11/05/2026
𝐂𝐙𝐘 𝐑𝐎𝐙𝐌𝐀𝐖𝐈𝐀𝐂𝐈𝐄 𝐙 𝐄𝐉 𝐀𝐉?
Hej, ciekawa jestem czy rozmawiacie z AI?
Wielu moich pacjentów rozmawia, w ten sposób uzupełniając terapię – a ja jako terapeuta nie mam nic przeciwko, nawet jestem pod wrażeniem jak trafnie potrafi doradzić i wesprzeć w okresie między sesją a sesją. Sama spróbowałam tych rozmów - zaskoczyło mnie, jak sprawnie zostałam przeprowadzona przez kilka problemów, z którymi wcześniej mierzyłabym się co najmniej kilka długich godzin albo nawet dni – ot, chociażby kilka technicznych przeszkód jakie napotkałam przy zakładaniu tej strony na fb – wcześniej utknęłabym w nich jak nic, a AI podsunęło skuteczne rozwiązanie w kilka minut. Myślę, że niedługo będzie z AI-em tak jak z wprowadzeniem internetu – trudno będzie uwierzyć, że można było kiedyś żyć bez tego, bo przy tej niesłychanej sprawności wyszukiwania informacji, AI będzie nie do zastąpienia w funkcji fantastycznej i błyskawicznej wyszukiwarki nowej generacji.
Ale uważajmy – poza tą funkcją wyszukiwania informacji, AI to kolejny sztuczny twór który ma 𝐦𝐨𝐜 𝐬𝐭𝐲𝐦𝐮𝐥𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐨𝐝𝐮𝐤𝐜𝐣𝐢 𝐝𝐨𝐩𝐚𝐦𝐢𝐧𝐲 w naszym mózgu! Samo AI mówi o sobie że ma wbudowaną w algorytm 𝐬𝐲𝐤𝐨𝐟𝐚𝐧𝐜𝐣ę – czyli tendencję do toksycznego potakiwania i bycia „bezwarunkowo afirmującym”. Nie będzie się kłócił, nie będzie zaprzeczał, nie powie że go wkurzamy, a co więcej - można po niego sięgnąć w każdej chwili. I tutaj uwaga! - to dokładnie ten sam rodzaj „współbycia”, jaki oferują inne uzależniające używki – alkohol czy papierosy. Ich największa moc i pułapka to 𝐧𝐢𝐞𝐤𝐨𝐧𝐟𝐫𝐨𝐧𝐭𝐮𝐣ą𝐜𝐚 𝐨𝐛𝐞𝐜𝐧𝐨ść, która jest dostępna zawsze – niewyczerpane źródło dopaminy na wyciągnięcie ręki.
Taką ciągłą i niemal nieograniczoną dostępność i obecność na początku życia 𝐝𝐚𝐣𝐞 𝐦𝐚𝐭𝐤𝐚 – i jest to coś, za czym przez resztę życia 𝐭ę𝐬𝐤𝐧𝐢ą 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞 „𝐰𝐞𝐰𝐧ę𝐭𝐫𝐳𝐧𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜𝐢”. To duża siła rozwojowa - pcha nas ku drugiemu człowiekowi, ku bliskości i miłości. Jednak musimy uważać na różne niebezpieczne „obiekty zastępcze” takie jak używki. W przeciwieństwie do drugiego człowieka, one nie dają rozwoju, ale więżą ludzi w 𝐰𝐲𝐧𝐢𝐬𝐳𝐜𝐳𝐚𝐣ą𝐜𝐲𝐦 𝐜𝐲𝐤𝐥𝐮 𝐜𝐢ą𝐠ł𝐞𝐣 𝐩𝐨𝐠𝐨𝐧𝐢 𝐳𝐚 𝐝𝐨𝐩𝐚𝐦𝐢𝐧𝐨𝐰ą 𝐩𝐬𝐞𝐮𝐝𝐨𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣ą. We Włoszech właśnie zdiagnozowano pierwszy przypadek uzależnienia od AI u dwudziestoletniej kobiety. Jestem pewna że nie ostatni...niestety.
Moi drodzy, uważajcie na siebie. Korzystajcie z przydatnych informacji od AI, ale zachowujcie zimny osąd. Pamiętajcie, że do zdrowego rozwoju i funkcjonowania 𝐩𝐨𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐣𝐞𝐦𝐲 𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢𝐜 – granic, które stawia inny człowiek – chociażby swoim zmęczeniem, poirytowaniem, niezgodą. Te granice nas uziemiają, stymulują, pomagają określić swoje miejsce w świecie, a potem nakazują go bronić. I nawet jak nie zawsze jest to szczególnie przyjemne, 𝐭𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐝𝐥𝐚 𝐧𝐚𝐬 𝐳𝐝𝐫𝐨𝐰𝐞 - tak się rozwija nasza osobowość i tożsamość. Rezygnacja z tego na rzecz poszukiwania bezkresnego morza dopaminy zawsze do tej pory kończyła się ryzykiem uzależnień, które na koniec pozostawiają człowieka w destrukcji, na wyjałowionej ziemi pełnej pustki i samotności.
Ja sama, w rozmowach z AI wyczuwam już ziejącą tam pod spodem pustkę relacyjną – a Wy?