08/08/2021
OSY I SZERSZENIE
Napiszę o osach i szerszeniach, bo jak co roku trwa sezon na niszczenie, trucie i zabijanie, a zainspirował mnie wpis na jednej z nieocenionych grup ogrodniczych, gdzie padło pytanie, czy to możliwe, że szerszeń zamordował motylka, a w odpowiedzi pojawiło się mnóstwo komentarzy, jakie to dranie z tych szerszeni i jak to trzeba je zwalczać, bo niebezpieczne i nie ma z nich żadnego pożytku. Ogólnie panuje takie przekonanie, że pszczółki są słodkie i tolerujemy nawet ich żądło, bo zapylają i robią miodek, a osy i szerszenie to złoooo i tępimy bez litości.
No to po kolei - czy rzeczywiście niebezpieczne i po co właściwie są (pomijając fakt, że po prostu są i mają do tego prawo)?
Osy i szerszenie to kolejny przykład sytuacji, jakich wiele w dzisiejszym świecie - boimy się i niszczymy coś, co właściwie nie jest realnym zagrożeniem albo jest bardzo niewielkim, a jednocześnie otaczamy się i przyjmujemy za normalną część życia rzeczy dużo groźniejsze. W wyniku wstrząsu anafilaktycznego po użądleniu pszczół, os i szerszeni (łącznie) umiera rocznie w Polsce sześć osób. Średnio sześć, w różnych latach to było od czterech do kilkunastu. Większość tego to pszczelarze i reakcje alergiczne na użądlenia pszczół. W Europie to jest 150 osób, czyli średnio 3 osoby na kraj. Samochód jest tysiąc razy bardziej zabójczy od osy. Alkohol jest kilka tysięcy razy bardziej zabójczy od osy. Praca w korpo, żarcie czipsów przed telewizorem, scrollowanie mediów społecznościowych zamiast spaceru po lesie również są wielokrotnie bardziej zabójcze od osy ;-) Tak, użądlenie może boleć, ale ani osy, ani szerszenie wbrew obiegowym opiniom nie żądlą tak po prostu i bez powodu. Nawet jeśli znajdziemy się blisko gniazda, w zdecydowanej większości przypadków najpierw będą nas odstraszać bzyczeniem, lataniem wokół nas, uderzaniem w nas*, a potem dopiero użyją żądła i zmarnują na nas jad, który mógłby posłużyć do polowania na jedzenie dla dzieci. Oczywiście może się zdarzyć, że tego nie zauważymy i nie pojmiemy aluzji, ale zwykle osy i szerszenie bardzo starają się wcześniej dać nam do zrozumienia, żebyśmy się odsunęli. Tak samo warto być uważnym podczas siadania na trawie czy jedzenia i picia słodkich rzeczy na zewnątrz. Najgorzej jest chyba w sytuacji, kiedy niechcący lub celowo zniszczymy gniazdo (wdeptując w nie albo prowadząc jakieś prace), wtedy faktycznie ekipa może się poważnie wściec i trzeba uciekać. Myślę jednak, że w Polsce żyje naprawdę niewiele istot, które mogą sprawić, że trochę nas zaboli, w innych krajach jest gorzej pod tym względem, doceńmy to i bądźmy czujni po prostu.
A jaka jest ich rola w wielkiej układance przyrody?
Osy i szerszenie są drapieżnikami, tak samo jak wilki, biedronki, jeże, sikorki czy jerzyki. Szerszeń mógł rzeczywiście upolować motylka, zdarza mu się też atakować pszczoły, choć podstawę jego diety stanowią muchówki (czyli na przykład nasze ulubione komary, muchy, gzy, meszki). Osy też jedzą meszki i komary, ale najbardziej lubią mszyce oraz motylkowe dzieci, czyli gąsienice (jak tam wasze bukszpany? a jak kapusta po nalocie bielinka?). Osy i szerszenie polują na owady i karmią nimi swoje larwy - przeżuwają je, mieszają w wolu z sokami roślin, nektarem, owocami i tak wytworzone pożywne mleczko podają czekającym w gnieździe maluchom. Dorosłe owady nie potrzebują tak wysokobiałkowego pożywienia i żywią się głównie owocami, sokiem drzew oraz nektarem z kwiatów (przy okazji trochę zapylają).
Osy i szerszenie są ważne i potrzebne. I raczej niegroźne. Ich obecność przy domu to zdecydowanie więcej korzyści niż szkód i łatwo to zauważyć, tylko trzeba przestać się bać.
Mam gniazdo os w słupku przy bramie, w uczęszczanym miejscu. Miałam gniazdo os w ziemi przy tarasie i w ścianie domu, miałam gniazdo szerszeni w jabłoni. Można z tym żyć. Użądlenia zdarzają mi się zwykle w zupełnie innych miejscach, poza domem, na przykład na plaży albo w kawiarnianym ogródku. Na szczęście rzadko bywam.
*No dobra, byłam świadkiem sceny, kiedy ze słupka ogrodzeniowego wyleciała osa i bez widocznego ostrzeżenia użarła mojego znajomego w czubek łysiny, ale może po prostu niektórzy mają w sobie to coś? To jednak raczej wyjątkowa sytuacja.
Grafika: Elizabeth Ellison
EDIT: Udało mi się znaleźć konkretne dane. Kolonia klecanek zjada w ciągu sezonu nawet 2000 gąsienic. Kolonia osy pospolitej konsumuje w sezonie około miliona bezkręgowców.