11/07/2026
"Wiek, w którym następuje nagły wzrost potrzeby fizycznego kontaktu, to wiek nastoletni. Kiedy pracowałam w gimnazjum to bardzo wielu rodziców w tajemnicy i ze skrępowaniem przyznawało się, że dziecko ostatnio zaczęło się bardzo przytulać, domagać przytulenia. Można tą fazę rozegrać dobrze – dając dziecku tak potrzebną mu bliskość, albo przestraszyć się i nadać bliskości kontekst erotyczny. Powiedzieć dziecku, że tacy duzi ludzie nie potrzebują już czułości i bliskości, zwłaszcza z rodzicami.
Można też podobnie akceptująco lub ze strachem zareagować na to jak dzieci i nastolatki wyrażają fizyczną bliskość wobec siebie. Tutaj też jest bardzo dużo nieerotycznego przytulania się, obejmowania. Dzieci bawią się w siłowanie, ale też siadają sobie nawzajem na kolanach, obejmują się, całują na przywitanie i pożegnanie. I to zarówno dziewczęta jak i chłopcy. Najszybciej czułość przestają wobec siebie wyrażać chłopcy, bo z tym wiąże się najsilniejsze tabu, zostają im tylko siłowanie się i poklepywanie po plecach. (...)
W wieku gimnazjalnym takie karcące podejście ze strony dorosłych jest bardzo czytelnym sygnałem dla młodzieży, że dorośli każdej formie kontaktu fizycznego nadają kontekst erotyczny. To bardzo subtelna forma seksualizacji życia dzieci, moim zdaniem za mało jeszcze dostrzegana. Bardzo mocny komunikat: jeśli czujesz, że potrzebujesz bliskości, przytulenia to tak naprawdę my wiemy, że potrzebujesz seksu.
(...) taka bliskość, która nie ma kontekstu erotycznego, ma dla współczesnych ludzi ogromną wartość, której często sami sobie nie uświadamiają".
Agnieszka Stein "Dziecko z bliska idzie w świat"
Zdjęcie: unsplash, Melissa Walker Horn