21/04/2026
Na starcie łatwo się zgubić w tym całym świecie liczb. Waty, tempo, międzyczasy, segmenty, zębatki… wszystko wygląda ważnie. Tylko że w praktyce, jak rusza wyścig, to większość z tego przestaje mieć znaczenie.
Kiedyś ludzie nie mieli mierników mocy i jakoś potrafili wjeżdżać pod te same podjazdy, często równie szybko. Dlaczego? Bo byli brutalnie szczerzy wobec swojego organizmu. Jak było za mocno — czuli to od razu. Jak mogli docisnąć — też wiedzieli.
Z jedzeniem jest podobnie. Tu akurat warto skorzystać z tego, co dziś wiadomo.
Nie kombinujesz, tylko:
* jesz więcej węgli przed startem
* nie przeładowujesz żołądka
* na trasie regularnie coś wrzucasz
Bez filozofii. Jak przestajesz jeść — zaczynasz słabnąć, nawet jeśli głowa jeszcze chce.
Co można zepsuć u amatora?
Zbyt późne lub zbyt długie ładowanie
Ładowanie rozpoczynane niespełna 12–24 h przed startem (np. 3 talerze makaronu wieczorem) nie nadpełni glikogenu, a tylko „obcietnie” żołądek.
Równie kiepskie jest rozciąganie ładowania na 5–7 dni przy ciągłym, bardzo wysokim wysiłku treningowym – organizm nie nadąża z regeneracją.
➤ Optymalnie: 2–4 dni dobranej ilości węgli przy spokojnych treningach.
„Zjedzeniowe” przesady i tłuszcz
Jedzenie ogromnych ilości jedzenia (np. 3–4 duże porcje ciast, frytki, słodycze) zamiast rozłożonej racjonalnej ilości węgli.
Dużo tłuszczu (ciastka, słodycze, tłuste potrawy) zastępuje miejsce w diecie „czystym” węglem i obciąża układ trawienny.
➤ Cel: 8–10 g węgli/kg masy ciała/dzień, głównie z makaronu, ryżu, ziemniaków, kasz, płatków, bananów, pieczywa
Zbyt dużo błonnika i nowych produktów
Jadanie sporo pełnoziarnistego pieczywa, soczewicy, fasoli, orzechów w fazie ładowania powoduje wzdęcia, biegunki i niemiły dyskomfort podczas wyścigu.
Testowanie nowych suplementów, batoników, dżemów w dniu ładownia też bywa ryzykowne.
➤ Przez 2–3 dni przed startem: mniej błonnika, produkty, na które jesteś przyzwyczajony.
I w całym tym zamieszaniu naj ważniejsza jest?
Dobra zabawa 🫵