01/12/2025
„Raz dwa trzy… gonisz Ty.”
Pamiętacie bajkę o żurawiu i czapli?
Raz jedno chciało, raz drugie chciało… a jednak nigdy nie spotkali się w tym samym chceniu.
Bywa tak również w relacjach.
Ona i on.
Na początku to on czaruje, zdobywa, szuka kontaktu. Ona ostrożna, niespieszna, przygląda się, powoli zaczyna się otwierać. Z czasem rośnie jej zaangażowanie, daje sygnały, że jej zależy. I wtedy coś się zmienia — on traci inicjatywę, dystansuje się, jakby jej ciepło odbierało mu energię.
Im bardziej ona się stara, tym on bardziej znika.
Im mocniej on wraca, gdy ona odpuszcza, tym szybciej w niej odżywa nadzieja…
A potem znów to samo.
Koło.
W kółko i w kółko.
Raz jedno się stara, raz drugie — ale rzadko razem.
Co tu się właściwie dzieje?
To bardzo częsty, choć bolesny taniec w relacjach — cykl pościgu i wycofania.
W psychoterapii opisuje się go jako wzorzec lęku przed bliskością i lęku przed odrzuceniem, które rządzą na zmianę dwiema osobami.
Jedno z nich zbliża się, bo potrzebuje kontaktu i potwierdzenia.
Drugie oddala się, bo bliskość budzi napięcie, lęk, poczucie zagrożenia autonomii.
Kiedy osoba zaangażowana przestaje gonić, druga nagle doświadcza pustki, straty — i zaczyna wracać.
A potem role się odwracają.
Wzorzec jest mocny, ale zwykle nieświadomy.
Dlaczego to jest takie męczące?
Bo nikt tu nie jest naprawdę „trudny”.
Każde z nich działa z miejsca własnych, dawnych ran:
• pragnienia bycia ważnym,
• lęku przed utratą,
• lęku przed pochłonięciem,
• nieumiejętności regulowania emocji w bliskości.
To taniec, w którym obie osoby cierpią — choć każda inaczej.
Czy można to zatrzymać?
Tak.
Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że to nie „chemia”, „los” ani „magia przyciągania-odpychania”, tylko schemat relacyjny.
I że można się go oduczyć — ucząc się:
• rozpoznawać swoje lęki,
• komunikować potrzeby wprost,
• regulować dystans bez dramatycznych zwrotów akcji,
• budować relację na obecności, a nie na pościgu.
Czasem dopiero terapia pozwala zobaczyć, jak bardzo to powtarzalne i jak bardzo nie musi tak wyglądać.
Bo bliskość nie wymaga polowania.
Bliskość wymaga obecności — jednoczesnej.