11/05/2025
Marta Martini pisze o czymś bardzo ważnym !
Przeczytajcie kobietki proszę ! 🙏
Do Marty w Bystrych Terapiach możecie wpisywać się na fizjoterapię uroginekologiczną.
Może czasem warto dotknąć, zobaczyć, wysłuchać, zbadać i dopytać jeżeli nie jest się w czymś pewnym.
Dbajmy o własne zdrówko ! 🫶
A drogie pacjentki/pacjenci zwracajcie uwagę do kogo idziecie, i jak ta osoba/ specjalista Was traktuje 💫
Zapisy poprzez aplikację Booksy
bystreterapieannabystrowska.booksy.com/a/
Bądź telefonicznie
690 311 316
Dziś bardzo osobiście.
Wylewam z siebie emocje, które od dwóch dni we mnie buzują.
Post o prawdziwej, żywej dziewczynie.
O endometriozie.
O bólu.
O olewaniu.
O bezsilności.
O wkurzeniu.
I o tym, że czasem wystarczy słuchać i dotknąć, żeby zobaczyć więcej niż na ekranie USG...
---
Dwa tygodnie temu odwiedziła mnie młoda kobieta. W planie: kilka technik terapii zatok i kobido.
Terapia zatok? Jak zwykle — zaczęłam od brzucha.
Pierwszy dotyk… i już wiedziałam, że coś jest nie tak.
Brzuch twardy, sztywny, a na twarzy grymas bólu.
Jeszcze parę palpacji, parę pytań… i wszystko stało się jasne.
Endometrioza.
Diagnoza? 5 minut.
5 minut!!!
A ona?
> "Jeździłam tyle lat do różnych lekarzy.
Nikt nic nie widział.
USG w porządku.
Torbiel — ale nieistotna."
SERIO?!
Torbiel wielkości pomarańczy — nieistotna?
Zwijanie się z bólu przy badaniu ginekologicznym — nieistotne?
Comiesięczny, paraliżujący ból — nieistotny?
Omdlenia z bólu, którego nie łagodzą nawet opioidy — nieistotne?
Ból jajnika, który wyłącza z życia na parę godzin po 30 minutach jazdy rowerem — nieistotny?
I lekarz mówi:
> "Ja nic nie widzę."
To może czas przestać tylko patrzeć — i zacząć słuchać.
Dotknij tej kobiety.
Zadaj kilka pytań.
Zrób podstawowy wywiad.
Podstawowe badanie palpacyjne.
A jak nie wiesz, co pacjentka mówi…
To odeślij do kogoś, kto zrozumie. Kto wysłucha. Kto być może zobaczy.
Nie ma wstydu w niewiedzy.
Wstydem jest udawanie, że się wie.
I jeszcze większym — szkodzenie.
---
Zasugerowałam jej, żeby zgłosiła się do we Wrocławiu.
Zrobiła to od razu po wizycie.
Wczoraj wróciła do mnie i powiedziała:
> "Miałaś rację."
Endometrioza płaska.
Zrosty.
Jajnik nieruchomy.
Macica nieruchoma.
Ogrom szkód.
Trzeba operować.
---
Czuję wkurzenie.
Nie dumę.
Nie satysfakcję.
Bo ta dziewczyna jest chora.
I ta diagnoza mogła paść lata temu.
Kto teraz weźmie za to odpowiedzialność?
To nie jest o tym, że jestem mądrzejsza.
To nie jest o tym, że fizjoterapeutka postawiła diagnozę, której nie zauważyło kilku lekarzy.
To jest o tym, że wystarczy czasem posłuchać.
Że wystarczy przyznać się do tego, że się czegoś nie wie.
Nie oczekuję, że każdy ginekolog będzie ekspertem od endometriozy.
Ale jeśli nie wiesz — nie mów, że tam nic nie ma.
Jeśli nie widzisz — nie wmawiaj pacjentce, że sobie coś wymyśla.
---
Ja jestem fizjoterapeutką.
I jeśli trafia do mnie ktoś z problemem ortopedycznym, a wiem, że nie jestem w stanie skutecznie pomóc —
odsyłam.
Nie robię czegoś "na próbę".
Nie ryzykuję pogorszenia stanu.
Nie udaję, że wiem.
Bo różnica między np krawcową czy fryzjerem a specjalistą w ochronie zdrowia jest taka:
Oni mogą zepsuć dzień, może tydzień.
My — możemy komuś schrzanić życie.
I pytam:
Czy naprawdę warto — dla swojego ego?
Czy naprawdę warto milczeć, kiedy można pomóc?
---
I tu z całego serca chcę podziękować i całemu zespołowi Instytut Endometriozy
Dziękuję, że słuchacie, że dotykacie, że rozumiecie.
Dziękuję, że widzicie tam, gdzie inni nie patrzą.
Dziękuję, że działacie.
I żałuję, że tak niewielu jest specjalistów takich jak Wy...
Ale może właśnie dlatego warto o Was mówić głośno.
Może dzięki temu ktoś trafi na właściwą drogę szybciej.
A ktoś inny — przestanie cierpieć w ciszy.
---
Udostępnij. Niech ten post dotrze do tych, którzy potrzebują to przeczytać.
Bo może dzięki temu ktoś szybciej dostanie pomoc.
A ktoś inny — odważy się powiedzieć:
"Nie wiem. Pomogę Ci znaleźć kogoś, kto wie."
To nie jest słabość. To jest siła.
To jest odpowiedzialność.
To jest bycie CZŁOWIEKIEM.