W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin

W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin Warsztaty rozwojowe. Bycie w pełni siebie, w odwadze i w swojej energetyce.

Osteopatia
Psychoterapia przez ciało - bioenergetyka A.Lowena i Core Energetics
Terapia czaszkowo-krzyżowa CCST Londyn
Praca z ciałem metodą TRE®
Terapia traumy.

"JA. TY. MY."Program powrotu do siebie. Do bliskości.Nie wierzymy, że większość relacji kończy się dlatego, że zabrakło ...
22/07/2026

"JA. TY. MY."
Program powrotu do siebie. Do bliskości.

Nie wierzymy, że większość relacji kończy się dlatego, że zabrakło miłości.
Znacznie częściej kończą się dlatego, że gdzieś po drodze dwoje ludzi przestało się naprawdę spotykać.
Nie dzieje się to nagle. Nie ma jednego momentu, który wszystko zmienia. To raczej codzienność, która powoli wypełnia każdą wolną przestrzeń. Praca, dzieci, obowiązki, zmęczenie, pośpiech. Rozmowy coraz częściej dotyczą tego, co trzeba zrobić, niż tego, co dzieje się w nas. Spojrzenia stają się krótsze. Dotyk zaczyna bardziej organizować życie niż wyrażać czułość. Bliskość nie znika. Po prostu gdzieś się chowa. Pojawia się tęsknota za… czymś nieokreślonym.
A przecież większość z nas nie tęskni za nowym związkiem.
Tęskni za tym, żeby znowu poczuć ten, który już ma.
Dlatego stworzyliśmy ”JA. TY. MY.” – program terapeutyczno-rozwojowy dla par. Nie po to, aby ratować wyłącznie relacje będące w kryzysie. Zapraszamy również te pary, które czują, że chcą świadomie troszczyć się o swoją więź, odzyskiwać bliskość i uczyć się być ze sobą coraz pełniej.
Nasza praca opiera się na dwóch nurtach psychoterapeutycznych: Analizie Bioenergetycznej Alexandra Lowena i Core Energetics, oraz filozofii tantry i tao. Wierzymy, że relacja nie istnieje wyłącznie w słowach. Żyje również w ciele. W sposobie, w jaki na siebie patrzymy. W oddechu. W napięciu lub rozluźnieniu. W tym, czy potrafimy być blisko, nie tracąc siebie.
Dlatego podczas spotkań będziemy nie tylko rozmawiać. Zaprosimy Was również do doświadczenia. Do prostych praktyk opartych na uważnym kontakcie, pracy z ciałem, emocjami i oddechem. Do patrzenia na siebie bez pośpiechu. Do słuchania, które nie polega na przygotowywaniu odpowiedzi. Do dotyku, który niczego nie wymusza, lecz pozwala na nowo odnaleźć czułość, delikatność i bezpieczeństwo. Będziemy uczyć się wyrażać potrzeby, stawiać granice bez budowania murów oraz mówić o tym, co naprawdę dzieje się w środku.
Bliskie są nam również elementy tantry i tao – rozumiane nie jako zbiór technik, ale jako praktyka obecności. Zatrzymania. Świadomego bycia z drugim człowiekiem. Powrotu do czucia, które w dzisiejszym świecie tak łatwo zagłuszyć i zatracić.
W centrum naszej pracy znajdują się trzy przestrzenie:

JA.
Relacja z samym sobą. Umiejętność usłyszenia własnych potrzeb, emocji i granic.

TY.
Ciekawość drugiego człowieka. Gotowość zobaczenia go takim, jakim naprawdę jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był.

MY.
Przestrzeń, która rodzi się pomiędzy dwojgiem ludzi. Nie z poświęcenia siebie ani z walki o rację, ale z obecności, wzajemnego szacunku i świadomegoy wyboru bycia razem.

Wierzymy, że zdrowe My może powstać tylko wtedy, kiedy jest miejsce zarówno na Ja, jak i na Ty.
Program prowadzić będziemy razem – Magdalena i Dariusz Serafin. Jako psychoterapeuci pracujący w nurcie Core Energetics i Analizy Bioenergetycznej oraz jako kobieta i mężczyzna, mąż i żona, którzy od wielu lat sami uczą się, że dobra relacja nie jest czymś, co otrzymujemy raz na zawsze. Jest procesem. Wymaga uważności, bliskości, komunikacji, odwagi, cierpliwości i gotowości do ciągłego powracania – do siebie i do drugiego człowieka.

Nie będziemy szukać winnego.
Nie będziemy mówić Wam, kto ma rację.
Nie będziemy dawać gotowych recept na udany związek.
Tworzymy bezpieczną, pełną szacunku przestrzeń, w której będziecie mogli zatrzymać się na chwilę. Zobaczyć siebie na nowo. Usłyszeć to, co przez lata mogło pozostać niewypowiedziane. Odzyskać nić, która kiedyś połączyła Wasze światy.
Jeżeli czytając te słowa pojawia się w Was myśl, że chcielibyście być dla siebie bliżej niż jesteście dzisiaj, być może właśnie teraz jest dobry moment, aby zrobić pierwszy krok.
Nie w stronę idealnego związku.
W stronę prawdziwego spotkania.

Zapraszamy Was ❤
Magdalena i Dariusz Serafin
W PEWNI siebie – osteopatia i psychoterapia

Tak sobie myślę à propos dyskusji i kontrowersji dotyczących tzw. ustawy „lex szarlatan”"Każdy wiek i każde pokolenie ma...
18/07/2026

Tak sobie myślę à propos dyskusji i kontrowersji dotyczących tzw. ustawy „lex szarlatan”

"Każdy wiek i każde pokolenie ma charakterystyczne dla siebie przekonania - np., że świat jest płaski, albo, że jest okrągły. Są setki takich ukrytych założeń, rzeczy, które uważamy za oczywiste, a które mogą być prawdziwe lub nie. W przeważającej większości przypadków te koncepcje na temat rzeczywistości - które wywodzą się z dominującego w danym czasie paradygmatu lub światopoglądu - nie są trafne. Zatem, jeśli historia może nam cokolwiek podpowiedzieć, to to, że większość z tego, co obecnie uznajemy za oczywiste na temat świata, po prostu nie jest prawdą".

dr John Hagelin "Co my tak naprawdę wiemy!?"

"Najgłębszą potrzebą człowieka nie jest zmienić swoje życie. Najgłębszą potrzebą jest wrócić do siebie". Cz. IPrzez wiel...
16/07/2026

"Najgłębszą potrzebą człowieka nie jest zmienić swoje życie. Najgłębszą potrzebą jest wrócić do siebie".

Cz. I

Przez wiele lat byłem przekonany, że człowieka można zrozumieć poprzez role, jakie odgrywa. Być może dlatego, że jestem socjologiem, a jedną z książek, które najmocniej ukształtowały moje myślenie o nim była „Człowiek w teatrze życia społecznego” Ervinga Goffmana. Przez długi czas jego sposób interpretowania budowy relacji społecznych człowieka wydawał mi się niezwykle trafny.
Rzeczywiście, już jako dzieci uczymy się odgrywać role. W domu jesteśmy dziećmi, w szkole uczniami, wśród rówieśników - kolegami. Bardzo szybko odkrywamy, że od naszego zachowania zależy to, czy zostaniemy zauważeni, zaakceptowani, pochwaleni, czy unikniemy kary, odrzucenia albo bólu. Uczymy się więc nie tylko życia, ale również tego, jak należy się zachowywać, aby znaleźć dla siebie miejsce.
Później niewiele się zmienia.
Stajemy się partnerami, mężami, żonami, rodzicami, pracownikami, szefami itd. Każda sytuacja przynosi kolejną rolę, a każda relacja wydaje się oczekiwać od nas trochę innego sposobu bycia.

Przez wiele lat rozumiałem siebie właśnie w ten sposób.
Aż któregoś dnia coś zaczęło mnie uwierać.
Nie potrafię powiedzieć, kiedy dokładnie to się wydarzyło. Wiem tylko, że coraz częściej zadawałem sobie pytania:
A jaki jestem ja... kiedy nie gram żadnej roli?
Kim jestem, kiedy na chwilę przestaję być synem, mężem, ojcem, terapeutą, osteopatą czy przyjacielem?
Czy naprawdę składam się wyłącznie z tych wszystkich ról? Czy może pod nimi istnieje ktoś jeszcze? Ktoś, kto nie musi już niczego udowadniać, zasługiwać na miłość ani dopasowywać się do oczekiwań. Ktoś, kto po prostu... jest.
Te pytania zaczęły prowadzić mnie dalej. Znacznie dalej niż wszystko, czego nauczyłem się wcześniej o człowieku.
Zaprowadziły mnie do psychoterapii, do pracy z ciałem, do Core Energetics, do medytacji, warsztatów, wielu książek, spotkań z ludźmi i jeszcze większej liczby spotkań z samym sobą.

I nie – nie uważam, aby role były czymś złym.
Przeciwnie.
One są potrzebne. Pomagają nam odnaleźć się w świecie, chronią nas i pozwalają funkcjonować w relacjach.
Problem nie pojawia się wtedy, kiedy zakładamy maskę.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy zapominamy, że to tylko maska. Kiedy rola staje się naszą tożsamością. Kiedy przestajemy wybierać i zaczynamy jedynie odtwarzać strategie, które kiedyś pozwoliły nam przetrwać.

Coraz wyraźniej widzę, że moja droga nie polega na stawaniu się kimś nowym. Coraz bardziej przypomina zdejmowanie kolejnych masek. Nie po to, żeby przestać być mężem, ojcem czy terapeutą. Ale po to, żeby w każdej z tych ról pozostać sobą.

To jest chyba moja największa tęsknota.
Żeby w każdej sytuacji, w każdej relacji i w każdych okolicznościach być sobą.
Nie idealnym. Nie doskonałym. Ale prawdziwym.

Mam coraz głębsze poczucie, że właśnie z tego miejsca rodzi się prawdziwa wolność. Kiedy nie muszę już udowadniać światu, kim jestem. Łatwiej wtedy odpuszczam to, na co nie mam wpływu. Przestaję marnować energię na walkę z rzeczywistością i mogę kierować ją tam, gdzie naprawdę coś ode mnie zależy – do moich wyborów, moich relacji i moich prawdziwych, dojrzałych potrzeb.

Może właśnie tym jest powrót do siebie.
Nie odnalezieniem kogoś nowego, a przypomnieniem sobie tego, kim byliśmy, zanim świat powiedział nam, kim powinniśmy być.

Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się zdjąć wszystkie maski.
I chyba nie o to już chodzi.
Coraz mniej próbuję stać się kimś lepszym. Coraz bardziej uczę się być bliżej siebie. Zauważać momenty, w których znowu zaczynam grać, dopasowywać się, spełniać oczekiwania, i z łagodnością wracać do miejsca, w którym niczego nie muszę udowadniać.

Bo może właśnie na tym polega droga rozwoju, wzrastania czy transformacji. Nie na nieustannym stawaniu się kimś innym, a na coraz odważniejszym byciu sobą.
Byciu W PEWNI siebie.

Mam takie zaplecze w sobie, które zawsze było dla mnie ważne - a jest nim moda. W Łodzi, z której pochodzę, ten temat pr...
15/07/2026

Mam takie zaplecze w sobie, które zawsze było dla mnie ważne - a jest nim moda. W Łodzi, z której pochodzę, ten temat przewijał się wiele razy, w postaci materiałów sprzedawanych w Telimenie - tu najlepsze były wełny w szkocką kratę albo miękkie żorżety spod lady, z których pani Basia, niczym wróżka, szyła najpiękniejsze bluzki i spódniczki zapinane na agrafkę. W czasach, kiedy zaczynałam przyglądać się ludziom i temu, co noszą na sobie, jeździło się na stadion Dziesięciolecia do Warszawy po dżinsy, polowało na dostawy w Jackpot&Cottonfield, nosiło długie spódnice, getry i obcisłe, krótkie spódniczki zwane jupkami. Koszule w kratę, Sofixy, zamszowe buty do kostki zwane osiołkami to była klasyka na koloniach i obozach harcerskich. Wydarzeniem było pojechanie do Warszawy do Hofflandu, gdzie można było kupić sukienki inne niż wszędzie, dość artystyczne w konstrukcji, przy okazji odwiedzając Modę Polską i obowiązkowo zjeść pączka u Bliklego na Nowym Świecie.
Patrzenie na modę nauczyło mnie społecznego wyrażania się, tego, co jest dla mnie teraz ważne. Nosiłam długie spódnice, koronki, aksamitki na szyi, trochę gotycko, a trochę jak z prozy Jane Austen, pomiędzy nobliwą mieszczanką, a kimś, kto nie pokaże niczego wprost.
Rodzinne podwaliny modowe poprowadziły mnie dalej, między innymi do historii mody, która na długo stała się moja pasją. Żaden krój czy kolor nie były mi obojętne, a o moich ulubionych postaciach historycznych wyznaczających trendy, mogłabym długo pisać.

Wymienię jednego człowieka, który otworzył drzwi do lekkości w ubiorze i rozpoczął uwalnianie kobiet od gorsetów. Po wiekach noszenia strojów wymuszonych stanem społecznym i zasobnością portfela, Paul Poiret był tym, który pierwszy wprowadził spodnie do powszechnego użytku, czerpiąc inspiracje od tancerek Diagilewa i ich haremowych szarawarów. Jupe-culotty ponad wiek później wciąż mają się wyjątkowo dobrze, a w połączeniu z luźnymi płaszczami o zaokrąglonej linii wciąż stanowią bazę do wielu stylizacji.
Czy w dobie poliestru z ropy naftowej, mody recyklingowej, ton niedbałych ubrań z sieciówek można poprzez modę wyrazić siebie? Czy jest ci to w ogóle potrzebne?
Czy to, co nosisz, ma w sobie jakąś modową historię, czy jest po prostu czymś wygodnym, co zakładasz na siebie każdego dnia? Czy to, co ma kontakt z twoim ciałem, jest dla ciebie ważne?

Dawno temu kobiety nie miały możliwości wyrażania swoich emocji poprzez strój. Ogromnym, społecznym czynnikiem hamującym naszą ekspresję w ubiorze był i jest wstyd, ta straszna ocena, której każdy unika, a które niejednokrotnie determinuje nasze modowe życie.

Myślę, że każdy nosi w sobie swoją osobistą garderobę emocji.
Jaki koloru ma dla ciebie smutek? Złość? Radość?
Czy emocje mają wpływ na to, co zakładasz na siebie i jak się w tym pokazujesz światu? Czy nosisz ubrania modne, czy po swojemu, czy strojem wyrażasz siebie, czy potrzebę przynależności do jakiegoś sezonowo ustalonego wzorca?

Zachęcam do przyjrzenia się, dlaczego nosisz konkretne ubranie, czy lubisz je ze względu na wygodę, fason, materiał, czy może kierujesz się modą, dostępnością, inspiracją u innej kobiety?

Ja i moja garderoba emocji.
Tu nie ma miejsca na wszystko mi jedno.
To też jest o pewności siebie, o swoich granicach.
Zaproś się w podróż do siebie i swojej szafy. Warto.

"Psychoterapia? Przecież nic mi nie jest. Jest wszystko ok!"Bardzo często słyszę zdanie:„Ja nie potrzebuję psychoterapii...
08/07/2026

"Psychoterapia? Przecież nic mi nie jest. Jest wszystko ok!"

Bardzo często słyszę zdanie:
„Ja nie potrzebuję psychoterapii. Przecież nie mam depresji. Nie jestem uzależniony. Nie przeżyłem żadnej wielkiej traumy.”
I za każdym razem myślę sobie, jak bardzo nasze wyobrażenie o psychoterapii jest zawężone.
Jakby była miejscem przeznaczonym wyłącznie dla ludzi po dramatycznych doświadczeniach. Ostatnią deską ratunku. Czymś, po co sięga się dopiero wtedy, kiedy życie naprawdę zaczyna się rozpadać.
A przecież można przez wiele lat żyć bez depresji. Można nigdy nie doświadczyć uzależnienia. Można funkcjonować, pracować, wychowywać dzieci, odnosić sukcesy, uśmiechać się do ludzi, a jednocześnie od bardzo dawna nie być już blisko siebie.
Można nosić w sobie ciche, ledwie uchwytne odczucie, że czegoś mi brakuje. Budzić się rano z nieokreśloną tęsknotą, której nie potrafimy nazwać. Czuć frustrację, choć przecież „wszystko jest dobrze”. Można nawet nauczyć się tak skutecznie ją ukrywać, że po pewnym czasie przestajemy przyznawać się do niej nie tylko przed innymi, ale również przed samym sobą.
To doświadczenie spotykam znacznie częściej niż spektakularne cierpienie, dramatyczne historie czy kryzysy, które wywracają życie do góry nogami. Znacznie częściej widzę ludzi, którzy po prostu oddalili się od siebie. Tak powoli i tak niezauważalnie, że właściwie nie potrafią już powiedzieć, kiedy to się zaczęło.
I wtedy pojawia się pytanie, którego przez długi czas nawet nie umiemy sobie zadać.
Jeżeli nie jestem chory, jeżeli moje życie z zewnątrz wygląda dobrze, jeżeli radzę sobie z codziennością i jakoś układam swoje relacje, to skąd bierze się to wewnętrzne poczucie, że nie żyję pełnią życia? Skąd bierze się ta tęsknota za czymś, czego nie potrafię nazwać?

Z biegiem lat coraz mniej słuchamy siebie. Uczymy się za to doskonale rozpoznawać oczekiwania innych ludzi, spełniać role, dopasowywać się, być odpowiedzialnymi, silnymi, dzielnymi, wyrozumiałymi. To wszystko ma swój sens. Pomaga nam odnaleźć się w świecie, zbudować relacje, stworzyć rodzinę, znaleźć swoje miejsce.
Płacimy jednak za to wysoką cenę.
Po pewnym czasie głos, który przez lata prowadził nas z zewnątrz, staje się głośniejszy od tego, który od zawsze płynął z naszego wnętrza. Coraz trudniej odróżnić, czego naprawdę chcę, od tego, czego, jak sądzę, powinienem chcieć. Coraz trudniej rozpoznać, które decyzje podejmuje dorosły człowiek, a które wciąż wyrastają z dawnych zranień, lęków i potrzeb dziecka, które kiedyś próbowało znaleźć dla siebie miłość, bezpieczeństwo i akceptację.

Razem z Magdą inaczej rozumiemy psychoterapię. Nie jako naprawianie człowieka. Nie jako szukanie w nim tego, co chore albo zepsute. Nigdy nie myśleliśmy o człowieku w ten sposób.
Znacznie bliższe jest nam pytanie: kim byłbyś, gdybyś nie musiał już przez całe życie się chronić? Kim byłbyś, gdybyś nie musiał chować się za maskami, stale odgrywać oczekiwanych od ciebie ról?
Bo przecież każdy z nas nauczył się kiedyś chronić najlepiej, jak wtedy potrafił. To były mądre strategie. Potrzebne. Dzięki nim przeszliśmy przez dzieciństwo, trudne relacje, rozczarowania i momenty, w których nie mieliśmy jeszcze do dyspozycji dojrzałości, jaką mamy dzisiaj.
Dopiero po latach okazuje się, że to, co kiedyś pomagało przetrwać, nie zawsze pozwala naprawdę żyć.
Człowiek, który przez całe życie musiał być silny, nie potrafi już prosić o pomoc. Ten, który nauczył się zasługiwać na miłość, nieustannie szuka potwierdzenia swojej wartości. Ktoś, kto kiedyś odciął się od własnych emocji, żeby mniej cierpieć, po latach przestaje odczuwać również radość, bliskość i zachwyt. Nie dlatego, że jest z nim coś nie tak. Po prostu przez wiele lat żył w sposób, który kiedyś był najlepszym rozwiązaniem.
Ale już nie jest...

Analiza Bioenergetyczna Alexandra Lowena i Core Energetics są dla nas drogą powrotu do tego, co przez cały czas pozostawało żywe pod warstwą obron. To zaproszenie do ponownego spotkania z własnym ciałem, bo ono pamięta znacznie więcej niż nasze myśli. Do spotkania z emocjami, które nie są naszym wrogiem, ale językiem, w którym życie próbuje się z nami porozumieć. Do odzyskiwania kontaktu z własną energią, która nie służy wyłącznie działaniu, ale również odczuwaniu, tworzeniu, kochaniu i regeneracji.

Z czasem zaczynamy zauważać coś jeszcze.
Potrzeby, które wydawały się najważniejsze, nie zawsze okazują się naszymi prawdziwymi potrzebami. Często są próbą opatrzenia dawnych ran. Próbą zdobycia tego, czego zabrakło wiele lat temu. Dopiero kiedy zaczynamy to rozumieć i czuć, pojawia się przestrzeń na wybory podejmowane nie z miejsca lęku, ale z miejsca dorosłości.

I chyba właśnie dlatego coraz mniej myślę o psychoterapii jako o leczeniu. Myślę o niej jak o odzyskiwaniu relacji z samym sobą.
Bo trudno zbudować spokojne, szczęśliwe i spełnione życie, jeżeli od lat nie rozmawiamy z najważniejszym człowiekiem, którego spotykamy każdego dnia.
Z samym sobą.
A kiedy ta relacja zaczyna się odbudowywać, nie stajemy się kimś nowym.
Powoli przestajemy być tymi wszystkimi, za których przez lata się uważaliśmy.
I odkrywamy człowieka, który był tam od początku.

Dlatego właśnie zapraszamy do bycia bardziej W PEWNI siebie...

01/07/2026
Trzy tygodnie temu zakończyła się III edycja szkolenia„Terapia czaszkowo-krzyżowa i techniki osteopatyczne w uwalnianiu ...
28/06/2026

Trzy tygodnie temu zakończyła się III edycja szkolenia
„Terapia czaszkowo-krzyżowa i techniki osteopatyczne w uwalnianiu psychosomatycznym”

To kompleksowe, 9-cio dniowe (III weekendowe moduły) dające skuteczne i bezpieczne narzędzia do pracy w gabinecie wszystkich tych, którzy na co dzień pracują z ludzkim ciałem, m. in.: psychoterapeutów, fizjoterapeutów psychologów czy terapeutów psychosomatycznych.

To był piękny czas.
Dużo wiedzy teoretycznej, ale przede wszystkim praktyka!
Moją największą intencją było przekazanie tego, co wg mnie jest najważniejsze w pracy z drugim człowiekiem: nie pomysł na naprawę, nie specyficzne, wyrafinowane techniki terapeutyczne (choć i takich nie zabrakło), a neutralne, życzliwe, wspierające i uważne towarzyszenie systemowi pacjenta w drodze do zdrowia. W uwalnianiu tego, co jego system jest gotowy uwolnić. Puścić. A bywa, że od lat nie mógł tego zrobić…

I widząc pracę i postępy moich kursantów – udało mi się! Jestem z Was dumny!

Niech dowodem na to będzie fragment wypowiedzi Moniki – uczestniczki tego szkolenia:

„Jako psycholog mam m.in. obowiązek podnoszenia swoich kwalifikacji zawodowych, dokształcania się, aktualizowania wiedzy. Ofert na rynku nie brakuje, w zasadzie to jest ich nadmiar i dlatego warto uważnie wybierać gdzie kieruje się swój czas, energię i pieniądze. Mam poczucie, iż wybieram mądrze i z serca
Miałam okazję uczyć się od wspaniałego i uważnego nauczyciela Dariusza Serafina W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin, który pokazywał nam jakie możliwości niosą ze sobą techniki czaszkowo - krzyżowe i osteopatyczne w uwalnianiu psychosomatycznym. Towarzyszenie, dbanie o siebie, uwalnianie i świadome bycie podczas pracy z delikatnym dotykiem na stole terapeutycznym. Szkolenie w pewni siebie dało mi też (a ja pozwoliłam sobie wziąć ) bezpieczną, nieinwazyjną, i nieprzekraczającą metodę pracy. Bardzo przekonuje mnie w niej siła uwalniania, ponieważ nie chodzi tu o teatralne konwulsje, ale danie ciału możliwości do tego by w swoim tempie i swoim sposobem wzięło to czego w danym momencie potrzebuje. Nie trzeba naciskać, siłować się i przepychać, można (trzeba) dać czas i zobaczyć co się w tej przestrzeni wydarzy. Może delikatny podmuch wiatru a może tornado. Chociaż moje doświadczenie pokazuje, że te niezwykłe rzeczy mogą dziać się w zupełnie zwyczajny i spokojny sposób.”
Monika Szokalewicz - psycholog, terapeuta traumy

A jesienią już kolejna, IV edycja!!!
Zapraszam! 💁‍♂️
https://www.facebook.com/events/968476812842233/?acontext=%7B%22event_action_history%22%3A[%7B%22surface%22%3A%22home%22%7D%2C%7B%22mechanism%22%3A%22attachment%22%2C%22surface%22%3A%22newsfeed%22%7D]%2C%22ref_notif_type%22%3Anull%7D

To, co nazywasz zmęczeniem, być może wcale nim nie jest.Być może nie jesteś zmęczony. A przynajmniej nie w taki sposób, ...
27/06/2026

To, co nazywasz zmęczeniem, być może wcale nim nie jest.

Być może nie jesteś zmęczony. A przynajmniej nie w taki sposób, jak myślisz. Bo prawdziwe zmęczenie po dobrym, pełnym dniu ma w sobie coś spokojnego. Nawet jeśli ciało jest ciężkie, nawet jeśli wieczorem oczy same się zamykają, gdzieś pod tym wszystkim pozostaje poczucie sensu. Człowiek czuje, że coś ważnego wydarzyło się w jego życiu, że dał siebie światu i jednocześnie pozostał blisko siebie. Że po prostu - spędził pracowity dzień...
Istnieje jednak inne zmęczenie. Takie, które nie mija po weekendzie, nie znika po urlopie i nie ustępuje po kolejnej kawie wypitej gdzieś pomiędzy obowiązkami, wiadomościami i niekończącą się listą rzeczy do zrobienia. To zmęczenie ma zupełnie inną jakość. Nie rodzi się z nadmiaru działania, ale z nadmiaru oddalania się od siebie.
Zaczyna się zwykle od bardzo małych rzeczy, których początkowo niemal nie zauważamy. Od kolejnych kompromisów zawieranych nie z życiem, ale z samym sobą. Od sytuacji, w których po raz kolejny mówimy „tak”, choć całe nasze ciało od dawna próbuje powiedzieć „nie”. Od relacji, w których zaczyna być coraz mniej nas samych, i od decyzji podejmowanych bardziej z lęku niż z prawdy.
I dzieje się to bardzo cicho.
Nikt przecież nie budzi się pewnego poranka z myślą: „od dziś zacznę zdradzać siebie”.
Raczej stopniowo przyzwyczajamy się do życia odrobinę obok własnego życia. Przyzwyczajamy się do napięcia w brzuchu, które kiedyś było chwilowym sygnałem, a po latach zaczęło przypominać coś zupełnie normalnego. Przyzwyczajamy się do ciągłego pośpiechu i do przekonania, że jeszcze tylko ten tydzień, jeszcze ten projekt, jeszcze ten miesiąc i wtedy wreszcie będzie można odetchnąć. Potem mijają kolejne miesiące, czasem nawet lata, i nagle pojawia się coś, co zaczynamy nazywać wypaleniem.
I bardzo często próbujemy potraktować je jak problem do usunięcia. Jak awarię organizmu, chwilowy kryzys albo przeszkodę, którą trzeba jak najszybciej ominąć, żeby wrócić do dawnej skuteczności.
Tymczasem coraz częściej mam poczucie, że wypalenie nie jest naszym wrogiem.
W moim poczuciu jest jednym z najbardziej uczciwych sygnałów, jakie wysyła ciało i psychika.
Bo ciało przez bardzo długi czas potrafi współpracować z naszymi iluzjami. Potrafi zgadzać się na życie w napięciu, na nieustanne udowadnianie swojej wartości, na udawanie i na to nieskończone „dam radę”, które dla wielu ludzi staje się niemal życiowym mottem.
Ale przychodzi moment, w którym mówi: "dalej już tak nie pójdę. Nie dam już rady"
I właśnie wtedy nie chodzi o to, żeby znaleźć sposób na szybszy powrót do dawnej wydajności. Być może warto zatrzymać się i zadać sobie znacznie trudniejsze pytanie — do czego właściwie próbuję wrócić?
Bo jeśli wracać mamy do życia, które od dawna było oddalaniem się od siebie, to może nie tego naprawdę potrzebujemy.

Może pod tym zmęczeniem wcale nie kryje się brak energii. Może jest tam tęsknota za spokojem, za prawdą, za głębszym oddechem niż ten, którym oddychamy pomiędzy jednym obowiązkiem a drugim, i za życiem, które nie jest budowane wyłącznie wokół oczekiwań innych ludzi.
I właśnie dlatego tak trudno spotkać się z pustką, którą czasem czujemy gdzieś głęboko w sobie. Bo bardzo szybko próbujemy ją czymś wypełnić — kolejną pracą, kolejnym celem, kolejnym działaniem albo następną rzeczą, którą trzeba zdobyć, osiągnąć lub odhaczyć.
Ona wcale nie pojawiła się po to, żeby natychmiast ją zasypywać. Jest po prostu przestrzenią przygotowaną na coś bardziej prawdziwego. Na życie, które nie będzie już wymagało ciągłego opuszczania siebie. Największe zmęczenie nie pojawia się wtedy, kiedy robimy za dużo. Pojawia się wtedy, kiedy przez zbyt długi czas próbujemy być kimś, kim nigdy naprawdę nie byliśmy. A ciało wcześniej czy później zawsze upomni się o prawdę.

I całe szczęście.

Bo właśnie wtedy pojawia się szansa, żeby wrócić do siebie.

Bardziej W PEWNI siebie.

❤️
23/06/2026

❤️

Kolejna VI edycja Medycyny Miłości dobiegła końca 💫
Za każdym razem zadziwia nas to samo.
Spotykają się ludzie z zupełnie różnych światów, z różnymi historiami, doświadczeniami i pytaniami. A po dwóch dniach wyjeżdżają z poczuciem, że nie są sami. Że inni też kochają, tęsknią, boją się i próbują budować relacje najlepiej, jak potrafią 🥰

Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w projekt (a było nas wiele), bez was by tego nie było 🙏🙏

Oraz każdej osobie, która miała odwagę przyjechać i otworzyć się na ten proces. Za zaufanie, autentyczność, pot 😉 i łzy, śmiech, rozmowy, ciszę i obecność. 🫶

To właśnie Wy tworzycie Medycynę Miłości.
Dajcie znać co było dla Was najcenniejszym momentem tego weekendu.

Do zobaczenia na kolejnych spotkaniach. ❤️

Jeszcze raz dziękujemy całemu naszemu teamowi:
🪻Ani i Robertowi z Aloha Bodytemple
🪻Kindze i Nili z pomagamyparom.pl
🪻Sylwia Kępa z Same Przyjemności
🪻Anka Kądziołka
🪻Anaji i Bartoszowi z BAzja
⁠🪻⁩Marzena Kaczmarek
🪻Agnieszce Zachwieji z MySoul - Find Yourself
🪻Magdalena Perdas. Psychoterapia poprzez ciało. Through the BODY Project
🪻⁨Magdalenie i Darkowi Serafin⁩ z W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin
🪻⁠Magdalena Łapińska-Rozenbaum
🪻Mateuszowi Sadowskiemu
🪻Ewie Kowalczyk
🪻Timurowi Taran
🪻Marta K. Piskorek

Dziękujemy również Sylvia Crystals za piękną przestrzeń a w szczególności Laura Janisiewicz za wspaniałą opiekę.

Adres

Północna 67
Budy Brodzkie
27-230

Telefon

+48607347238

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do W PEWNI Siebie - osteopatia i psychoterapia. Magdalena i Dariusz Serafin:

Skróty

Udostępnij