CDC Czas Dla Ciebie

CDC Czas Dla Ciebie Każdego dnia masz 86 400 sekund ! Wykorzystaj je efektywnie ! Jestem trenerem rozwoju osobistego,

Myślę, że właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana myślenia.Często mówimy:„Umarłbym za swoją rodzinę.”Wierzę, że wiele...
13/08/2026

Myślę, że właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana myślenia.

Często mówimy:
„Umarłbym za swoją rodzinę.”
Wierzę, że wiele osób mówi to naprawdę szczerze.
Ale mam do Ciebie inne pytanie.
Czy dla swojej rodziny potrafiłbyś też żyć inaczej?
Czy:
— zacząłbyś ćwiczyć, żeby dłużej być przy nich?
— zadbałbyś o to, co jesz?
— poszedłbyś wcześniej spać, zamiast kolejny raz mówić: „jakoś dam radę”?
— wstałbyś wcześniej, gdyby dzięki temu w Twoim życiu było mniej chaosu?
— zawalczyłbyś o swoje marzenia, żeby Twoje dzieci widziały, że warto próbować?
— zrezygnowałbyś z nawyków, które po cichu Cię niszczą?
— zacząłbyś dbać o siebie nie wtedy, kiedy już musisz, ale zanim będzie za późno?
Bo miłość do bliskich nie zawsze wygląda jak wielkie poświęcenie.
Czasem wygląda jak spacer zamiast kolejnego wieczoru na kanapie.
Jak badania, których od miesięcy unikasz.
Jak powiedzenie „dość” temu, co Ci szkodzi.
Jak odpoczynek bez poczucia winy.
Jak odwaga, żeby zmienić swoje życie, zanim życie zmusi Cię do zmiany.
Łatwo powiedzieć:
„Oddałbym za nich życie.”
Znacznie trudniej każdego dnia podejmować małe decyzje, które mówią:
„Chcę dla nich żyć.
Chcę być obecny.
Chcę być zdrowy.
Chcę pokazać im, że o własne życie też warto walczyć.”
I może właśnie od tego warto dziś zacząć.
Nie pytaj siebie tylko:
„Co zrobiłbym dla ludzi, których kocham?”
Zapytaj:
„Co jestem gotowy zmienić w swoim życiu, żeby móc być z nimi naprawdę — długo, świadomie i obecnie?”
Bo czasem największym dowodem miłości nie jest to, że byłbyś gotów za kogoś umrzeć.
Największym dowodem jest to, że jesteś gotów dla niego naprawdę żyć.

Sandra Rimpler-Kurzyk
CDC Czas Dla Ciebie
Z miłością.

„Mamo, ja nie chowam się w tych ubraniach. Ja próbuję zniknąć.”Nazwijmy ją Zosia. Ma 15 lat.Jeszcze niedawno chętnie rob...
03/08/2026

„Mamo, ja nie chowam się w tych ubraniach. Ja próbuję zniknąć.”

Nazwijmy ją Zosia. Ma 15 lat.
Jeszcze niedawno chętnie robiła sobie zdjęcia. Przymierzała ubrania przed lustrem, tańczyła w pokoju i wysyłała koleżankom krótkie filmiki.
Potem zaczęła się zmieniać.
Najpierw przestała zakładać rzeczy, które wcześniej lubiła.
Wybierała coraz większe bluzy. Nawet w ciepłe dni nie chciała zdjąć długich rękawów.
Kiedy mama proponowała:
— Załóż tę sukienkę, przecież tak ładnie w niej wyglądasz.
Zosia odpowiadała:
— Nie będę tego nosić.
— Dlaczego? Przecież jest prawie nowa.
— Bo nie.
Rodzice uznali, że to kolejny nastoletni kaprys.
Później Zosia zaczęła unikać rodzinnych zdjęć.
— Chodź, zrobimy sobie wspólne zdjęcie — mówiła mama.
— Nie chcę.
— Znowu? Przecież nigdy nie chcesz.
— Powiedziałam, że nie!
Odwracała twarz, zasłaniała się włosami albo wychodziła z pokoju.
W domu coraz częściej słyszała:
— Przestań się tak przejmować wyglądem.
— Jesteś ładną dziewczyną.
— Inne mają prawdziwe problemy.
— Za dużo siedzisz w telefonie i wymyślasz.
Rodzice chcieli ją uspokoić.
Nie wiedzieli, że każde takie zdanie sprawiało, że Zosia czuła się jeszcze bardziej niezrozumiana.
Telefon rzeczywiście prawie zawsze miała przy sobie.
Przewijała zdjęcia dziewczyn z idealną cerą, wąską talią i płaskim brzuchem. Patrzyła na krótkie filmy pokazujące „co jem w ciągu dnia”, „jak schudnąć” i „jak wyglądać lepiej w tydzień”.
Wiedziała, że część zdjęć jest przerabiana.
Ale kiedy patrzyła na siebie w lustrze, ta wiedza nie miała znaczenia.
Widziała tylko wszystko to, co — jej zdaniem — było z nią nie tak.
Pewnego dnia rodzina przygotowywała się do urodzin babci.
Mama weszła do pokoju Zosi i zobaczyła ją stojącą przed lustrem w czarnej, obszernej bluzie.
— Chyba nie zamierzasz tak iść?
— Zamierzam.
— Jest gorąco. Załóż coś lżejszego.
— Nie.
— Zosia, nie możemy się za każdym razem o wszystko kłócić.
Dziewczyna gwałtownie odwróciła się od lustra.
— To idźcie beze mnie!
— Co się z tobą ostatnio dzieje? Kiedyś normalnie wychodziłaś z domu, a teraz ciągle się chowasz.
Zosia poczuła, że napływają jej łzy.
— Bo nie chcę, żeby znowu ktoś komentował, jak wyglądam!
Mama zamilkła.
— Kto komentuje?
— Wszyscy.
— Przecież nikt nie mówi nic złego.
— Babcia pyta, czy przytyłam. Ciocia mówi, że „robię się kobieca”. Ty mówisz, że w czymś wyglądam szczuplej. Tata żartuje, że zaraz wyjemy całą lodówkę. A potem wszyscy mówią, że przesadzam.
— Przecież to tylko żarty.
— Dla was.
Zosia usiadła na łóżku.
— Ja już nie umiem patrzeć na siebie normalnie. Kiedy ktoś wyciąga telefon, myślę tylko o tym, jak wyglądam. Kiedy wychodzę z domu, porównuję się z każdą dziewczyną. Czasem przebieram się dziesięć razy, a potem i tak nie chcę nigdzie iść.
Mama usiadła obok niej.
— Dlaczego wcześniej nic nie powiedziałaś?
Zosia spojrzała w podłogę.
— Bo za każdym razem słyszę, że jestem ładna i mam przestać wymyślać. Ale ja nie potrzebuję, żebyście przekonywali mnie, że jestem piękna. Potrzebuję, żebyście zrozumieli, że ja naprawdę czuję się ze sobą źle.
Po chwili dodała cicho:
— Mamo, ja nie chowam się w tych ubraniach. Ja próbuję zniknąć.
To zdanie zabolało.
Mama chciała natychmiast odpowiedzieć, że Zosia jest piękna, szczupła i nie ma powodów do kompleksów.
Tym razem jednak się zatrzymała.
Powiedziała:
— Nie wiedziałam, że tak bardzo Cię to boli. Nie będę Ci teraz tłumaczyć, jak powinnaś się czuć. Chcę Cię wysłuchać.
To nie był moment, w którym Zosia nagle polubiła swoje ciało.
Następnego dnia nadal wybrała dużą bluzę. Nadal nie chciała zrobić sobie zdjęcia. Nadal porównywała się z innymi.
Ale pierwszy raz nie musiała udowadniać, że jej cierpienie jest prawdziwe.
Czasem rodzic widzi:
obszerne ubrania, unikanie zdjęć, ciągłe siedzenie przed lustrem, rozdrażnienie i nadmierne zainteresowanie wyglądem.
Młoda osoba może w tym samym czasie przeżywać:
wstyd, niechęć do własnego ciała, strach przed oceną, ciągłe porównywanie się i przekonanie, że nigdy nie będzie wystarczająco dobra.
Nie każde:
„Nie chcę iść”
oznacza lenistwo albo bunt.
Czasami oznacza:
„Boję się, że znowu ktoś będzie patrzył na mnie tak, jak ja patrzę na siebie.”
Zamiast mówić:
— Przecież jesteś piękna.
— Nie masz powodów do kompleksów.
— Przesadzasz.
spróbuj zapytać:
„Co sprawia, że tak trudno Ci teraz patrzeć na siebie z łagodnością?”
Możesz również powiedzieć:
„Nie będę oceniać Twojego ciała ani przekonywać Cię, że masz czuć się inaczej. Chcę zrozumieć, co przeżywasz.”
Unikajmy też komentowania ciała młodego człowieka — nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że mówimy komplement.
„Schudłaś”, „wyglądasz szczuplej”, „robią Ci się kobiece kształty” czy żarty dotyczące jedzenia mogą zostać zapamiętane znacznie dłużej, niż nam się wydaje.
Dziecko i nastolatek potrzebują wiedzieć, że ich ciało nie jest tematem do nieustannej oceny.
Że ich wartość nie zależy od rozmiaru, zdjęcia, liczby polubień ani tego, jak wypadają na tle innych.
W CDC Czas Dla Ciebie tworzę przestrzeń dla dzieci, młodzieży, dorosłych i rodziców, w której można bez oceniania nazwać to, co trudne, spojrzeć na sytuację z innej perspektywy
i poszukać kolejnego możliwego kroku.

Sandra Rimpler-Kurzyk
CDC Czas Dla Ciebie
Leszczyny
tel. 508 276 483

Nie czekaj na lepszy moment.Bo on może nie przyjść w takiej wersji, jakiej oczekujesz.Wiem, życie pędzi jak oszalałe.Pra...
01/08/2026

Nie czekaj na lepszy moment.

Bo on może nie przyjść w takiej wersji, jakiej oczekujesz.
Wiem, życie pędzi jak oszalałe.
Pranie zawsze będzie czekało.
Lista obowiązków zawsze będzie rosła.
A kiedy już myślisz, że usiądziesz na chwilę, nagle pojawia się kolejna rzecz do zrobienia.
I jeszcze ten głos w głowie:
„Odpocznę później.”
„Zadbam o siebie, jak wszystko ogarnę.”
„Porozmawiam z dzieckiem, kiedy będzie spokojniej.”
„Zacznę, kiedy będę mieć więcej siły.”
Tylko że później bardzo często zmienia się w nigdy.
A najważniejsze rzeczy w życiu nie dzieją się wtedy, kiedy wszystko jest idealne.
Dzieją się pomiędzy obiadem, praniem, zmęczeniem, bałaganem, pracą i codziennością.
Nie musisz robić rewolucji.
Czasem wystarczy mały krok.
Jeśli codziennie przeczytasz tylko 10 stron książki, to w ciągu roku daje to 3650 stron.
To średnio około 14–15 książek rocznie, jeśli jedna książka ma mniej więcej 250 stron.
Nie dlatego, że nagle masz mnóstwo czasu.
Tylko dlatego, że codziennie wybierasz mały moment dla siebie.
Tak samo jest z relacją z dzieckiem.
Nie musisz czekać, aż będzie spokojne, grzeczne, odpowiedzialne i posłuszne.
Nie musisz czekać, aż Ty będziesz wypoczęta, cierpliwa i idealna.
Możesz zacząć od pięciu minut.
Od spojrzenia w oczy.
Od pytania:
„Jak się dziś masz naprawdę?”
Od wysłuchania bez poprawiania, oceniania i pouczania.
Bo 5 minut obecności dziennie to po roku ponad 30 godzin bycia naprawdę blisko.
A to już nie jest „mało”.
To jest więź.
To jest bezpieczeństwo.
To jest pamięć, którą dziecko zabiera dalej w życie.
Nie czekaj, aż życie zwolni.
Nie czekaj, aż wszystko będzie poukładane.
Nie czekaj, aż będziesz gotowa.
Zatrzymaj się.
Oddychaj.
Zauważ siebie.
Zauważ swoje dziecko.
I wybierz to, co naprawdę Ci służy.
Bo życie nie dzieje się później.
Dzieje się właśnie teraz.
Z miłością,

Sandra Rimpler-Kurzyk
Czas Dla Ciebie

Bądź w życiu dziecka także wtedy, gdy jest trudno.Łatwo być blisko, kiedy dziecko jest spokojne, uśmiechnięte i chętnie ...
29/07/2026

Bądź w życiu dziecka także wtedy, gdy jest trudno.
Łatwo być blisko, kiedy dziecko jest spokojne, uśmiechnięte i chętnie z nami rozmawia.
Znacznie trudniej, gdy krzyczy, zamyka drzwi, odmawia współpracy, odpowiada opryskliwie albo zachowuje się tak, jakby wcale nas nie potrzebowało.
Wiem, że wtedy pojawia się zmęczenie.
Bezradność.
Złość.
Czasem również myśl:
„Przecież robię wszystko, a ono nadal zachowuje się tak samo”.
Nie będę mówić, że masz wszystko znosić, rezygnować z granic albo pozwalać dziecku na każde zachowanie.
Granice są potrzebne.
Ale obok granic dziecko potrzebuje też wiedzieć:
„Nawet kiedy popełniasz błędy, jestem blisko”.
„Nie zgadzam się na Twoje zachowanie, ale nie odrzucam Ciebie”.
„Nie musisz najpierw stać się grzeczne, spokojne i posłuszne, żeby zasługiwać na moją obecność”.
Za „niegrzecznym” zachowaniem czasem stoi coś, czego dziecko jeszcze nie umie nazwać:
lęk, wstyd, przeciążenie, samotność, poczucie odrzucenia albo potrzeba bycia zauważonym.
To nie oznacza, że każde zachowanie trzeba usprawiedliwiać.
Oznacza, że warto próbować zobaczyć nie tylko to, co dziecko robi, ale również to, co może przeżywać.
Bądź tu i teraz.
Nie odkładaj bliskości na czas, kiedy dziecko się zmieni.
Nie czekaj, aż będzie spokojniejsze, odpowiedzialniejsze i łatwiejsze.
Właśnie w tych trudnych chwilach najbardziej potrzebuje dorosłego, który potrafi powiedzieć:
„Jest trudno, ale nie zostawię Cię z tym samego”.
Wiem, że to nie jest łatwe.
Wiem, że rodzic również ma swoje granice, emocje i chwile zwątpienia.
Ale warto.
Bo dziecko może nie pamiętać wszystkich naszych słów. Zapamięta jednak, czy w najtrudniejszym czasie czuło, że nadal ma do kogo wrócić.

Sandra Rimpler-Kurzyk
CDC Czas Dla Ciebie
Leszczyny
tel. 508 276 483

Nie zawsze możemy zmienić zachowanie dziecka od razu. Możemy jednak zacząć od zmiany sposobu, w jaki próbujemy do niego dotrzeć.

„Tato, ja nie jestem leniwy. Ja po prostu nie wiem, jak mam dalej udawać, że daję radę.”Nazwijmy go Kuba. Ma 17 lat.Jesz...
27/07/2026

„Tato, ja nie jestem leniwy. Ja po prostu nie wiem, jak mam dalej udawać, że daję radę.”

Nazwijmy go Kuba. Ma 17 lat.
Jeszcze rok wcześniej wszystko wydawało się poukładane. Dobre oceny, treningi trzy razy w tygodniu, koledzy i plany na studia, choć zmieniały się co kilka tygodni.
Rodzice mówili:
— Zdolny chłopak.
— Jak się postara, może osiągnąć naprawdę dużo.
Kuba też długo w to wierzył.
Potem zaczęła się trzecia klasa liceum.
Nauczyciele coraz częściej przypominali o maturze:
— Teraz nie ma już czasu na zabawę.
— Musicie wiedzieć, co chcecie robić w życiu.
W domu również zaczęły się pytania:
— Jaki kierunek wybierasz?
— Z czego będziesz zdawał rozszerzenie?
— Myślisz w ogóle o swojej przyszłości?
Kuba odpowiadał:
— Jeszcze nie wiem.
— Zobaczę.
— Mam czas.
Ale w środku coraz częściej słyszał:
„Wszyscy już wiedzą. Tylko ja nie mam pojęcia.”
Najpierw zaczął rezygnować z treningów. Mówił, że musi się uczyć albo że boli go kolano.
Rodzice uznali, że wreszcie zrozumiał, co jest teraz najważniejsze.
Tylko że Kuba nie siedział nad książkami.
Leżał na łóżku z telefonem w dłoni. Przewijał filmy, choć po chwili nie pamiętał żadnego z nich. Włączał komputer, ale szybko tracił zainteresowanie.
Nie odpoczywał.
Próbował na chwilę przestać myśleć.
Wieczorem otwierał zeszyt do matematyki. Czytał to samo zadanie kilka razy, ale nie rozumiał treści.
Serce zaczynało bić szybciej. Robiło mu się gorąco. Wstawał, chodził po pokoju, pił wodę i ponownie siadał.
Po godzinie miał zapisane dwa działania.
Wtedy słyszał z korytarza:
— Kuba, uczysz się?
— Tak — odpowiadał.
Nie chciał kłamać.
Ale jeszcze bardziej nie chciał powiedzieć:
„Siedzę nad tym od godziny i nie potrafię zrobić czegoś, co kiedyś zajmowało mi dziesięć minut.”
Oceny zaczęły spadać.
Najpierw trójka zamiast piątki. Później jedynka z odpowiedzi. W końcu nauczycielka napisała rodzicom, że Kuba nie oddał projektu i coraz częściej jest nieprzygotowany.
Ojciec czekał na niego w kuchni.
— Możesz mi powiedzieć, co się z tobą dzieje?
Kuba wzruszył ramionami.
— Nic.
— Jak to nic? Nie chodzisz na treningi, nie uczysz się, siedzisz po nocach. Zapewniamy ci wszystko, a ty nawet nie potrafisz wywiązać się ze swoich obowiązków.
— Powiedziałem, że to poprawię.
— Od trzech miesięcy tylko obiecujesz.
Kuba poczuł, że zaciska mu się gardło.
Chciał powiedzieć, że naprawdę próbuje. Że prawie nie śpi. Że kiedy nauczyciel prosi go do tablicy, nagle zapomina wszystkiego. Że przed każdą kartkówką boli go brzuch, drżą mu ręce i trudno mu oddychać.
Ale powiedział tylko:
— Daj mi spokój.
Ojciec pokręcił głową.
— Najłatwiej uciec do pokoju. W życiu nikt nie będzie się z tobą obchodził jak z dzieckiem.
Kuba trzasnął drzwiami.
Od tego dnia rozmowy wyglądały podobnie.
Rodzice pytali o szkołę. Kuba odpowiadał jednym słowem. Rodzice naciskali. Kuba podnosił głos.
W końcu zaczęli mówić:
— Stał się arogancki.
— Wszystko ma gdzieś.
— Jest uzależniony od komputera.
— Nie docenia tego, co ma.
Pewnego dnia podczas próbnego egzaminu Kuba przeczytał pierwsze zadanie.
Litery zaczęły mu się rozmazywać. Słyszał własne serce tak mocno, jakby uderzało mu w uszy. Nie mógł złapać oddechu.
Wyszedł do toalety i usiadł na podłodze w zamkniętej kabinie. Trzęsły mu się dłonie. Był przekonany, że zaraz zemdleje.
Napisał do mamy:
— Źle się czuję. Możesz mnie odebrać?
W samochodzie długo milczał.
— Nie wrócę tam dzisiaj — powiedział w końcu.
— Ale musisz dokończyć egzamin.
— Powiedziałem, że nie wrócę!
Wieczorem ojciec wszedł do jego pokoju.
— Jutro idziesz normalnie do szkoły. Nie będziemy uciekać przed każdym sprawdzianem.
Kuba długo nic nie mówił.
Potem wstał gwałtownie.
— Myślisz, że ja tego chcę?! Że specjalnie wszystko zawalam?!
Ojciec próbował mu przerwać, ale Kuba mówił dalej:
— Od miesięcy nie mogę się skupić. Czytam i nic nie rozumiem. Nie śpię. Cały czas myślę, że nie zdam, że nigdzie się nie dostanę, że będę nikim. Wszyscy pytają, co będę robił za rok, a ja czasami nie wiem, jak mam przeżyć następny dzień w szkole.
W pokoju zrobiło się cicho.
Po chwili Kuba dodał:
— Tato, ja nie jestem leniwy. Ja po prostu nie wiem, jak mam dalej udawać, że daję radę.
Ojciec usiadł obok niego.
Tym razem nie powiedział:
— Weź się w garść.
Nie zapytał o oceny ani zaległe zadania.
Powiedział:
— Nie wiedziałem, że jest aż tak trudno.
Kuba spuścił głowę.
— Bo nigdy nie pytaliście, jak się czuję. Pytaliście tylko, co poprawiłem.
To nie był moment, w którym wszystkie problemy zniknęły.
Następnego dnia Kuba nadal bał się szkoły. Nadal miał zaległości i nie wiedział, jakie studia wybrać.
Ale pierwszy raz od wielu miesięcy nie został sam ze swoim lękiem.
Czasem rodzic widzi lenistwo, brak ambicji, nocne siedzenie przy komputerze, pogorszenie ocen i złość.
A młody człowiek może w tym samym czasie przeżywać przeciążenie, strach przed porażką, wstyd, bezsilność i przekonanie, że wszystkich zawodzi.
Siedemnastoletni chłopak może wyglądać prawie jak dorosły. Może mieć niski głos, własne zdanie i trzaskać drzwiami.
Ale nadal może nie umieć powiedzieć:
„Boję się.”
„Nie radzę sobie.”
„Potrzebuję pomocy.”
Zanim nazwiesz jego zachowanie lenistwem, zapytaj:
„Widzę, że ostatnio jest Ci trudno. Co najbardziej Cię teraz przytłacza?”
Możesz również powiedzieć:
„Nie musisz mieć gotowego planu na całe życie. Najpierw spróbujmy zrozumieć, co dzieje się z Tobą dzisiaj.”
Młody człowiek nie zawsze potrzebuje kolejnego wykładu o przyszłości.
Czasami potrzebuje najpierw poczuć, że jego wartość nie zależy od ocen, egzaminu ani od tego, czy w wieku 17 lat zna już swoją drogę na następne dwadzieścia lat.
W CDC Czas Dla Ciebie tworzę przestrzeń dla dzieci, młodzieży, dorosłych i rodziców, w której można bez oceniania nazwać to, co trudne, spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i poszukać kolejnego możliwego kroku.

Sandra Rimpler-Kurzyk
CDC Czas Dla Ciebie
Leszczyny
tel. 508 276 483

„Mamo, tylko nie dzwoń do szkoły. Jak się dowiedzą, będzie jeszcze gorzej.”Nazwijmy ją Ola. Ma 13 lat.Jeszcze kilka mies...
26/07/2026

„Mamo, tylko nie dzwoń do szkoły. Jak się dowiedzą, będzie jeszcze gorzej.”

Nazwijmy ją Ola. Ma 13 lat.
Jeszcze kilka miesięcy wcześniej po powrocie ze szkoły rzucała plecak w przedpokoju i opowiadała mamie wszystko: kto dostał uwagę, z kim pokłóciła się koleżanka, jaki film nagrały na przerwie.
Potem coś zaczęło się zmieniać.
Najpierw przestała jeść śniadania.
Mówiła, że rano boli ją brzuch. Że jest jej niedobrze. Że nie może przełknąć kanapki.
Rodzice uznali, że za późno chodzi spać i zbyt dużo czasu spędza z telefonem.
Później coraz częściej prosiła, żeby ktoś zawiózł ją do szkoły. Nie chciała wysiadać przy głównym wejściu.
— Wysadź mnie kawałek wcześniej — mówiła.
— Dlaczego? Przecież pada — odpowiadała mama.
— Bo tak. Nie rób znowu przesłuchania.
Po lekcjach Ola wracała prosto do pokoju. Zamykała drzwi, zasłaniała okno i zakładała słuchawki.
Oceny zaczęły spadać.
Najpierw pojawiła się jedynka z matematyki. Potem nieprzygotowanie z biologii. W końcu wychowawczyni napisała, że Ola coraz częściej siedzi sama, nie zgłasza się i wygląda na nieobecną.
W domu rozpoczęły się rozmowy.
— Musisz się wziąć za siebie.
— Nie możesz całymi dniami leżeć.
— Zabierzemy telefon, dopóki nie poprawisz ocen.
— Masz wszystko, czego potrzebujesz. Czego jeszcze Ci brakuje?
Ola odpowiadała coraz ostrzej.
— Niczego!
— Dajcie mi spokój!
— Nie obchodzi mnie szkoła!
— Nienawidzę was!
Pewnego wieczoru ojciec wszedł do jej pokoju i zabrał telefon.
Ola zaczęła krzyczeć. Próbowała wyrwać mu urządzenie z ręki. Płakała, trzęsły jej się dłonie.
Rodzice zobaczyli w tym uzależnienie od telefonu.
Nie wiedzieli, że właśnie tam znajdowała się rozmowa, której Ola panicznie bała się im pokazać.
Kilka tygodni wcześniej jedna z koleżanek zrobiła jej zdjęcie podczas przebierania się przed zajęciami sportowymi. Nie było nagie, ale wystarczająco kompromitujące, żeby stało się materiałem do żartów.
Zdjęcie trafiło na klasową grupę.
Ktoś dopisał komentarz. Ktoś inny zrobił przeróbkę. Pojawiły się wiadomości:
— Jutro wrzucimy lepsze.
— Ciekawe, czy przyjdzie do szkoły.
— Tylko nie płacz mamusi.
— Jak komuś powiesz, pokażemy wszystkim.
Ola usuwała wiadomości, ale nie potrafiła przestać sprawdzać telefonu.
Nie dlatego, że nie mogła żyć bez internetu.
Sprawdzała, czy nie pojawiło się kolejne zdjęcie. Czy ktoś znowu o niej nie napisał. Czy następnego dnia w szkole będzie się z niej śmiała jedna osoba, czy cała klasa.
Kiedy mama znalazła w koszu nietknięte drugie śniadanie, usiadła przy niej na łóżku.
Nie zapytała o oceny.
Nie powiedziała, że Ola znowu ją zawiodła.
Powiedziała:
— Widzę, że od dłuższego czasu jest Ci bardzo trudno. Nie będę teraz krzyczeć ani zabierać Ci telefonu. Chcę tylko wiedzieć, czy ktoś Cię krzywdzi.
Ola długo milczała.
W końcu powiedziała bardzo cicho:
— Mamo, tylko nie dzwoń do szkoły. Jak się dowiedzą, będzie jeszcze gorzej.
To nie była jeszcze cała historia.
Ale był to pierwszy moment od wielu tygodni, kiedy Ola poczuła, że nie musi od razu wszystkiego tłumaczyć. Że ktoś nie przyszedł jej ocenić, naprawić ani ukarać.
Czasem rodzic widzi lenistwo, pyskowanie, pogorszenie ocen i ciągłe siedzenie z telefonem.
Dziecko może w tym samym czasie przeżywać wstyd, strach i samotność.
Nie każde:
„Daj mi spokój”
oznacza:
„Nie potrzebuję Cię”.
Czasami oznacza:
„Potrzebuję Cię, ale boję się, co zrobisz, kiedy poznasz prawdę”.
Zanim odbierzesz telefon, nałożysz karę albo rozpoczniesz kolejną rozmowę o zachowaniu, zatrzymaj się i zapytaj spokojnie:
„Czy wydarzyło się coś, o czym boisz się nam powiedzieć?”
Nie naciskaj na natychmiastową odpowiedź.
Możesz dodać:
„Nie obiecuję, że nic nie zrobimy. Obiecuję jednak, że najpierw Cię wysłuchamy i będziemy szukać rozwiązania razem z Tobą”.
Dziecko potrzebuje wiedzieć, że ujawnienie prawdy nie odbierze mu resztek kontroli i nie zakończy się kolejnym upokorzeniem.
W CDC tworzę przestrzeń dla dzieci, młodzieży i rodziców, w której można bez oceniania nazwać to, co trudne, zobaczyć sytuację z innej perspektywy i poszukać kolejnego kroku.

Sandra Rimpler-Kurzyk
CDC Czas Dla Ciebie
Leszczyny
tel. 508 276 483

Imię, wiek zostały zmienione by zachować prywatność.

Kiedy dziecko milczyMilczenie dziecka potrafi boleć.Rodzic pyta:„Co się stało?”„Jak było w szkole?”„Dlaczego jesteś taki...
17/07/2026

Kiedy dziecko milczy
Milczenie dziecka potrafi boleć.
Rodzic pyta:
„Co się stało?”
„Jak było w szkole?”
„Dlaczego jesteś taki?”
„Możesz mi powiedzieć?”
A dziecko odpowiada:
„nic”,
„nie wiem”,
„daj mi spokój”,
albo nie odpowiada wcale.
I wtedy rodzic często czuje się odrzucony.
Ale milczenie nie zawsze oznacza brak zaufania.
Czasem oznacza przeciążenie.
Czasem wstyd.
Czasem strach przed oceną.
Czasem brak słów.
Czasem dziecko samo jeszcze nie rozumie, co się z nim dzieje.
Nie każde milczenie trzeba od razu przełamywać pytaniami.
Czasem warto powiedzieć:
„Widzę, że nie chcesz teraz mówić. Nie będę naciskać. Ale jestem obok.”
To zdanie nie rozwiązuje wszystkiego.
Ale może być początkiem odbudowy bezpieczeństwa.
Bo dziecko czasem najpierw musi poczuć, że może milczeć, żeby później odważyć się mówić.

Sandra
📞 508 276 483

Dziecko potrzebuje granic, ale też relacjiDziecko potrzebuje granic.Ale granice bez relacji często stają się tylko walką...
12/07/2026

Dziecko potrzebuje granic, ale też relacji
Dziecko potrzebuje granic.
Ale granice bez relacji często stają się tylko walką.
Potrzebuje zasad.
Ale też poczucia, że jest ważne.
Potrzebuje konsekwencji.
Ale też rozmowy.
Potrzebuje dorosłego, który powie „nie”.
Ale także dorosłego, który potrafi zapytać:
„Co się dzieje?”
Granice nie muszą oznaczać chłodu.
Konsekwencja nie musi oznaczać odrzucenia.
Rozmowa nie musi oznaczać braku stanowczości.
Dziecko może jednocześnie potrzebować:
miłości,
bezpieczeństwa,
jasnych zasad,
uważności,
spokoju,
obecności.
To nie jest łatwe.
Zwłaszcza gdy dziecko krzyczy, odcina się albo prowokuje.
Ale czasem właśnie wtedy najbardziej potrzebuje dorosłego, który nie wejdzie w walkę, tylko zatrzyma się i zobaczy więcej niż samo zachowanie.

Sandra
📞 508 276 483

Adres

Ulica Konopnickiej 6a
Czerwionka
44-238

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 20:00
Sobota 09:00 - 20:00

Telefon

+48508276483

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy CDC Czas Dla Ciebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do CDC Czas Dla Ciebie:

Skróty

Udostępnij