17/05/2026
Język tworzy rzeczywistość. To, w jaki sposób wypowiadamy się na temat alkoholu, mając milionowe zasięgi i społeczny autorytet, ma znaczenie.
Oczywiście alkohol może dawać uczucie przyjemności i rozluźnienia, może zmniejszać napięcie oraz skracać dystans społeczny. Jednocześnie ryzykowna wydaje mi się narracja o „piciu dla przyjemności”, „piciu towarzyskim” czy „piciu od zawsze” - zwłaszcza w kontekście tego, ile pije się w Polsce i jakie są konsekwencje tego picia dla osób pijących, dzieci, rodzin oraz całego społeczeństwa.
Nie uważam, że potrzebujemy dziś dalszego normalizowania picia alkoholu. Mam wrażenie, że jako społeczeństwo jesteśmy już w tym ekspertami. Stwierdzenia jak „piję, bo lubię”, niebezpiecznie przypominają mi racjonalizacje często pojawiające się u osób pijących szkodliwie lub uzależnionych. To moja osobista opinia, oparta na obserwacjach pacjentów i życia poza gabinetem.
Podoba mi się natomiast normalizowanie niepicia oraz to, że coraz więcej osób rezygnuje z alkoholu. Cenię też jasne stawianie sprawy: każda dawka alkoholu jest szkodliwa i działa toksycznie, a fakt, że „ktoś się z kimś nie napije” nie jest wyrazem afrontu ani pogardy. I myślę, że takiego kształtowania postaw potrzebujemy.