08/05/2026
„Gdy ciało choruje…”
Czasem ciało mówi to, czego nie zdążyliśmy wypowiedzieć.
Zatrzymuje nas wtedy, gdy za długo biegliśmy wbrew sobie.
Krzyczy bólem tam, gdzie przez lata szeptaliśmy „dam radę”, „to nic takiego”, „inni mają gorzej”.
Choroba nie jest karą. Często jest sygnałem.
Sygnałem, że coś w nas woła o uwagę.
Że jakaś potrzeba została zignorowana.
Że emocje – niewyrażone, stłumione, odłożone „na później” zaczęły szukać innej drogi.
Bo emocje nie znikają. One zmieniają formę.
Złość może zamienić się w napięcie mięśni.
Lęk w problemy z oddechem.
Smutek w chroniczne zmęczenie.
Przeciążenie – w wypalenie i bezsilność.
Nasze ciało nie działa przeciwko nam.
Ono próbuje nas chronić.
Tylko czasem robi to w sposób, który trudno zrozumieć.
Kiedy ignorujemy swoje potrzeby – odpoczynku, bezpieczeństwa, bliskości, granic – uruchamiamy strategie radzenia sobie, które pomagają… ale tylko na chwilę.
To mogą być strategie nieadaptacyjne:
– udawanie, że wszystko jest w porządku,
– zagłuszanie emocji pracą lub obowiązkami,
– odcinanie się od ciała („muszę to przetrwać”),
– nadmierna kontrola albo całkowite poddanie się bezradności,
– bagatelizowanie sygnałów („to tylko stres”).
One często działają szybko.
Ale koszt jest wysoki – ciało zaczyna mówić coraz głośniej.
Z czasem możemy uczyć się innych sposobów – bardziej wspierających, adaptacyjnych:
– zatrzymania się i zauważenia: „co ja teraz czuję?”,
– uznania swoich emocji bez oceniania,
– zadawania sobie pytania: „czego teraz potrzebuję?”,
– stawiania granic, nawet jeśli to trudne,
– szukania wsparcia – rozmowy, terapii, obecności drugiego człowieka,
– dbania o ciało nie tylko wtedy, gdy już boli.
I właśnie tu pojawia się przestrzeń na coś więcej.
Psychoterapia może być drogą do zrozumienia tego, co ciało próbuje powiedzieć.
Może pomóc nazwać to, co przez lata było nienazwane.
Zobaczyć schematy, które kiedyś chroniły… a dziś zaczynają ranić.
To w niej uczymy się łączyć kropki:
między tym, co przeżyliśmy, tym, co czujemy,
a tym, co dzieje się w naszym ciele.
To tam można bezpiecznie zajrzeć głębiej –
do emocji, których się baliśmy,
do potrzeb, których nie wolno było mieć,
do historii, które nadal żyją w nas, choć minęły.
Psychoterapia nie „usuwa” choroby.
Ale może pomóc odzyskać kontakt ze sobą.
Zrozumieć swoje reakcje.
I stopniowo wybierać bardziej wspierające sposoby radzenia sobie.
Bo kiedy zaczynamy słyszeć siebie wcześniej – ciało nie musi już krzyczeć tak głośno.
Może więc choroba nie zawsze jest tylko końcem jakiegoś etapu.
Może bywa też początkiem – powrotem do siebie, do swoich emocji, do swoich potrzeb.
A czasem także początkiem drogi, na której nie jesteśmy już sami.
A ciało… nie jest wrogiem.
Jest sprzymierzeńcem, który nigdy nie przestał mówić.
Może dziś warto go posłuchać ❤️
I jeszcze małe ćwiczenie na dziś:
Zatrzymaj się na chwilę i odpowiedz sobie na trzy pytania:
1) W którym miejscu mojego ciała czuję dziś największe napięcie?
2) Jakiej emocji ostatnio sobie nie pozwalam przeżyć?
3) Czego najbardziej potrzebuję w tym momencie?
Połóż dłoń na klatce piersiowej i weź trzy spokojne oddechy.
Nie oceniaj siebie. Po prostu zauważ.
☘️ Jak często słuchasz sygnałów, które wysyła Ci Twoje ciało?
☘️ I zadanie na dłuższą refleksję: wypisz ważniejsze swoje dolegliwości na przestrzeni życia. Zastanów się, co się wtedy działo w Twoim życiu, np. przepukliny na nadgarstkach utrzymujące się przez cały czas tkwienia w trudnej relacji. Gdy relacja się zakończyła, przepukliny zniknęły.
Warto "połączyć kropki". Zyskasz nie tylko wiedzę, ale też możliwość uzdrowienia przepięknie mądrego ciała.
Bożena Zając, psycholożka, psychoterapeutka