20/07/2026
👀 „Ja wszystko robię na oko.”
To jedno z najczęstszych zdań, które słyszę w gabinecie. I nie ma w tym nic dziwnego – większość z nas przez lata przygotowywała posiłki właśnie w ten sposób.
Problem pojawia się wtedy, gdy zależy nam na redukcji masy ciała. Nasze oko potrafi być naprawdę mało precyzyjne, a niewielkie różnice w wielkości porcji z czasem mogą przełożyć się na setki dodatkowych kalorii.
Najczęściej dotyczy to produktów, które jemy regularnie: 🥜 masła orzechowego, 🫒 oliwy i oleju, 🌰 orzechów, 🍞 pieczywa, 🍚 ryżu, 🍝 makaronu.
Często spotykam się też z określeniami typu „łyżka”, „szklanka” czy „garść”. Tylko... czyja łyżka? Czyja szklanka? 😊 Dzisiaj każdy z nas ma w domu inne naczynia – większe, mniejsze, głębsze czy płytsze. Dlatego miary domowe nie zawsze są tak pomocne, jak mogłoby się wydawać.
⚖️ Nie ma nic złego w ważeniu produktów. Wręcz przeciwnie – na początku redukcji to świetne narzędzie do nauki. Dzięki wadze możesz zobaczyć, jak porcja 🥗 odpowiednia dla Ciebie wygląda na Twoim talerzu, w Twojej misce czy w Twojej szklance. Z czasem zaczniesz oceniać ją znacznie trafniej i waga przestanie być potrzebna na co dzień.
Ale spokojnie - nie chodzi o to, żeby ważyć jedzenie do końca życia 😉 Chodzi o to, żeby przez jakiś czas nauczyć się, jak naprawdę wygląda odpowiednia dla Ciebie porcja. To umiejętność, która zostaje z Tobą na lata i często robi ogromną różnicę w skuteczności redukcji.
💬 A jak jest u Ciebie? Korzystasz z wagi kuchennej czy przygotowujesz posiłki „na oko”? Napisz w komentarzu!