób nauczania na kierunku technik masażysta. Dzięki naszej pracy i zaangażowaniu słuchaczy osiągnęliśmy naprawdę dobre wyniki.
W ciągu ostatnich 4 lat wszyscy słuchacze kończący kierunek — około 30–40 osób — zdali państwowy egzamin zawodowy. Kilka osób uzyskało 100% wyniku. W ciągu ostatnich 6 lat tylko jedna, słownie: jedna osoba, nie zdała części teoretycznej. Pozostałe egzaminy również kończyły się 100% zdawalnością.
Trudno o lepszy dowód, że ta praca miała sens.
Niestety, sposób organizacji szkolnictwa i zatrudniania nauczycieli w ostatnim czasie sprawił, że przestałem czuć się w tym systemie bezpiecznie. Nie chodzi mi wyłącznie o kwestie finansowe. Bardziej o poczucie stabilności i możliwość spokojnego planowania swojej pracy.
Dlatego w tym roku powiedziałem: STOP szkole i sięgnąłem po kolejną czekoladkę.
Ta decyzja nie była łatwa. I nadal nie jestem z nią w 100% pogodzony.
Przez lata dzieliłem swój zawodowy czas pomiędzy szkołę i gabinet. Teraz ten układ się zmienia.
I chyba właśnie tutaj dostrzegam największy plus tej decyzji.
W ostatnich latach coraz więcej moich pacjentów zaczęło doceniać sposób, w jaki pracuję. Zależy mi na rzetelnej diagnostyce, ale nie chcę patrzeć na człowieka wyłącznie przez pryzmat tego, co dzieje się w jego układzie ruchu.
Za bólem, ograniczeniem ruchu czy utratą sprawności stoi przecież konkretny człowiek.
Człowiek, który może bać się o swoją przyszłość. Martwić się, czy wróci do pracy. Nie wiedzieć, czy będzie mógł uprawiać sport, bawić się z dziećmi albo po prostu normalnie funkcjonować.
Chcę zrozumieć nie tylko, na czym polega problem w jego ciele, ale także jak ten problem wpływa na jego życie i jak sobie z nim radzi.
Dziś mogę w znacznie większym stopniu skupić się właśnie na tym.
Nie w 100%.
W 99%. 🙂
Nadal zamierzam prowadzić szkolenia branżowe dla masażystów i fizjoterapeutów. Nie wyobrażam sobie całkowitego rozstania z dydaktyką.
Ale od tego roku szkolnego będę miał więcej czasu na pracę w gabinecie.
Jeżeli więc szukacie fizjoterapeuty, który poświęci Wam swoją uwagę i będzie chciał naprawdę zrozumieć Wasz problem — nie tylko od strony mechanicznej, ale również z perspektywy człowieka, który z tym problemem żyje — będę miał dla Was więcej czasu.
A co przyniosą kolejne miesiące?
Tego, jak powiedział Forrest Gump, nigdy nie wiadomo. 🙂