17/04/2026
„Zabieranie się za zdrowie, kiedy stan jest bardzo poważny jest trochę jak kopanie studni w momencie, gdy jest się bardzo spragnionym”
Tak często w swojej pracy spotykam się z sytuacją, kiedy ktoś zwlekał latami z podjęciem jakichkolwiek zmian w stylu życia, a gdy uzbierał się cały wianuszek chorób – nagle w panice, strachu próbuje to łatać. Nierzadko ze zdziwieniem, że po miesiącu nie ma spektakularnych efektów.
Na zdrowie pracujemy latami! To codzienne, drobne wybory, które procentują na lata. To świadome i odpowiedzialne decyzje - i to nie tylko za siebie, ale i swoich bliskich.
20 minut biegania po parku – zamiast sprzątania idealnie mieszkania przed wyjściem z pracy.
Dłuższy spacer w przerwie od pracy – zamiast godziny plotkowania przez telefon.
Zdrowe i odżywcze śniadanie – zamiast bezwartościowa, śmieciowa przekąska na szybko.
Położenie się do łózka wcześniej – zamiast oglądania seriali do późna w nocy.
5 minut leżenia z zamkniętymi oczami i oddychania – zamiast przeglądania instagrama w krótkiej przerwie w pracy.
Wartościowa rozmowa z kimś, komu na nas zależy – zamiast wielu rozmów z ludźmi, którzy tylko chcą ponarzekać i poplotkować.
Napisanie listu, w którym uwolnię emocje – zamiast zajadanie stresu słodyczami.
Nauka czegoś nowego, która zmusza mózg do pracy – zamiast oglądania głupich reality show o życiu innych ludzi.
To nawyki, które sprawiają, ze nasze komórki regenerują się szybciej i tworzą zdrowe tkanki. W takim stanie nawet codzienne zmagania, sytuacje, na które nie mamy wpływu nas nie zmiatają z powierzchni. Bo mamy silne ciała i umysły.
Gdy 20-30 lat nie dbasz o ciało i umysł, karmisz się negatywnymi myślami i śmieciowym jedzeniem – nie da się tego zregenerować w miesiąc „zmuszania się” do zdrowej diety czy na jakimś 2 tygodniowym turnusie detoksu warzywnego. To tak nie działa.
Dlaczego dbając o siebie – dbasz też o bliskich? Bo w momencie, gdy jesteś przemęczona, masz niedobory ważnych witamin i minerałów, niewyspana, gdy masz skoki glukozy – bardzo ciężko o cierpliwość i optymalny poziom empatii do innych. To niemożliwe. W takim stanie jesteśmy sfrustrowani, niecierpliwi, żyjemy na „autopilocie”, nasza uważność spada – a co za tym idzie: nasze relacje z bliskimi czy współpracownikami. Ciężko dbać o dzieci czy wnuki, kiedy nie ma energii. Dodatkowo taki wzorzec pt. „Dorosłość to wieczne zmęczenie, sfrustrowanie, narzekanie” przekazuje się kolejnym pokoleniom. (jak i wzorce żywienia – jedzenia byle czego w biegu, brak warzyw, niechęć do aktywności, frustrację związaną z gotowaniem i całe mnóstwo innych).
Gdy mam dni, w których się przepracowuje i zaniedbam swoje zdrowe rutyny, spadek empatii i cierpliwości to dla mnie wyraźny znak, że coś poszło nie tak i trzeba bardziej zadbać o siebie.
Dbanie o zdrowie nie polega na tym, że trzeba ważyć każdy liść sałaty czy ćwiczyć tak, jakbyś się przygotowywała do maratonu. To drobne rzeczy, które się z czasem utrwalają jako „norma”. (Zadanie domowe: Co dziś nazywasz NORMĄ?)
Jeśli chcesz trochę pożyć, bez demencji, garści leków na starość, nie czując ogromnej presji przy tym – to zapraszam na szkolenie 30 maja do Warszawy. 😊